Frittata di zucchine - KUKBUK

Frittata di zucchine

Lekkie, ale sycące śniadanie? Omlet z cukinią będzie idealnym wyborem.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

frittata_di_zucchine_kukbuk

Frittata pojawia się nawet we włoskich przysłowiach. Mówi się, że nie przewraca się omletu, co oznacza mniej więcej tyle, o ile dobrze zrozumiałem, co „nie odwracaj kota ogonem”!

Frittata nie jedno ma imię. W każdym zakątku Włoch mówią na nią troszkę inaczej. W okolicach Salerno i Neapolu, gdzie wcześniej panowali Francuzi, mówią na nią omlet. Niezależnie od tego jak ją nazywają, raczej nie podają jej na śniadanie. Frittata to antipasti.

Z faktami, jak i z Włochami, się nie dyskutuje, jednak mi frittata wyjątkowo dobrze leży na śniadaniowym talerzu. Do pracy chodzę piechotą, na nogach, jak mówią w Krakowie, więc nikomu to nie przeszkadza. Przyznam szczerze, że dopiero ostatnio dowiedziałem się, jaka motywacja kryje się za pysznymi śniadaniami w Italii, za cornetto con crema czy brioche jedzonymi na stojąco i popijanymi cappuccino. To bardzo proste… Chodzi o aromaty! Gdy autobus mknie po dziurach, a z potrząsanych brzuszków zaczynają uwalniać się tajemnicze zapaszki… to w Polsce poczujemy aromat kiełbasy, serka, a nawet cebuli tymczasem we Włoszech – delikatnej wanilii. Tak przynajmniej twierdzi pewien Włoch, podróżujący po Krakowie komunikacją miejską. I zdecydowanie opowiada się po stronie wanilii, twierdząc, że zielona cebulka o poranku to koszmar. Jako że do pracy nie dojeżdżam, to do frittaty mogę wrzucać wszystko: sery, warzywa, zioła, szynkę albo nawet owoce. W dodatku w każdych ilościach. W Paduli, w okolicach Neapolu, kucharz na cześć hiszpańskiego króla przygotował omlet z tysiąca jaj. Do dziś w tamtej okolicy ów fakt jest pamiętany i co roku, dziesiątego sierpnia, można wziąć udział w święcie jajecznego placka. Jak się domyślam, raczej wieczorem, niż rano.

frittata_di_zucchine_kukbuk

Mnie do frtittaty zachęciła Sophia Loren. W swojej książce ma specjalny dział, w którym jajko jest głównym bohaterem. Pierwszy przepis to wersja z cukinią, czyli frittaty wersja rodem z Rzymu.

 

– Bartek

frittata_di_zucchine_kukbuk
frittata_di_zucchine_kukbuk

Frittata di zucchine

1 porcja a j

Lekkie, ale sycące śniadanie? Omlet z cukinią będzie idealnym wyborem.

Cukinię myjemy i siekamy na grubsze plasterki. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy, wrzucamy cukinię, tak by przykryła dno. Wlewamy odrobinę wody i chwilę smażymy, czy też dusimy. Do miski wbijamy jajka, solimy i pieprzymy, doprawiamy posiekaną pietruszką i tartym pecorino. Gdy cukinia będzie al dente, wrzucamy ją do miski z jajkami. Dokładnie mieszamy i przelewamy całość na patelnię zwilżoną oliwą. Gdy zrobi się złota od dołu i jajka się zetną, podważamy brzegi placka łopatką. Przykrywamy patelnię dużą pokrywką i odwracamy całość. W efekcie będziemy mieli pustą patelnię, a fritatta zaprezentuje swe wdzięki na pokrywce. Nie o to chodzi, dlatego z pokrywki zsuwamy placek na patelnię tak, aby przysmażył się też z drugiej strony. Śniadanie idealne, zwłaszcza z dodatkową porcją siekanej pietruszki na wierzchu! Antipasti też niczego sobie przyznam sprawiedliwie!

 

PS 1. Sophia Loren, autorka tego przepisu, nie przyjeżdża w najbliższym czasie do Polski, ale za to na festiwal Off Camera (http://www.offcamera.pl/)  ze swoim ostatnim filmem Ultima fermata, przyjeżdża inna bogini włoskiego kina, Claudia Cardinale. Ja już odliczam do spotkania.

© KUKBUK 2017