6 powodów, dla których każdy smakosz powinien odwiedzić Bari - KUKBUK

6 powodów, dla których każdy smakosz powinien odwiedzić Bari

Dlaczego warto jak najszybciej kupić bilet do najciekawszego miasta Apulii?
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

Bari – mówili – nuda! Bez sensu, nie ma po co! Pojechaliśmy tam głównie z powodu kościoła pod wezwaniem Świętego Mikołaja i nagrobka królowej Bony. Trzeba odwiedzić władczynię, której zawdzięczamy mnóstwo dobrego w kuchni.

Pojawiliśmy się w mieście grubo po południu i bez wielkich oczekiwań. Bari nie jest najpiękniejszym miastem Apulii, ale warto tam wpaść na trochę dłużej. Mocno zbombardowane podczas drugiej wojny światowej, straciło nieco uroku, ale dzięki temu jest dziś pełną życia stolicą prowincji, a nie skansenem, po którym snują się wyłącznie turyści. Moim zdaniem koniecznie! Dlaczego? Oto krótka lista:

Na ulicach mnóstwo stolików i krzeseł zajętych przez większe i mniejsze matrony robiące orecchiette. Ten klasyczny apulijski makaron ma kształt uszek i to im zawdzięcza swoją nazwę. Makaron kupuje się od pań bezpośrednio na ulicy, ale raczej nie liczcie na paragon fiskalny, jesteśmy na Południu. O znajomości angielskiego też nie ma mowy, z tych samych zresztą powodów. Okazuje się jednak, że nie ma najmniejszego problemu, żeby się porozumieć – jeśli tylko się chce, zwłaszcza że przyjeżdżamy z ojczyzny Karola Wojtyły.

bari5

Po odwiedzeniu takich perełek turystycznych jak Arbelobello, skansenu pełnego trulli (okrągłych kamiennych – krytych także kamieniem – domów o długim rodowodzie) i turystów, wizyta w Bari sprawia, że człowiek znów ląduje w kraju zwanym Włochy, pełnym żywych i prawdziwych ludzi, i ma z tego dużo radości. Panie plotkują na rogu, panowie piją piwo i nie przejmując się za bardzo koniecznością wizyty u dentysty, śmieją się gromko, dzieciaki grają w piłkę między skuterami i używają tysiącletniego muru jako bramki. Wszędzie pachnie suszące się pranie, mocno czuć spaliny dwusuwów i rozgrzany tłuszcz. Sielanka w południowym stylu – zdaję sobie sprawę – nie dla każdego.

bari2

Katedra w Bari jest piękna, kościół Świętego Mikołaja jeszcze piękniejszy, a podumać nad losem polskiej królowej włoskiego pochodzenia, która usiłowała utrzymać ród Jagiellonów na tronie i którą otruto w zimnym północnym kraju, to obowiązek każdego łasucha – nie tylko z powodu kalafiorów, pomidorów i innych warzyw.

bari3

Polenta fritta to tutejszy street food. Nie jest to może najsmaczniejsza rzecz na świecie, ale być w Bari i nie spróbować to grzech. Gęstą polentę kroi się na kawałki i smaży w głębokim tłuszczu, a potem soli i… do piwa jak znalazł. Najłatwiej szukać jej nosem, bo olej arachidowy rozgrzany do wrzenia ma niepodrabialny zapach włoskiego Południa. Bywa, że trzeba postać w kolejce, co jest miłe, bo można podglądać, jak polentą, która się rozpadnie, częstuje się sąsiadów.

bari4

Trzeba również koniecznie spróbować focaccii barese. Z mieszanki mąki, semoliny i ziemniaków powstaje rewelacyjne ciasto, a placki z dodatkiem pomidorów i oliwy, upieczone w wiekowym piecu opalanym drewnem, to prawdziwa poezja. Podobnie przyrządza się focaccię z ziemniakami.

bari1

A jeśli komuś jeszcze burczy w brzuchu, to polecam porozglądać się za caseificio, gdzie można zakupić najlepszy ser świata, który nazywa się burrata. To kuzynka mozzarelli, pełna tłustej i słodkiej śmietany w środku – wspaniale smakuje ze wszystkim!

Ja po spędzeniu w Apulii 10 dni już kombinuję, jak tam wrócić – i wtedy na pewno znów odwiedzę Bari! Zresztą nie tylko Bari, ale na razie pozdrawiam z Małopolski.

  • ania

    a Pancerotti?

    • Krakowski Makaroniarz

      uwielbiam panzerotti 🙂 – to też świetny powód! 🙂

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: