Panettone - KUKBUK

Panettone

Nie jest trudne! Jest czasochłonne! Jeżeli zaczniecie rano, będziecie mieć pyszną kolację! A jeśli coś zostanie, to następnego dnia, w połączeniu z kawą, stworzy idealne włoskie śniadanie! Pachnie pomarańczami! I wanilią! Panettone!
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Mentalny Włoch uwięziony w Polsce. Współtwórca nieistniejącego już kultowego baru Miejsce na krakowskim Kazimierzu oraz wciąż prężnie działającego sklepu pod tą samą nazwą z kolorowym designem lat 50., 60. i 70.

Panettone kukbuk

Najpierw o panettone się naczytałem, oczywiście. Zawsze zanim przystąpię do praktyki, sprawdzam teorię. Ale tylko z grubsza. Zatem przejrzałem przepis po swojemu, szybko i nieuważnie: mąka ma być i kandyzowane owoce oraz jajka i masło. No dobrze. Tylko formy mi brak – pomyślałem – takiej specjalnej do panettone. Bez formy się przecież nie da, zwłaszcza gdy, jak ja, ma się nieco histeryczną osobowość. W sklepie, ku mojemu zaskoczeniu, forma właściwie sama na mnie spadła. Stała zagubiona i zakurzona na górnej półce, na którą ewidentnie nikt od dawna nie zaglądał. No to kupiłem i miałem szczery zamiar przystąpić do działania. Przeczytałem przepis, tym razem nieco dokładniej, i otworzyłem oczy z przerażenia.


Mąka, to rozumiem, ale co to u licha jest mąka manitoba? I gdzie ją kupić? Na rozważaniach o manitobie upłynął mi rok, nawet nie zauważyłem kiedy.


Szukałem manitoby w Spoleto i na Sycylii, i w sklepach internetowych, i w Bergamo, bo w końcu to w Lombardii, ojczyźnie panettone, i nic.

Po raz kolejny przypomniałem sobie o niej dwa tygodnie temu w Rzymie, gdy na półce z mąkami zobaczyłem ją! Manitobę! Kupiłem, wróciłem do Krakowa, zakurzoną formę umyłem i zabrałem się do pracy. Zrobiłem od razu dwie wersje! Ze słynną manitobą i z mąką pszenną typu 405. W formie jedynie słusznej i w zwykłej tortownicy. Obie wychodzą tak samo dobrze, więc nie szukajcie wymówki, że brak wam manitoby albo formy, i zabierajcie się do panettone!

Panettone kukbuk
Panettone kukbuk
Panettone kukbuk
Panettone kukbuk
Panettone kukbuk

Panettone

1 ciasto j n

Nie jest trudne! Jest czasochłonne! Jeżeli zaczniecie rano, będziecie mieć pyszną kolację! A jeśli coś zostanie, to następnego dnia, w połączeniu z kawą, stworzy idealne włoskie śniadanie! Pachnie pomarańczami! I wanilią! Panettone!

Drożdże wsypujemy do ciepłego mleka i odstawiamy na 5 minut, po czym dosypujemy łyżeczkę cukru i trzy czubate łyżki mąki. Mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia. Zaczyn powinien zwiększyć objętość dwukrotnie, co zajmie mu od pół godziny do godziny.

Gdy wyrośnie, dokładamy do zaczynu 200 g mąki, dwa jajka, połowę masła i 60 g cukru. Zagniatamy ciasto, a gdy stanie się gładkie i nie będzie kleić się do rąk, wkładamy je do miski wysypanej mąką i odstawiamy do wyrośnięcia na mniej więcej 2 godziny. Ciasto powinno zwiększyć objętość dwukrotnie.

Przechodzimy do trzeciego etapu. Do ciasta dokładamy pozostałą mąkę, jajka i dodatkowe żółtka. Wygniatamy około 10 minut. Dodajemy cukier i sól oraz masło i cukier z wanilią. Gdy składniki się połączą, dokładamy skórkę kandyzowaną oraz skórki starte z cytrusów i rodzynki. Ostatni raz delikatnie wyrabiamy, tak by połączyć dodatki z ciastem. Gotowe ciasto wkładamy do formy najgładszą stroną do góry i czekamy, aż wyrośnie, ponownie nie krócej niż 2 godziny.

Nagrzewamy piekarnik do 190°C i w tej temperaturze pieczemy panettone przez pół godziny. Zmniejszamy temperaturę do 150°C i pieczemy przez kolejne pół godziny.

Gotowe!

 

Oczywiście historia panettone i jego nazwa stanowią tajemnicę. Pochodzi z Lombardii, to wiadomo. Wiadomo też, że Włosi pieką rocznie sto milionów panettone. Ja upiekłem już dwa. Jeszcze 999 999 998 i ich dogonię! Pomocy!!!

© KUKBUK 2017