Krakowski Makaroniarz o najlepszym rzymskim rzeźniku - KUKBUK

Krakowski Makaroniarz o najlepszym rzymskim rzeźniku

Co zrobiłby Hannibal Lecter, gdyby musiał kupić mięso w Rzymie? Odpowiedź na to pytanie jest prosta!
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych. Autor książki „Italia do zjedzenia"

rzym mieso2

Od razu zaznaczę wyraźnie: kupić. Bo gdyby chciał po prostu coś przekąsić, to pewnie wybrałby jakiegoś wyjątkowo denerwującego studenta albo jednego z włoskich oficjeli (nieważne którego w gruncie rzeczy, bo wkurzający są pewnie wszyscy, zupełnie jak ich polscy koledzy) lub turystów, bo tych we włoskiej stolicy jest najwięcej. Kto wie – może nawet padłoby na mnie?

Skupmy się jednak na zakupach. O kilku niezawodnych adresach pisałem już dla KUKBUK-a. Po warzywa udajemy się na Mercato Contadino. Po karczochy jedziemy za miasto w okolice Via Appia. Żeby przekąsić coś słonego, szukamy słonego odcinka przewodnika, a jeśli przyjdzie nam ochota na słodycze, robimy notatki na podstawie części słodkiej.

Wreszcie nadeszła pora na mięso.

Jeśli nie mamy sprawdzonego dostawcy – od razu powiem, że ja nie mam – to idziemy do Angela Ferociego. To jeden z najlepszych rzymskich adresów, i to dosłownie. Sklep bowiem jest położony przy Via della Maddalena 15, w samym sercu Campo Marzio, rzut beretem od Panteonu. Można łatwo ten przybytek przeoczyć, bo zmysły nastawione są w tej okolicy na zupełnie inne bodźce. Niedaleko stąd przecież do arcydzieł Caravaggia w kościołach Świętego Augustyna i Świętego Ludwika Króla Francji. Blisko jest do placu Świętego Ignacego, a i Navona z jej atrakcjami też nie jest daleko.

Trzeba jednak zatrzymać się tu na chwilę. Jeśli nie mamy ochoty jeść ani kupować – także warto, bo założony ponad 100 lat temu sklep pokrywają przepiękne karraryjskie marmury.

Po nich będziecie stąpać i na nich rzeźnik położy kawał wołowiny do cięcia – i wcale nie będzie to podłoga, bo marmurowe jest tu niemal wszystko.

To naprawdę piękny sklep – choć zdecydowanie nie dla wegetarian. Nazwisko Feroci to dla rzymian symbol jakości. Rodzina w przeszłości była za swoje wyroby wielokrotnie nagradzana, nawet na wystawie światowej w Londynie na początku XX wieku.

krakowski makaroniarz kukbuk rzeznik
krakowski makaroniarz sklep miesny rzym4

Widać to po cenach, bo te należą zdecydowanie do wysokich, więc zakupy robi się tu raczej od święta. No ale skoro sam Hannibal Lecter zabiera się do gotowania, to chyba mamy święto.

Kupić tu można mięso i wędliny, jest też spory dział z gotowymi do przyrządzenia w domu daniami, i to nie tylko mięsnymi. Są faszerowane cukinie, gołąbki (tak, tak, gołąbki rzymianie robią wcale nie gorsze od polskich) i mnóstwo rzymskich pulpetów.

Doskonałym dodatkiem do nich będą puntarelle. To sałata. Tej u Ferociego nie ma, ale jest na Campo di Fiori, czyli całkiem niedaleko. Dziwna to rzecz, bo wygląda jak polski mlecz, ale w rozmiarze XXL. Liściaste części trzeba obrać. Łodygę też, bo je się to, co w środku tejże. Po obraniu tniemy ją na kawałki, mniej więcej 8-centymetrowe, i wrzucamy do wody, by się skręciły. Nie jestem fizykiem, więc nie wiem, na czym to polega, ale zwijają się puntarelle w spiralki. I najlepsza wiadomość: na targach bywają puntarelle obrane, co oznacza, że wystarczy je wrzucić do wody i podać chwilę później z sosem. Najlepiej po mięsie, by oczyścić kubki smakowe. A przepis wygląda tak.

Salsa per insalata alla romana

a

Anchois siekamy, mieszamy z oliwą, octem, doprawiamy solą i pieprzem. Nie żałujemy octu, sos musi być kwaśny, mocny w smaku jak rzymskie akwedukty.

Można z nim podawać mieszankę sałat na zimno, można też udusić zieleninę na patelni z oliwą i podać z takim sosem. Choć najlepsze i tak będą puntarelle!

© KUKBUK 2017