Pappa al pomodoro - KUKBUK

Pappa al pomodoro

Pappa al pomodoro, czyli zupa z okolic Sieny, którą w lecie, by nie rozgrzewać się dodatkowo, podaje się w temperaturze pokojowej, choć świetnie smakuje też na gorąco.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

Pappa al pomodoro kukbuk

Przyjechaliśmy do Lukki za późno o godzinę. Kiedy dotarliśmy na Piazza Antelminelli, drzwi katedry były już zamknięte. Drzwi kościoła św. Michała też. Sjesta święta rzecz! Dlatego do Lukki musieliśmy jeszcze wrócić. 

Tym razem sjesta nie stanie nam na drodze do obiektów sakralnych. Będziemy podbijać Toskanię w sierpniu. Miesiąc poświęcony cesarzowi Augustowi to czas, kiedy Włosi oddają się słodkiemu nieróbstwu. Postanowiłem urlopować jak oni. W pełnym słońcu. Skwar będzie pewnie nieznośny i na pewno nie będzie ani grama chmurki na niebie. Ale wnętrza kościołów zawsze są chłodne. A jedziemy do Lukki nadrobić braki w historii sztuki (dział – sztuka sakralna północnej Toskanii) i oglądać zamknięte przed laty kościoły. Wprawę w zwiedzaniu włoskich świątyń mamy całkiem niezłą i zaręczam, że z tą sjestą sprawa wcale nie jest taka prosta, jak mogłoby się wydawać. Niektóre kościoły nie zamykają się wcale, inne się zamykają, ale nie w godzinach sjesty. Zawsze warto zatem chwycić za klamkę. Jeśli boży przybytek jest zamknięty w wielu porach, najlepiej wpadać zaraz po mszy albo tuż przed nią – to często jedyna okazja, by wejść do środka. Włoscy kościelni są jak kaci, nieprzejednani, więc trzeba być rzeczywiście zaraz po mszy i wchodzić do środka dokładnie wtedy, gdy jej uczestnicy wychodzą. Dzięki temu będziecie mieć kościół przez kilka minut tylko dla siebie, nim rozlegnie się głośne i bezwzględne: chiuso! To znak, że bez zwłoki i dyskusji należy wnętrze opuścić.

Pappa al pomodoro kukbuk

Wszystkie te metody będziemy stosować i tym razem. Na piazza dei Miracoli jeszcze nas nie było. Ogromne rozmiary pizańskiego baptysterium zaskakują zwłaszcza w zestawieniu z niemałą przecież katedrą. I do tego chcielibyśmy zobaczyć wille na północ od Lukki. I koniecznie zjeść wszystko, co się da, w okolicach rzeki Serchio, bo ponoć karmią tam niebywale dobrze. I tak od razu, jeszcze przed wyjazdem wiem, że czasu będzie za mało.

Ja zaś przed wyprawą do Toskanii ćwiczę się w toskańskiej kuchni. Teraz jest ten jedyny moment w roku, kiedy i u nas pomidory smakują pomidorami, więc zabrałem się do gotowania zupy.

Pappa al pomodoro kukbuk

Pappa al pomodoro

4 porcje i

Przygotowujemy bulion. Do zimnej wody wkładamy przekrojoną na pół, nieobraną cebulę, uzupełniamy ziołami i czosnkiem, solimy i gotujemy około kwadransa. W tym czasie grillujemy chleb, równomiernie, po obu stronach. Pomidory obieramy ze skórki i kroimy w niedużą kostkę.

Grzanki po obu stronach nacieramy czosnkiem. Układamy je w garnku z grubym dnem. Na grzanki wrzucamy pomidory. Zalewamy połową gorącego bulionu i gotujemy około godziny. Uzupełniamy bulion, jeśli to konieczne. Chleb i pomidory powinny się rozpaść i utworzyć papkę. Jeśli tak się nie stanie, można im nieco pomóc mikserem. Nie jest to jednak zachowanie kanoniczne! Odstawiamy do przestudzenia. Podajemy ze świeżą bazylią i sporą ilością oliwy.

Już teraz zastanawiam się nad tym, co dalej – jakie tajemnice kryje przede mną kuchnia Toskanii? I nad tym, czy pięć dni to dość, by odkryć choć kilka z nich.

 

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: