Pasta con gamberi e pomodorini - KUKBUK

Pasta con gamberi e pomodorini

Seppioline polecam w restauracji, a gdy nachodzi ochota na owoce morza – krewetki i pastę con gamberi e pomodorini
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

pasta z pomidorami kukbuk

W swoją drugą podróż do Włoch zabrałem książki kucharskie. Wtedy, by dostać się do Italii, wsiadaliśmy do auta o piątej rano i nie zastanawialiśmy się, ile ważą nasze bagaże. Dziś nadal wstajemy o świcie, ale głównie po to, by zdążyć na samolot tanich linii, zwykle latających w porach nieprzyzwoitych. Mierzą i ważą walizki, dlatego książki zostają w domu, a my jesteśmy rzucani na pastwę losu!

Pierwsze trudności pojawiły się już w Neapolu, gdzie kupiliśmy karczochy w ilościach hurtowych. Dopiero kiedy reklamówka zaczęła mi ciążyć, zadałem sobie pytanie: Czy my wiemy, jak je obrać? Dziś jesteśmy karczochowymi ekspertami, ale wtedy… Gdyby nie popularna wyszukiwarka internetowa, to chyba nie dalibyśmy rady. Inna, choć podobna trudność, spotkała nas w czerwcu w Genui. Na targu w centrum miasta owoców morza było mnóstwo. Tylko wybierać i przebierać. Duże i małe, chude i grube, co kto lubi.

 

My, oczytani we włoskich kryminałach, na targu dostaliśmy fisia. To przecież jadł Montalbano, a to Brunetti, pokazywaliśmy sobie palcami. Tą kryminalną drogą wybraliśmy sepie. Jak komisarz z Vigaty. Duże czy małe? Te małe nazywały się seppioline, duże – seppie. Jakaś logika i gdzieś zasłyszana wiedza tajemna podszepnęły nam taką oto informację: weźcie małe, ich na pewno nie trzeba obierać!

Jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy. Wróciliśmy do mieszkania z makaronem, kilogramem seppioline, pomidorami i całą resztą produktów niezbędnych do przygotowania obiadu.

makaron krewetki pomidory kukbuk

I wtedy właśnie zacząłem żałować, że nie poczytałem wcześniej niezabranych ze sobą książek kucharskich. Okazało się, że rozmiar sepii nie ma znaczenia. Obierać trzeba jedne i drugie. Wyciągać kość i wykonać jeszcze kilka czynności przeznaczonych dla osób o mocnych nerwach. Trzy duże załatwiłyby sprawę, my wybraliśmy wersję trzydzieści małych. Dziś mogę udzielać korepetycji z tych czynności, które z małą sepią należy wykonać, i tych, które wykonywać powinny wyłącznie osoby o mocnych nerwach.

 

Dlatego kiedy w niedzielę naszła mnie ochota na owoce morza, wybrałem krewetki. Nie tylko dlatego, że trudno kupić coś innego w Krakowie. Również dlatego, że męczarni przy kucharzeniu jest zdecydowanie mniej. Niech się inni męczą!

– Bartek

makaron krewetki pomidory kukbuk
pasta z pomidorami kukbuk

Pasta con gamberi e pomodorini

3 porcje b

Wstawiamy wodę na makaron i zabieramy się do przygotowania sosu. Odkładamy na bok 6 najładniejszych krewetek w całości. Pozostałe obieramy i oczyszczamy. Głowy wraz z pancerzami wrzucamy do garnka z niewielką ilością wody. Solimy, dokładamy kilka gałązek natki i gotujemy szybki bulion. Na sporej ilości oliwy przesmażamy czosnek z papryką (użyjcie jej w takiej ilości, jaką lubicie – danie powinno być lekko pikantne). Gdy czosnek się zeszkli, wrzucamy na patelnię krewetki – te oczyszczone i te w całości. Gdy się zaczerwienią, wlewamy nieco bulionu, wrzucamy pomidory koktajlowe i smażymy jeszcze chwilę. Solimy, doprawiamy posiekaną natką pietruszki, podajemy z makaronem ugotowanym al dente. Pozostały bulion zamrażamy, przyda się do risotto na przykład!

 

Więcej włoskich przepisów Bartka

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: