Cioccolato, amore mio - KUKBUK

Cioccolato, amore mio

Do zrobienia domowej czekolady wystarczy palone ziarno kakaowca.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

czekolada domowa kukbuk

Gdzie szukać najlepszej czekolady? W Belgii? Też tak myślałem. A to nieprawda. Najlepsza czekolada powstaje na końcu świata. A konkretnie: miasto Modica, prowincja Ragusa, region Sycylia. I choć pewnie wielu będzie chciało dyskutować, zdania nie zmienię, i w stosunku do czekolady i do końca świata też nie.

Gapiłem się jak sroka w gnat. W gablotce, niedużej, leżały ułożone tabliczki czekolady. Małe jakieś. Wszystkie takie same, różniły się tylko kolorem opakowania. Wyboru dokonałem drogą eliminacji negatywnej. Nie biorę tych, których smak mogę znać. Po kolei odpadały: wanilia, cynamon, peperoncino, skórka pomarańczowa. Zieloną omiotłem wzrokiem niewidzącym: pewnie miętowa – pomyślałem. I tu niespodzianka. Bergamotka. Czekolada z bergamotką? – wchodzę w to. Do tego espresso i granita cytrynowa. Po wizycie w obu katedrach Modiki, górnej i dolnej należało mi się drugie śniadanie. Najpierw granita. Potem łyk kawy i czekolada. Spore zaskoczenie. Zazwyczaj czekolada ma połysk, a tu nic. Matowy kawał ciemnobrązowego bloku z białym nalotem, jakby zawartość miała z 400 lat.


Belgijskie czekoladki są gładkie jak tyłek niemowlaka, a tu czekoladowy piling na języku.


 

Cukier chrzęści między zębami, i od razu wiesz, że to miłość jest. Od pierwszej kostki. I tak mile łechtany bergamotką wpadałem w rozpacz. Jeszcze miałem, a już tęskniłem. I tak tęskniłem i tęskniłem, ale miałem plan. Czekolada z Modiki to pamiątka po czasach hiszpańskiej dominacji na wyspie. Po tym jak  tapasożercy za pomocą blond brody podbili Meksyk, w Europie pojawiło się kakao. A było to tak: Cortes – ze względu na jasne włosy i oczy uznany za wcielenie boga Quetzalcoatla – wyciągał wszystkie tajemnice z kapłanów. Przepowiednia mówiła, że bóg ponowie przybędzie do swego ludu ze wschodu. No i tak Cortes przybył, inaczej przecież nie mógł. A włosy miał blond. Więc wymyślił, że jest bogiem. Najpierw zabrał całe złoto, a potem przepis na to jak zrobić czekoladę. Przepis, zupełnie jak złoto, przypłynął do Europy. Nietknięty od XVI wieku przetrwał w dwóch miejscach. Gdzieś w okolicach Alicante i w Modice. Ale wracając do planu, kakao to było jego sedno. Zdobyć kakao oznaczało robić czekoladę, bo skoro Indianie sobie radzili i w Modice cztery wieki temu też i teraz tym bardziej, to i ja sobie poradzę. Ale sednem planu było ziarno kakaowca. I wczoraj palone ziarno mnie znalazło. W herbaciarni czekało w słoiku na ladzie. Poprosiłem o zapakowanie 100 gram, kilka gram zjadłem od razu, resztę zabrałem do domu.

czekolada domowa kukbuk
czekolada domowa kukbuk

Cioccolato modicano

1 tabliczka i

Ziarno obieramy ze skórki. Tłuczemy w moździerzu, rozcieramy jak najdłużej. Powstałą masę podgrzewamy na patelni z grubym dnem. Gdy się rozpuści odstawiamy patelnię wraz z zawartością do przestudzenia. Masa powinna mieć około 40 stopni. Dopiero wtedy wsypujemy cukier i wybrany dodatek smakowy (może być bez – bez dodatków, choć przyznam, że dziś pomyślałem o kwiecie czarnego bzu). Cukier wsypany wcześniej rozpuści się a o to nam nie chodzi. Zatem wsypujemy cukier. Mieszamy i przelewamy do formy. Zostawiamy do całkowitego wystygnięcia i już. A dlaczego Sycylia to koniec świata? Nie wiem, tak czuję. A jak mi wyszła moja czekolada? Nie wiem, właśnie biegnę do kuchni. Dam znać!

domowa czekolada kukbuk
domowa czekolada kukbuk
domowa czekolada kukbuk
domowa czekolada kukbuk
domowa czekolada kukbuk
domowa czekolada kukbuk
domowa czekolada kukbuk
© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: