Crostata al cioccolato bianco e cardamomo - KUKBUK

Crostata al cioccolato bianco e cardamomo

Zaklinamy deszcz kruchym ciastem z czekoladą i kardamonem.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

crostata czekolada biala kukbuk

Wywołuję w Rzymie opady. Nie żeby jakoś intencjonalnie, ale tak wychodzi.

Na początku można było twierdzić, że to przypadek, ale dziś już raczej nie. Czasem jest to śnieg, czasem deszcz – tak czy owak, gdy tylko wyjadę, dziwne rzeczy się dzieją…

 

Latamy do Wiecznego Miasta, kiedy tylko się da, i wciąż nie zeszliśmy go do końca. Dzielnica Eur ciągle przed nami na przykład. I święty Wawrzyniec za Murami. MAXXI też jeszcze nie widzieliśmy. Na początku nie zwracałem uwagi na powiązanie naszych wizyt w Rzymie z pogodą, ale po ostatniej mam już niemalże pewność, że coś jest na rzeczy.

 

Za pierwszym razem było tak. Siedzimy sobie w Watykanie, wygrzewamy w słońcu stare kości. Niebo niebieskie tak, że bardziej być nie może. Dzień to jest w Rzymie nasz ostatni. Temperatura około 13 stopni Celsjusza – że styczeń, widać tylko po strojach, bo włoskie damy paradują w futrach, a my, jak Brytyjczycy w Krakowie, prawie na golasa. Trzynaście powyżej zera zobowiązuje, zwłaszcza że w stolicy Małopolski 23 poniżej zera. Po powrocie rękoma zgrabiałymi od mrozu klepię w klawiaturę, z nudów na FB zerkam, a tam rzymska tragedia się dzieje. Łańcuchy na kołach, śnieżyce, szkoły pozamykane. Świat zwariował!

 

Za drugim razem, kiedy spacerowaliśmy nad Tybrem, zastanawiałem się nad tym, jak to możliwe, że ta spokojna rzeka w takim głębokim korycie płynie – i po co. Kiedy samolot wylądował w Krakowie, kierowca w taksówce zapytał, skąd przylecieliśmy do stołeczno-królewskiego. Odpowiadamy zgodnie z prawdą, że z Rzymu. A on na to, że tam powódź i dobrze, że wróciliśmy. „Hę?”, pytam. „Suchą stopą nad Tybrem wczoraj o poranku”, mówię. Okazało się, że Tyber, rzeka szalona nieco, przybrał i nawet się przelewał tu i ówdzie, mocząc włoskie mokasyny. Świat zwariował!

crostata czekolada kukbuk

Trzecia historia jest taka. Zaraz gdy tylko wróciliśmy do Krakowa, posłałem do Rzymu mail z przeprosinami, że ukradłem parasol. A było to tak: pakujemy się w ostatniej chwili. Autobus zaraz ma na Fiumicino odjechać, a tu leje. Oberwanie chmury. Biorę więc ten parasol – choć już na ulicy zastanawiam się po co. Buty mam mokre od razu. Spodnie też, tyle że łeb mam suchy. Patrzę, jak pod moimi stopami woda chlupocze, przez cholewkę się przelewa – drugiej strony ulicy zza ściany deszczu nie widać. Wbijamy do białej Taxi Roma – nie ma wyjścia. Gnamy autem w potoku wcześniej znanym jako via XX Settembre na dworzec. Na samolot zdążyliśmy, choć już w aucie zastanawiałem się, czy te anomalie pogodowe nie mają związku ze mną.

Pewność zyskałem, gdy przyszedł mail zwrotny, a brzmiał mniej więcej tak: „Bartek, ty się nie przejmuj parasolem, dobrze, że go zabraliście, ja takiego deszczu w Rzymie nigdy nie widziałem!”. Dodam, że właściciel parasola najmłodszy nie był.

 

Strzelałbym, że od sześciu dekad tak nie padało. Wiadomość kończyły przeprosiny za kłopotliwą aurę w słonecznej zwykle Italii. Świat zwariował!

 

Wszystkich, którzy wybierają się do Rzymu na początku grudnia, uprzedzam, że tam będę, więc anomalie pogodowe są niewykluczone, by użyć eufemizmu.

 

– Bartek

crostata czekolada kukbuk
crostata czekolada biala kukbuk

Crostata al cioccolato bianco e cardamomo

1 ciasto j

Zagniatamy ciasto opuszkami palców, jak najkrócej, tak by powstała wilgotna kruszonka. Przesypujemy ją do formy i rozkładamy równomiernie na powierzchni blachy i na obręczy, dociskając tak, by kruszonka się połączyła. Wkładamy do lodówki na pół godziny.

 

Po tym czasie wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 25 minut.

 

Do miski wrzucamy pokruszoną czekoladę. Śmietanę wlewamy do rondelka, wsypujemy utłuczony w moździerzu kardamon i stawiamy na najmniejszym ogniu. Gdy się zagotuje, wlewamy ją przez sito do miski z czekoladą. Odstawiamy na chwilę, by czekolada się rozpuściła. Mieszamy dokładnie, wbijamy jajka i znów dokładnie mieszamy.

 

Krem wylewamy na podpieczony spód i ponownie pieczemy. Tym razem 25 minut.

 

PS

W Krakowie chyba też wywołuję deszcz, bo znowu leje!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: