Arancello, nalewka z pomarańczy - KUKBUK

Arancello, nalewka z pomarańczy

Nalewka pomarańczowa – lek na zimową depresję. Przed użyciem nie konsultuj się z lekarzem i farmaceutą.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

arancello kukbuk

Jestem uzależniony! Nadchodzi czas, kiedy z kieszeni, zamiast chusteczek, będą mi wystawać pomarańczowe skórki. Bo jestem uzależniony od pomarańczy!

Od owoców surowych, przez kolor pomarańczowy i konfitury, na pomarańczowym olejku eterycznym kończąc – z pomarańczy zużywam wszystko, nawet skórki i to nie tylko do noszenia w kieszeniach. Ze skórek robię arancello, likier, który zimą przyprawić może o włoską ekstazę.

Odmian pomarańczy jest mnóstwo. Owocują  w różnym czasie. Teraz kończy dojrzewać navelina, bezpestkowa wczesna odmiana. Za miesiąc, półtorej zaczną się moje ulubione tarocco, czerwone pomarańcze, jedne z najbardziej popularnych na Sycylii, gdzie rośnie najwięcej cytrusowych drzew w całych Włoszech. W maju sezon kończy Valencia. Z niej najtrudniej zrobić arancello, bo ma cienką skórkę i źle się ją obiera.

Z gorzkich pomarańczy, spadku jaki Sycylijczykom pozostawili Arabowie, robi się konfitury. Gorzkimi owocami  nadziewa się też kaczki, ale to nieco bardziej na północ, w Toskanii.  Kilkaset lat później dzieje pomarańczy w swe ręce wzięli zakonnicy. Sprowadzili do Włoch odmiany słodkie. I te właśnie stały się najbardziej popularne. W XIX wieku na wyspie pojawiły się klementynki i grejpfruty. I tak w ciągu tysiąca lat Sycylia stała się cytrusową potęgą.

Jeszcze rok temu wcale nie byłem taki przemądrzały. Pomarańcze dzieliłem na świetne i te gorsze. Te gorsze też zjadałem, jak nie było tych lepszych. Rozpoznawałem je przez dotyk. Twarde są zazwyczaj niedobre. Ale potem spotkałem Justynę i Andreę i okazało się, że pomarańcze dzielimy nieco inaczej. Andrea i jego rodzina od lat uprawiają pomarańcze na Sycylii i ich wiedza jest wprost proporcjonalna do czasu poświęconego na uprawę owoców. I dzięki nim mogę robić arancello bez obaw. Bo pozwalają dojrzewać owocom na drzewach, więc są smaczniejsze! Nie stosują chemicznych oprysków, i nie woskują owoców, więc zdrowsze. I co najważniejsze wysyłają je do Polski!

 


Dzięki temu mam owoce, które wystarczy umyć, by mieć z czego robić swoją wersję leku na zimową depresję.


A umyć je trzeba! Bo kiedy zaczyna wiać wiatr sirocco, to saharyjski piasek wciska się absolutnie wszędzie i pokrywa również owoce. (A kiedy wieje sirocco i pada śnieg, to nawet śnieg robi się czerwony. Rzadkość to jednak.)

Przepis na arancello wyszperałem w Internecie, kiedy po pożarciu tony pomarańczy wszędzie leżały skórki. Pomyślałem, jak się okazało słusznie, że jeśli można z cytrynowych skórek robić likier, z pomarańczowych też się da. Umbryjska blogerka potwierdziła, że można.

arancello kukbuk

Arancello

1 słoik k

Owoce obieramy cienko, najcieniej jak umiemy. Ja używam obieraczki do warzyw. Zalewamy spirytusem i szczelnie zamykamy na minimum tydzień w słoiku. A słoik zamykamy w szafie. Skórki lepiej oddają kolor w ciemnościach. Po tygodniu odcedzamy. Z cukru i wody przygotowujemy syrop cukrowy. Zagotowujemy, a potem odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Wlewamy syrop do nalewu! Koniecznie w tej kolejności. Pięknie zmętnieje.

Aromat domowego arancello jest absolutnie cudowny, a że olejki eteryczne z owoców pomarańczy mają działanie antydepresyjne, mamy dwa w jednym: coś pysznego i coś dla zdrowia psychnicznego.

Sezon na cytrusy właśnie się zaczyna. Potrwa do maja, kiedy moje uzależnienie będę musiał odłożyć w kąt. Bo jak nie mam pomarańczy z InCampagna, to mi uzależnienie przechodzi. A kiedy byliśmy na Sycylii odwiedziliśmy pomarańczowe gaje należące do rodziny Andrei, widzieliśmy kwitnące drzewa i maleńkie zalążki owoców. To pewnie właśnie one już niedługo będą jechały do Polski.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: