Panforte senese - KUKBUK

Panforte senese

Przepis na ciasto, którego głównymi składnikami są orzechy i migdały, to specjał ze Sieny.

Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

panforte krakowski makaroniarz kukbuk
panforte krakowski makaroniarz kukbuk

Na widok panforte zapytałem: co to? Odpowiedź brzmiała – „dolci antichi”, „molto buono”. I to najlepiej je określa.

Panforte pamiętam doskonale z San Gimignano. Poruszony widokami w drodze do tego pięknego miejsca, czułem, jak burczy mi w brzuchu. Na śniadanie było już nieco za późno, na obiad za wcześnie. Weszliśmy więc do pierwszego lepszego lokalu handlowego, by posilić się czymkolwiek i przetrwać do obiadu. 

Pan zachwalał i zachwalał bez końca. Potem dodał, że orzechy i migdały. Całość była posypana sporą dawką cukru pudru. Czułem, jak powoli głód mija, bo im bardziej mnie ktoś na coś namawia, tym szybciej mam ochotę uciekać. Zresztą moja głowa skupiła się głównie na tym „antichi”. Ciastko wglądało rzeczywiście na antyczne i pewnie takie było, biorąc pod uwagę fakt, że do sklepu nie wlatywały nawet muchy, które pewnie razem ze wszystkimi turystami udawały się na piazza della Cisterna. Całość w połączeniu z lipcowym upałem nie zadziałała na korzyść panforte senese, czyli korzennego przysmaku z Sieny.

I tak oto nie zjadłem panforte, inaczej zwanego panpepato, czyli kultowej toskańskiej słodyczy. I pewnie nie mam czego żałować, bo panforte w lipcu to jednak małe przegięcie, wszak słodycz to grudniowa, związana z Bożym Narodzeniem, jak Trzej Królowie.

Minęło bez mała lat dziesięć, a mnie ochota na panforte nie naszła. Aż tu nagle, w tym roku, dodałem dwa do dwóch i wyszło mi, że muszę spróbować, bo inaczej co ze mnie za Makaroniarz? Kurcgalopem do najbliższego sklepu na zakupy, krótka lista, nieco nerwów podczas pieczenia – czy to na pewno robi się w ten sposób? I jak to u licha odkleić od papieru? A na koniec największa niespodzianka: porca miseria, jak ja mogłem bez tego żyć tyle lat?

 

Panfortujcie w święta albo zaraz po, bo kiedy, jeśli nie teraz?

 

– Bartek

panforte krakowski makaroniarz kukbuk
panforte krakowski makaroniarz kukbuk

Panforte senese

1 ciasto n

Orzechy i migdały prażymy na patelni około 5 minut. Wsypujemy je do miski, dokładamy przyprawy, skórkę pomarańczową, kakao i mąkę. Dokładnie mieszamy wszystkie składniki. Cukier i miód roztapiamy powoli na małym ogniu, chwilę gotujemy. Wlewamy do miski i mieszamy tak, aby połączyć orzechy i słodką masę. Ciasto przekładamy do niedużej tortownicy wyłożonej papierem, natłuszczonym delikatnie oliwą. Powierzchnię ciasta wygładzamy wilgotną dłonią. Pieczemy około pół godziny w temperaturze 150 stopni.

Panforte powinno mieć około centymetra grubości, nie więcej, i trzeba delikatnie odklejać je od papieru po wystudzeniu. Można posypać cukrem pudrem, ale dla mnie to już nadmiar rozkoszy, bo ciasto samo w sobie słodkie jest szalenie. I ostatnia rada: gdy będziecie gotować cukier z miodem, pod żadnym pozorem nie oblizujcie łyżki. Mój język jeszcze nie wrócił do siebie po oparzeniu. Buon Natale!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: