Obiad prosto z Włoch: Pasta alle cipolle rosse - KUKBUK

Obiad prosto z Włoch: Pasta alle cipolle rosse

Przepis na szybki makaron w sosie z czerwonej cebuli, wina i masła.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

makaron czerwona cebula kukbuk

Już pół szafy zostawiłem w Italii. Zaczęło się niewinnie w Lukce. Na wakacje zawsze zabieram rzeczy, których nie używam na co dzień. Jest to działanie celowe o tyle, że mam nadzieję zacząć. To trochę jak z rzucaniem palenia od poniedziałku albo odchudzaniem od pierwszego. Papierosy rzuciłem lata temu, z ograniczaniem spożycia produktów żywnościowych, tych słodkich i tych słonych, bywa różnie. Wiarę, że na wakacjach będę używał okularów przeciwsłonecznych, ciągle w sobie noszę. W praktyce zaś bywa różnie. Dlaczego? Już odpowiadam. Długoletnie używanie okularów korekcyjnych sprawia, że mam o nich wypracowane zdanie. Okulary siedzą na nosie. Nie w torbie, nie na głowie. Tylko na nosie. Jeśli są gdzieś indziej, znaczy, że ich nie potrzebuję, mogę zapominać, zostawiać, cokolwiek. Dlatego jedne zostały w Lukce, drugie gdzieś w Trieście, a był to jeden wyjazd, i wcale nie trwał dwa miesiące.

 

Albo czapka. Do nakryć głowy stosunek też mam sprecyzowany, powinny siedzieć w szafie, najlepiej cicho. Zimą czapka robi mi coś dziwnego, bo nic nie słyszę. A gdy nie mam jej na uszach, to dalej mi zimno, więc rezygnuję na całej linii. Kocham wielkie ruskie futrzanki, ale wyglądam w nich jak kretyn, więc zrezygnowałem i pewnie dlatego nie gubię. Na wakacjach, by chronić głowę przed włoskim słońcem, próbowałem z kapeluszami. Nie raz. Z takim samym efektem jak w przypadku okularów. Pierwszy kapelusz został w Lukce, razem z okularami. Drugi rozpłynął się jak kamfora gdzieś na Sycylii, zatem kupiłem następny… i został na lotnisku.

 

Najszybciej poszło mi z rękawiczkami. Przeceny były, zaszalałem, nabyłem piękne, z cielęcej skórki. Następnego dnia lecieliśmy do Bolonii, a stamtąd pociągiem jechaliśmy do Wenecji. Plan był taki, że polansuję się w Wenecji, a co?

Donna Leon uważa, że my, ludzie z Europy Wschodniej, mamy poszarzałe twarze i nosimy buty z tektury, więc miałem jej pokazać piękne rękawiczki, gdybyśmy przypadkiem mieli się spotkać gdzieś na Campo Santa Margherita.

 

Do pociągu w Bolonii wsiadłem w rękawiczkach, a na stacji Venezia Santa Lucia wysiadłem już bez nich. Dzięki Bogu Donny nie spotkaliśmy! A przecież mogłem jej pokazać buty – te zgubiłem tylko raz, ale nie miało to związku z Włochami.

 

I tak było za każdym razem. Tu coś, tam coś innego! I nagle okazało się, że tracę wiarę, mam coraz mniejszą walizkę, bo rzeczy do zgubienia kupuję coraz mniej, mniej też gubię! Jeśli mówią, że będzie słońce, to myślę: „Trudno, najwyżej skóra zejdzie mi z głowy”. A gdy mówią, że zimno, to myślę: „Trudno, wsadzę łapy do kieszeni i będę zwiedzał dalej, a jak nie, to pójdę na obiad!”. Do walizki wkładamy tylko rzeczy niezbędne, wychodząc z założenia, że jeśli mi czegoś zabraknie, to sieciówki w Europie mają mniej więcej te same ceny, więc dam sobie radę.

 

Ale te skórzane rękawiczki dalej doskonale mi do Italii pasują, kto wie, może znów zaszaleję na wyprzedaży i wywiozę je do Włoch, i zgubię na jakimś pięknym placu albo jeszcze przed wyjściem z dworca…

 

A na szybki obiad proponuję makaron z Villa Capezzana w Toskanii. Prawie identycznie przygotowują sos do makaronu mieszkańcy Kalabrii, na bazie słynnej cipolla rossa di Tropea. Taką samą czerwoną cebulę kochają nasi wschodni sąsiedzi, jak sądzę, bo ta z Ukrainy ma dokładnie taki sam kształt jak ta z Kalabrii. Co może mieć związek z wymianą handlową w dalekiej przeszłości, wszak na Ukrainie pszenica durum udawała się równie dobrze jak na włoskim południu – może cebula im się wtedy do transportu zaplątała. Pewności nie mam, ale cebulę przywiozłem z Kijowa, przepis z Carmignano i przyrządziłem danie z odległej Kalabrii. Globalizacja!

 

– Bartek Kieżun

makaron czerwona cebula kukbuk
makaron czerwona cebula kukbuk

Pasta alle cipolle rosse

2 porcje j

Cebule obieramy i kroimy w piórka. Na patelni rozgrzewamy masło z oliwą i wrzucamy cebulę. Kiedy się zeszkli, solimy, wlewamy nieco wina, mieszamy i dusimy około godziny – uzupełniamy wino do momentu, aż cebula będzie miękka. Makaron gotujemy al dente. Wrzucamy na patelnię, mieszamy i nakładamy na talerze. Posypujemy tartym serem i szczypiorkiem. Podajemy z kieliszkiem czerwonego wina, najlepiej tego, w którym dusiła się cebula!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: