Panzanella - KUKBUK

Panzanella

Z panzanellą jak z bigosem – każdy robi ją inaczej.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Mentalny Włoch uwięziony w Polsce. Współtwórca nieistniejącego już kultowego baru Miejsce na krakowskim Kazimierzu oraz wciąż prężnie działającego sklepu pod tą samą nazwą z kolorowym designem lat 50., 60. i 70.

Nie wierzyłem w panzanellę wcale, bo o czym tu gadać? Nieco starego chleba, sporo octu i trochę warzyw. Sałatka jak sałatka! Z takim przekonaniem przeżyłem chyba z 10 wizyt w Italii. Kiedy zatem dojechaliśmy do Sansepolcro w Toskanii, zasiedliśmy w restauracji, by zjeść obiad, nawet na panzanellę nie spojrzałem. Widniała oczywiście w karcie, ale ominąłem ją wzrokiem, wybrałem inne antipasto i dumnie czekałem na właścicielkę, która miała podejść do naszego stolika, by przyjąć zamówienie. Nie wiem nawet, co wówczas planowałem zjeść, ale kiedy doszło do zamawiania, okazało się, że moje wymarzone antipasto wyszło, późno już było, pora obiadu powoli przechodziła w sjestę. Pomyślałem: „Raz kozie śmierć, wezmę sałatkę” i rzekłem: „Poproszę panzanellę!”.

Dziesięć minut później uszy mi się trzęsły. Odświeżające kwaśne nuty doskonale robiły mnie i mojemu podniebieniu w upalne popołudnie, ogórek chrupał pod zębami, a sól przyjemnie pobudziła ślinianki.

Później, grzebiąc we włoskich anegdotach, znalazłem informację, że wielkim miłośnikiem panzanelli był Bronzino, genialny manierysta, którego obrazy zdobią Uffizi i Santa Croce we Florencji (nie tylko oczywiście). Akurat z Sansepolcro zmierzaliśmy do stolicy Toskanii, więc pięknie się złożyło.

I teraz, kiedy tylko robi się nieco cieplej, sięgam po resztki starego chleba i zajadam panzanellę, która nawet w nazwie skrywa pieczywo. Nie ma lepszej przekąski na upał!

Panzanella

Z panzanellą jak z bigosem – każdy robi ją inaczej.

Chleb kroimy w grubą kostkę i grillujemy na złoto. Skrapiamy go octem wymieszanym z wodą i wkładamy do miseczki. Pomidora tniemy w spore kawałki, ogórek kroimy w plasterki – warzywa dokładamy do chleba. W miseczce układamy posiekany seler naciowy, kapary i listki bazylii (zostawiamy kilka do dekoracji). Cebulę kroimy w piórka, wkładamy do osobnego naczynia, skrapiamy octem i solimy. Mieszamy, by sól i ocet dokładnie doprawiły cebulę. Wrzucamy ją do miseczki z panzanellą. Skrapiamy danie solidnym, kwaśnym winegretem, dekorujemy bazylią i podajemy.

PS

Możemy dorzucić nieco papryki albo anchois. Okazuje się, że z panzanellą jak z bigosem, każdy robi ją nieco inaczej!

© KUKBUK 2017