Brioche alle fragole - KUKBUK

Brioche alle fragole

W Atenach najlepiej jeść souvlaki, a w Krakowie – brioszki z truskawkami.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

brioszka truskawki kukbuk

Ateny, wbrew temu, co się mówi, okazały się miastem cudownym. Południowym w pełnym tego słowa znaczeniu. Głośnym, tłocznym, miejscami brzydkim. Tu nowoczesny apartamentowiec, a zaraz obok rozpadająca się ruina. Modne dzielnice niespodziewanie przechodzą w te, o których nikt głośno nie mówi. Stąd łatwo przeskoczyć do miejsc, gdzie jada się śniadania bez właściwości w kawiarniach pozbawionych ich jeszcze bardziej niż te śniadania.

Tu i ówdzie między budynkami, w dalekich prześwitach, pojawia się Akropol z triumfującym nad miastem Partenonem. I stanąć z nim oko w oko, mimo że człowiek się przecież spodziewa, bo wie, że on gdzieś tam jest i czeka – to sprawia, że człowiekowi miękną kolana. Stanąć oko w oko z legendą – to jest coś.

Z drugą legendą spotkałem się w zasadzie zaraz po przebudzeniu. Ruszyliśmy na poszukiwanie słynnego Partenonu i chwilę po wyjściu z domu wpadliśmy w sam środek targu. Stoły uginały się od mnóstwa dobrodziejstw, ale ja widziałem tylko ulicznego sprzedawcę z przenośnym grillem węglowym. „Chcę to!”, oznajmiłem głośno i udałem się wprost do źródła w celu dopchania się po śniadaniu mięsem nadzianym na szpadkę! Było mi absolutnie wszystko jedno, co będzie na nią nadziane. Baranina, wieprzowina czy kurczak. Spróbowałem grzecznie w języku „language”, bo po nocy w Atenach po grecku umiałem powiedzieć bez błędu jedynie „raki”, ale jakoś na raki na śniadanie nie miałem ochoty. Pan spojrzał na mnie dziwnie, co z kolei mnie wybiło nieco z rytmu, ale tłumaczę sobie, że może wziął mnie za Niemca, ci zaś chwilowo nie mają najlepszej opinii w Grecji, więc powiedziałem głośno i wyraźnie po polsku: „Poproszę jedną taką szpadkę!” – i wyciągnąłem przed siebie kciuk uniesiony w górę. Palec zadziałał, bo choć w polską mowę wierzę całym sercem, w tym wypadku cudów nie zdziałała. Pan chwycił mięso i skropił sokiem cytrynowym, machnął je do papierowej tutki, dorzucił parę kromek białego pieczywa i wystawił przed siebie kciuk. „Wariat, jako żywo, wariat”, pomyślałem, ale po chwili okazało się, że płacę euro, również sztuk jedno!

Na kijek miałem nadzianą genialną wieprzowinę, pachnącą grillem, nieco twardą, ale doskonale zamarynowaną w cytrynie i oliwie z odrobiną ziół. W ten oto sposób pokochałem souvlaki i Greków. I przekonałem się, że w Atenach mięso na drugie śniadanie to doskonały pomysł.

 

Ale wróciliśmy do Polski, prosto w środek sezonu na truskawki, więc myśli o souvlaki na chwilę porzuciłem (czy to w ogóle da się zrobić w domu?) i zajadam czerwone jak muchomory truskawki na śniadanie, drugie śniadanie, podwieczorek i kolację.

– Bartek Kieżun

Mentalny Włoch uwięziony w Polsce. Prowadzi kultowy już na krakowskim Kazimierzu bar Miejsce oraz sklep pod tą samą nazwą z kolorowym designem lat 50, 60 i 70.

brioszka truskawki kukbuk
brioszka truskawki kukbuk

Brioche alle fragole

8 porcji j n

Z połowy mąki oraz z wody i drożdży zagniatamy zaczyn. Dosłownie przez parę minut – chodzi o to, by dobrze połączyć składniki, tak by powstało jednolite, elastyczne ciasto. Formujemy z niego kulkę, wkładamy ją do natłuszczonej miski, przykrywamy i odstawiamy na godzinę, by podwoiło objętość. Kiedy urośnie, dokładamy cukier, 100 gramów mąki, śmietanę, żółtka, połowę masła i szczyptę soli i ponownie zagniatamy. Znów odstawiamy na godzinę, by ciasto wyrosło. Trzeci raz zagniatamy po dodaniu pozostałej mąki (50 gramów) i reszty masła. I odstawiamy – na około pół godziny.

 

Po tym czasie dzielimy kulę ciasta na osiem równych (mniej więcej) części. Rozgniatamy je ręką, tworząc okrągłe placki. Na każdym kładziemy trzy pocięte na ćwiartki truskawki i posypujemy je obficie cukrem. Chwytamy krawędzie ciasta, łączymy je, tworząc sakiewkę. Domykamy szczelnie, odwracamy do góry nogami i ustawiamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Zostawiamy do kolejnego wyrośnięcia – tym razem na pół godziny!

 

Przed pieczeniem smarujemy brioszki jajkiem rozkłóconym z mlekiem i odrobiną cukru i posypujemy sezamem. Wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy około pół godziny!

I znów cały dzień z głowy! 🙂

 

PS

Brioszki lubią pęknąć w ostatniej chwili, tym się nie przejmujcie…

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: