Minestrone di farro - KUKBUK

Minestrone di farro

Tradycyjna włoska zupa świetnie komponuje się ze skórkami z parmezanu i kawałkiem tłustego boczku.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

Minestrone kukbuk

Pół roku zbierałem się do gotowania minestrone di farro. Aż mnie naszło!

Kiedy jechaliśmy do Bergamo, miałem w głowie postanowienie: kupię farro! Kupiłem, schowałem do szuflady i od czasu do czasu rzucałem okiem na torebkę z pszenicą płaskurką, bo nie za bardzo wiedziałem, co mam z nią uczynić.

W końcu przyszedł czas.  Bo w sumie dlaczego nie? Bo nie miałem ochoty na sałatkę ani na robienie farrotto, znaczy czegoś na kształt risotto. A farro nieco się naszukałem! Nie było w Neapolu i na Sycylii też nie. Aż tu nagle w Bergamo podczas sjesty widzę na oknie wystawowym skromny woreczek, a na nim napis wielkimi literami: Farro Perlato. Trzeba było wrócić po sjeście, nabyć kilogram, a później upchnąć do walizki razem z grana padano z Mediolanu, ryżem vialone nano z Certosa di Pavia oraz czekoladą i mydłem, robionym przez mnichów ze słynnego opactwa. Po drodze na lotnisko wznosiłem modły, by nikomu do głowy nie przyszło ważenie mojej walizki.

Mnisi chyba też się modlili, bo przez odprawę, mimo sporej nadwagi (w walizce), śmignąłem niczym błyskawica.

Nie wiem, czy pomogła modlitwa, czy skuteczniejsze było wachlowanie się pismem o słodko brzmiącej nazwie „Cucina Italiana”, a może raczej malujące się na mojej twarzy zdecydowanie, które można by wyrazić tak: nawet nie myśl, drogi pracowniku lotniska, o tym, by zabrać mi moje kulinarne zdobycze!

Czekolada zniknęła jako pierwsza. Ser zaraz po niej. Ryż też długo nie czekał. A farro leżało i leżało. Trzeba się było wziąć do gotowania!

Minestrone kukbuk

Minestrone di farro

6 porcji d

Pszenicę płaskurkę dokładnie płuczemy i odstawiamy zalaną litrem letniej wody na pół godziny. Po tym czasie wodę wymieniamy, solimy, wstawiamy i gotujemy farro pół godziny (mniej więcej) na wolnym ogniu. W tym czasie kroimy boczek w drobną kostkę i wrzucamy na rozgrzaną oliwę. Dorzucamy do garnka obraną marchew w plasterkach i kalarepę pociętą w kostkę. Mieszamy. Siekamy cebulę i też wrzucamy do garnka. To samo robimy z selerem naciowym. Smażymy wszystko razem na niedużym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Doprawiamy peperoncino i zieloną pietruszką. Gdy farro zmięknie, wlewamy całość do garnka z warzywami. Gdyby było nieco za mało wody, uzupełniamy wrzątkiem. Dokładamy ziemniaki pocięte w sporą kostkę i zabieramy się do obierania pomidorów. Pozbawione skórek kroimy w równą kostkę i dorzucamy do garnka. Gotujemy do miękkości. Do gotującej się zupy warto dodać skórki od parmezanu i boczku. Podajemy z natką pietruszki.

Hm, no i farro też zniknęło. Czas na wyjazd do Włoch!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: