Zupa z ziemniaków i pasternaku - KUKBUK

Zupa z ziemniaków i pasternaku

Doznałam kulinarnego pecha. Spotkały się u mnie, nazwijmy to przypadkiem, cztery gotowe zupy-kremy zgarnięte ze sklepowej półki w afekcie głodu. Jedną z nich przytargała inna ofiara „ochoty”. Kolorowe opakowanie zapowiadało pomysł połączony ze smakiem. Ot, taka porcja na podgrzanie. W zasadzie dla ludzi z katarem lub którym już nie chce się żyć. Ale tego akurat nie wiedziałam.

Agata Wojda

Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

zupa_z_ziemniakow_i_pasternaku kukbuk

Normalne jest w moim środowisku przerabianie najbardziej jadowitych zup w saszetkach na wciągające Tom Yumy, ale tu takich planów z założenia nie było. Smak wypisany na opakowaniu śmiał się… z nas. Daliśmy się nabrać kolendrze, tymiankowi, kminowi i mięcie. Zacne było, że brak koloru gwarantował brak niepotrzebnego gmerania w składzie literkami E. Krem z groszku na bank powstał gdzieś, gdzie słońce nie dochodzi, z najbardziej pastewnej z możliwych odmian groszku. Co za nieprawdopodobny brak smaku i parodia zupy. Miksowanie buraka musiało zostać przerwane nagłym telefonem, a przy soczewicy skończyła się cała sól w województwie. W trakcie suszenia w dolinie Nilu z kuminu wymłócono do końca smak, a kolendrę, której tak wiele osób nie lubi, skryto niezauważalnie. Żal wyrzucać 5 złotych.

 

Przystąpiliśmy do pomocy pudełko po pudełku. Groszek brunatny dostał świeżej mięty, strzał z cytrynowego winegretu z miodem i mały ząbek czosnku. Soczewica – bulionu jarzynowego, bo łyżka w niej drgnąć nie próbowała nawet, i prawdziwy kmin. Marchewka – sok z jednej pomarańczy i łyżeczkę sambalu. Burak wpadł w dodatkowe obroty z blenderem, zdobył trochę soku z malin i sumak. I wówczas to wszystko nabrało sensu i wartości. Zatem gdyby w przerwie na lunch ktoś przemykał z 5 złotymi za róg, to niech okiem ogarnie zawartość przypraw w sklepie. I działa po swojemu.


Kremy to najgenialniejszy nośnik smaku. Czyste warzywo z własnym smakiem gotowe na przewodnictwo. Seler może uwodzić anyżem, burak goździkami, marchewka kolendrą lub gorczycą, ziemniak gałką i kozieradką, pasternak sezamem i wasabi, por kurkumą, a dynia kardamonem.


Tylko to wszystko trzeba tam włożyć, a następnym razem przemienić i gwarantuję, że osiągnie się kolejny piękny efekt. Strasznie lubię zupy. A co do kolendry i jej zapachu pluskwy… To Grecy zapoczątkowali, wymyślając nazwę: „koris – pluskwa”.

 

– Agata

Zupa z ziemniaków, pasternaku, kurkumy z kolendrą

4 porcje i

Doznałam kulinarnego pecha. Spotkały się u mnie, nazwijmy to przypadkiem, cztery gotowe zupy-kremy zgarnięte ze sklepowej półki w afekcie głodu. Jedną z nich przytargała inna ofiara „ochoty”. Kolorowe opakowanie zapowiadało pomysł połączony ze smakiem. Ot, taka porcja na podgrzanie. W zasadzie dla ludzi z katarem lub którym już nie chce się żyć. Ale tego akurat nie wiedziałam.

Ziemniaki kroimy w plastry, pasternak – w cieńsze plasterki, a marchewkę w cieniutkie talarki. Rozpuszczamy masło w dużym garnku i wrzucamy pokrojone warzywa. Dorzucamy zgnieciony czosnek i podsmażamy lekko przez 3 minuty. Dodajemy imbir, kurkumę, kumin. Zalewamy bulionem i gotujemy około 40 minut, czyli tyle, aby pasternak dał się zmiksować na gładki krem. Miksujemy, dodając pastę curry. Serwujemy wymieszane z solidną porcją pestek i garścią kolendry na porcje. Nie ma posypywania, tylko utopienie w zupie z dodatkowy smakiem od sumaku! A sumak, dopóki nie wymyślono cytryn, nadawał daniom odświeżenia… Czułam to intuicyjnie!

 

Agata Wojda

© KUKBUK 2017