Mozzarella in carrozza - KUKBUK

Mozzarella in carrozza

Na pizzę najlepiej udać się do Neapolu, ale mozzarella in carrozza można zrobić w domu! To danie na wskroś neapolitańskie.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

MOZZARELLA chleb kukbuk

W Neapolu wszystko jest jakby bardziej i mocniej niż gdzie indziej. Z deszczem też tak jest. A w styczniu w Neapolu lubi sobie popadać. Nie wypadało się zatem dziwić, że deszcz przesiąkał przez kurtkę, bezlitośnie kierując się głębiej, by w końcu dotrzeć do skóry. Pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie. Rano pięknie, po południu różnie, w nocy deszcz walił w dach tak, że bałem się, że się zawali. Następnego dnia powtórka z rozrywki. Cieszyłem się słońcem, a gdy zaczynało padać, obojętniałem i kiedy deszcz torował sobie drogę przez moją kurtkę, tłumaczyłem sobie, że nie ma mrozu ani śniegu, więc jest pięknie.


Kiedy jednak po raz kolejny lunęło, i to już po spakowaniu walizek, w drodze na ostatni posiłek przed odlotem, załamałem się. Lot w mokrych ciuchach to nie jest wymarzona rozrywka.


Dzień wcześniej na via Tribunali szukaliśmy lokalu prowadzonego przez Gina Sorbillo. Pod numerem 32, gdzie, według plotek, miano serwować najlepszą pizzę, zastaliśmy zatrzaśnięte na głucho drzwi i karteczkę informującą, że są ferie. Ferie to mają dzieci, powiedziałem, przekląłem szpetnie i taki byłby koniec przygody z pizzą, gdyby następnego dnia się nie rozpadało. Deszcz złapał nas na via Tribunali, a że rozpadało się naprawdę mocno, schroniliśmy się pod markizą, gdzie spora grupka młodych Włochów paliła papierosy. Wbiliśmy pod markizę zdecydowanie, mimo że nie mieliśmy papierosów, tłumek się rozstąpił jak morze przed Mojżeszem, a ja stanąłem oko w oko z Włoszką, która machając mi przed nosem karteczką, rzuciła gniewnie: „Per una persona?”. „Per due!” – odpowiedziałem, nie wiedząc, na co się decyduję. „Come ti chiami?” „Bartek” – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. „Vartek” – zapisała i przeszedłszy na angielski, dodała: „You have to wait!”.

MOZZARELLA chleb kukbuk

To oznacza, że mieliśmy chwilę, żeby się rozejrzeć. Położone nieco dalej, tak ze trzy metry, Sorbillo miało ferie. My znajdowaliśmy się w Sorbillo Bio Pizza i czekaliśmy właśnie na stolik. Dzień wcześniej nie zauważyliśmy tego miejsca, bo pewnie nikotynowi fani Sorbillo równie szczelnie jak dziś zasłaniali wszelkie możliwe znaki opracowane przez grafików, a noszące miano identyfikacji wizualnej. Gdy z głośnika męski głos oznajmił: „Vartek sopra!”, niemal uwierzyłem, że opatrzność nad nami czuwa. W butach miałem jeszcze sucho, pod kurtką też, i do tego miałem jeszcze godzinę, by zjeść pizzę w Sorbillo. I jak tu nie lubić Neapolu, nawet w deszczu?

 

Mozzarella in carrozza można zrobić w domu i kiedy sam zacząłem je robić, poczułem się, dosłownie, jak w stolicy Kampanii, bo tego zapachu nie da się zapomnieć.

MOZZARELLA chleb kukbuk

Mozzarella in carrozza

6 porcji j

Mozzarellę kroimy w niezbyt cienkie plasterki, wkładamy między kromki chleba i doprawiamy szczyptą pieprzu. Jajko rozkłócamy w mleku ze szczyptą soli. Mąkę wysypujemy na płaski talerz. Obtaczamy kanapki z mozzarellą w mące, potem w jajku z mlekiem i smażymy na oliwie, nie szczędząc tej ostatniej. Gdy kanapki zrobią się złote z jednej strony, obsmażamy je z drugiej. Podajemy gorące. Raczej na kolację niż na śniadanie – rano wątroba może nie być gotowa na taki szok poznawczy! Do środka można też włożyć anchois albo szynkę – tak robią rzymianie.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: