Przepis na rozgrzewający obiad: krem z dyni z krewetkami - KUKBUK

Przepis na rozgrzewający obiad: krem z dyni z krewetkami

Krakowski Makaroniarz proponuje zupę, która, co typowe na Sardynii, łączy dary morza i ziemi.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

krem z dyni krewetki kukbuk

Sardynia rozpieszcza żarłoków, jednak sposób tego rozpieszczania trzeba sobie wybrać samemu. Bo można dać się rozpieścić na dwa sposoby: ziemski i morski!

 

Mimo długiego i pięknego wybrzeża Sardyńczycy zawsze byli zwróceni raczej w stronę lądu. Wszystko, co złe, bowiem przychodziło od strony wody. Na przykład nowi władcy i ich poplecznicy wykorzystujący sardyńską ziemię, ludzi oczywiście też. Duża wyspa na Morzu Śródziemnym była łakomym kąskiem dla wielu, i z Europy, i z Afryki. Najpierw skusiły się Kartagina i Rzym. Potem chrapkę na Sardynię mieli genueńczycy i pizańczycy, co miało niemały związek z produkowaną tam od wieków solą. Później wyspę objęła władaniem Hiszpania, a na koniec nawet Austria. Każdy przybywał, brał, co chciał, i znikał. Po zjednoczeniu Włoch wcale nie było lepiej. Sardynię i jej problemy nadal lekceważono.

Z tego powodu Sardyńczycy odwrócili się od morza, zaszyli w centrum wyspy i zamiast rybami zajęli się owcami, których dziś na wyspie są ponad 4 miliony.

 

Jednak rozwój turystyki i spory zastrzyk finansowy wynikający z apetytu podróżników spowodował nagły zwrot akcji. Mieszkańcy Sardynii musieli przestać lekceważyć morze i zacząć karmić turystów tak, jak ci chcieli. Z niezrozumiałych dla mnie powodów większość ludzkości pożąda owoców morza bardziej nawet niż owoców egzotycznych czy nawet owoców miłości. Ryby, krewetki, małże – oto menu idealne na urlop. Szczytem pożądania są homary, którymi jeszcze 100 lat temu karmiono tylko więźniów w zakładach karnych, i to tych o zaostrzonym rygorze. Dziś świat myśli o tych stworzeniach nieco inaczej, inaczej o jedzeniu z morza musieli pomyśleć też Sardyńczycy.

krem z dyni krewetki kukbuk

I tak powstało podwójne, nieco schizofreniczne sardyńskie menu. Po prawej menu di terra, po lewej menu di mare, albo odwrotnie, ale bywa też, że mare na górze, a terra na dole, ale zawsze podwójnie. Tu pecorino sardo goni najprawdziwsze salami z osła, tam ośmiornica dostaje w paszczę od cefala kawałkiem bottargi.

 

Wciąż odczuwam skutki tej kulinarnej schizofrenii, bo wróciliśmy z Sardynii właściwie przed chwilą – dlatego kiedy zabrałem się do gotowania zupy, prawą ręką sięgałem po dynię, a lewą po krewetki. Oto co z tego wyszło.

 

– Bartek Kieżun/Krakowski Makaroniarz

krem z dyni krewetki kukbuk
krem z dyni krewetki kukbuk

Crema di zucca con gamberi

4 porcje b

Dynię obieramy i kroimy w dużą kostkę. W garnku z grubym dnem przesmażamy na maśle posiekane: szalotkę i czosnek. Dorzucamy kawałki dyni. Smażymy, mieszając od czasu do czasu i pilnując, by się nie przypaliło. Solimy, ścieramy ½ gałki muszkatołowej i doprawiamy białym pieprzem. Kiedy dynia jest miękka, zalewamy porcją gorącego bulionu. Miksujemy i wlewamy tyle bulionu, by uzyskać konsystencję kremu. Próbujemy i – w razie potrzeby – ponownie doprawiamy gałką muszkatołową, solą i pieprzem. Zmniejszamy gaz do minimum i zabieramy się do przygotowania krewetek.

Nacinamy pancerzyk z góry i oczyszczamy dokładnie każdą krewetkę. Na połowie masła szklimy czosnek, wkładamy krewetki i doprawiamy wędzoną papryką. Kiedy krewetki zrobią się czerwone, przekładamy je na drugi bok, dokładamy resztę masła i smażymy przez chwilę, znów do czerwoności. Kiedy krewetki są gotowe, układamy je na talerzu pełnym kremu dyniowego. Można posypać szczypiorkiem.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: