Fritole, weneckie pączki - KUKBUK

Fritole, weneckie pączki

Tradycja smażenia pączków na ulicach Wenecji zanikła w XIX wieku, kiedy to z okolic placu Św. Marka zniknęli ostatni Fritoleri.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

fritole paczki kukbuk

Może zostanę pierwszym Fritolero nowej generacji i będę przez cały rok smażył okrągłe pączki, bez których nie ma weneckiego karnawału?

Przepis na fritoleweneckie pączki karnawałowe – jest przechowywany w Museo Correr w Wenecji. Ten nowszy, renesansowy, bo ten najstarszy skrywają mroki Biblioteki Narodowej w Rzymie. Pączki były tak popularne, że Fritoleri zrzeszeni w cech podzielili Wenecję na strefy i każdy miał swój własny rewir tylko dla siebie. Sekret sztuki smażenia pączków przechodził z ojca na syna, podobnie jak miejsce sprzedaży i związany z nim cały pączkowy biznes. Każda rodzina miała swoje sposoby na przyprawienie ciasta, jedni używali orzeszków piniowych, inni rodzynek, jeszcze inni kandyzowanej skórki cedrowej. Smażyło się na oleju arachidowym albo smalcu. Fritole prezentowano na zdobionych paterach przystrojonych bogato. I tak kuszono przechodzących Wenecjan.

Ja, jako pierwszy samozwańczy Fritolero, proponuję wersję poniżej.

Fritole, weneckie pączki

1 foremka j n

Tradycja smażenia pączków na ulicach Wenecji zanikła w XIX wieku, kiedy to z okolic placu Św. Marka zniknęli ostatni Fritoleri.

Suche drożdże wysypujemy na powierzchnię letniej wody. Odstawiamy. Mąkę i cukier mieszamy w misce. Jajka ubijamy z odrobiną soli. Drożdże mieszamy i wlewamy do mąki. Mieszamy delikatnie dodając jajka i rum. Wsypujemy tartą skórkę. Mieszamy dodając taką ilość mleka, by powstało gęste, ale ciągnące się ciasto. Dodajemy rodzynki i mieszamy po raz ostatni. Ciasto odstawiamy do wyrośnięcia na około półtorej godziny. Musi podwoić objętość. Ja trzymam je w piekarniku, w temperaturze 35 stopni.

Pączki smażymy na oleju. Proces smażenia nie jest błyskawiczny i wymaga nieco uwagi. Pączki nie mogą być za duże, bo nie usmażą się w środku. Najlepiej użyć dwóch łyżek, by kłaść ciasto na oleju. Gdy z kolei za duży będzie gaz, pączki usmażą się w mig, ale tylko z zewnątrz.

No to do zobaczenia w Wenecji!

 Bartka Kieżuna.

© KUKBUK 2017