Klasyczne crêpes Suzette - KUKBUK

Klasyczne crêpes Suzette

Wielkie kulinarne przeboje mają to do siebie, że nie wiadomo, kto za nimi stoi. W końcu sukces zawsze ma wielu ojców. W przypadku naleśników Suzette mamy do czynienia z wielkim szefem kuchni i z wielką pomyłką. Gdzie leży prawda – nikt nie wie!
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

suzette 1

Wiadomo, że przepis na ten wspaniały francuski deser ma ponad 100 lat. Nic więcej nie jest pewne. Jedna z anegdot opowiada o Edwardzie, wówczas jeszcze księciu Walii, i jego kochance, którzy tak zestresowali młodego kucharza, że wylał likier na gotowe naleśniki i, zdezorientowany, podpalił go, udając, że tak miało być. Zakochana para pokochała deser od pierwszego kęsa, a przyszły król zaproponował, by danie nazwać na cześć obecnej przy stole Suzette.

Pikanterii tej historii dodaje fakt, że owym młodzieńcem wprawiającym się w kucharzeniu był wychowanek wielkiego Auguste’a Escoffiera i późniejszy rewelacyjny szef kuchni Henri Charpentier. Jego koledzy drwią co prawda, że kiedy miał stworzyć naleśniki i nazwać je na cześć królewskiej kochanki, był stanowczo za młody na pracę w kuchni, ale jak mawiał Hegel: jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów.

Kolejna opowieść przenosi nas w zupełnie inne miejsce niż restauracja, z dala od wyrafinowanych królewskich podniebień, za kulisy sceny teatralnej. Plotka głosi, że danie zostało nazwane crêpes Suzette na cześć francuskiej aktorki Suzanne Reichenberg. Powstało z dość banalnego powodu. W teatrze było zimno jak w kostnicy, dlatego jego szef podawał swoim aktorom gorące naleśniki i podpalał alkohol, którym je wcześniej skrapiał, by rozgrzać artystyczne dusze.

Pewnikiem w naleśnikowej historii jest to, że sam Escoffier opisał crêpes Suzette w angielskiej wersji swojej książki o gotowaniu. Potem poszło już migiem. Dziś w naleśnikach Suzette, mimo ich zacnego wieku, zakochują się kolejne pokolenia łasuchów.

suzette 2
suzette 1

Klasyczne crêpes Suzette

4 porcje n

Obłędnie pomarańczowe naleśniki, które są przykładem geniuszu francuskiej kuchni.

Cukier rozpuszczamy na patelni z wodą. Kiedy się rozpuści i zacznie rumienić, dodajemy masło. Po jego rozpuszczeniu mieszamy i odstawiamy do przestudzenia.

Mąkę wsypujemy do miski, dodajemy nieco cukru i soli. Mleko mieszamy z wodą i powoli wlewamy do miski, ciągle mieszając, tak by uzyskać ciasto o konsystencji rzadkiej śmietany. Na koniec dodajemy zawartość patelni: masło z cukrem, i znów dokładnie mieszamy.

Pomarańcze szorujemy pod bieżącą, gorącą wodą. Zesterem okrawamy skórkę. Wyciskamy sok. Wlewamy go do rondelka, dodajemy cukier i skórkę pomarańczową i redukujemy około kwadransa.

Smażymy cienkie naleśniki. Składamy je i dusimy chwilę w sosie, po czym układamy na talerzu, polewamy likierem i podpalamy, by alkohol odparował.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: