Crescionda - KUKBUK

Crescionda

Jak karnawał w Umbrii, to crescionada – ciasto na bazie amaretti, z dodatkiem czekolady i grappy.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

Crescionda kukbuk

Karnawał w Umbrii, w Spoleto, ma swój kulinarny wymiar. Na stole we wszystkich albo w prawie wszystkich domach pojawia się crescionda, ciasto o prawdziwie głębokich korzeniach. Aby go spróbować, można jechać do Spoleto albo zrobić je sobie samemu. Ja wybrałem to drugie wyjście.

Umbryjska stolica jest piękna. I z chęcią spędziłbym tam zarówno święta, jak i karnawał. Jednak dystans tysiąca czterystu osiemdziesięciu pięciu kilometrów przekładający się na czternaście godzin i dwanaście minut w aucie jakoś mnie w tym roku powstrzymał. Wyprawa do kuchni wydawała się mniej czasochłonna. Poza tym byłem w Spoleto już dwa razy, a tyle jest miejsc, w których jeszcze w ogóle nie byłem.

 

Powodów do odwiedzin Spoleto zawsze było mnóstwo. Udaliśmy się tam między innymi po to, żeby obejrzeć średniowieczny most o długości dwustu czterdziestu metrów i wysokości osiemdziesięciu metrów. Freskami Pinturicchia skusiła nas katedra. Malarz, który oprócz rodzinnego miasta ozdobił spory kawał Rzymu, pracował tam dla pięciu kolejnych papieży. Przyjechaliśmy też dla Fra Filippo Lippiego, który współzawodniczył w ozdabianiu katedry i mimo że ma przed imieniem Fra, co wskazuje na zakonne powołanie, to spłodził syna, który również zapisał się w historii malarstwa, pod imieniem Filippino i nazwiskiem ojca.

W Spoleto można obejrzeć zamek, w którym sporą część życia spędziła Lukrecja B., gdy tylko ojciec przestał jej potrzebować na papieskim dworze.

Wracając do cresciondy, trzeba powiedzieć, że ma ona rzekomo korzenie średniowieczne. Pierwotnie było to ciasto słone, łączące elementy gorzkie i słodkie, zgodnie z teoriami Ptolemeusza. Z czasem ewoluowało, by ostatecznie na karnawałowych stołach zaprezentować swoje uroki jako słodkie ciasto na bazie amaretti, z dodatkiem czekolady i grappy.

 

Jak prawie wszystkie słodycze włoskie jest proste i błyskawiczne. Zabrałem się do dzieła, nie bacząc na to, że karnawał jeszcze się nie zaczął, a ja nie strawiłem do końca wieczerzy wigilijnej.

Crescionda kukbuk
Crescionda kukbuk

Crescionda

1 okrągła forma j n

Herbatniki i amaretti tłuczemy w moździerzu na proszek. Dodajemy mąkę, cukier i kakao. Mieszamy dokładnie. Białka ubijamy na sztywną pianę. Do suchych składników dokładamy żółtka i czekoladę, skórkę cytrynową oraz anyż i grappę. Ponownie mieszamy i łączymy ze śmietaną i z mlekiem. Na koniec do miski dodajemy pianę z białek i delikatnie łączymy składniki. Przekładamy do niedużej formy wyłożonej papierem do pieczenia. Dwadzieścia minut w piekarniku i gotowe!

Felice anno nuovo!

 

Więcej włoskich przepisów Bartka

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: