Staroświecka czerwona soczewica z batatem, pomarańczą i curry - KUKBUK

Staroświecka czerwona soczewica z batatem, pomarańczą i curry

Dostałam takiego maila: Chciałbym zamówić warsztaty z panią Agatą w prezencie (oczywiście) dla bliskiej mi osoby (a to miłe), ale to jest wegetarianka i sama dużo gotuje (no to klops… a w zasadzie falafel!).
Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

soczewica curry kukbuk

Nie jada ryb, umie gotować i zna triki kulinarne. Skupiam zatem uwagę na pomysłach i łączeniach. Przygotujemy mus z koziego sera i pierwszy raz zżeluję danie agarem (opornie się rozpuszcza). Dodatkowo zrobimy żurawinę na karmelu miodowym z rozmarynem, łączoną z suszonymi pomidorami i ziarnami słonecznika. Potem usmażymy fenkuł na sklarowanym maśle (hura, jada masło!), posypany cukrem trzcinowym wierzch zrumienimy mu przy pomocy palnika do brulee, dodamy płatki oscypka i cienkie plastry jabłka (ach gdyby można było jeszcze fenkuł filecikiem anchois wzbogacić!). Upieczemy korzeń selera z topinamburem, odrobiną sosu sojowego i miodu, a na koniec podlejemy olejem z orzechów laskowych. Zrobimy bakłażana dymnego z ciecierzycą, kolendrą i granatem, popijając go jogurtową raitą z awokado, kuminem i limonką. Będziemy mieszać niczym risotto soczewicę z batatem, pomarańczą i odrobiną curry, a na deser przygotujemy migdałowy deser lekko bezowy. Dodam kilka pomysłów na fasolę, dynię i ziemniaka.

Brzmi mi spójnie i wegetariańsko, zacieram ręce. A potem idę na kolację do tymczasowej wegetarianki, porywającej się czasem na bycie weganką.

Kolejno jem rzeczy, których nazw nie potrafię zapamiętać, a mój umysł jedynie w przybliżeniu wyłapuje smaki podobne do tego, co zna.

Najczęściej nie trafia. Piję herbatę z prażonego jęczmienia, wącham deser o lekkim zapachu sushi (nuta fermentacji z jabłkiem i migdałami), namierzam mak (myląc go ze słodkim, czarnym sezamem), jem mus o konsystencji krówki ze słoika z dyni i jabłkowych pektyn (padają kolejne składniki, których oczywiście tam nie ma) i całe szczęście, że gospodyni sama wyrywa się z opisem pieczonego batata ze „śmietaną” z tofu i kawiorowymi algami, bo mogłyby paść z moich ust słowa, których nie da się już cofnąć. Jest jeszcze jedna taca z przekąską, o której mogę dziś powiedzieć, że zawierała wytrawną pastę o kolorze labradora ze słodką konfiturą „pewnie niepigwową”. Mózg mi szaleje. Spotkał smaki całkowicie mu obce, a ja milknę kulinarnie. I zaczynam rozumieć z jakim skupieniem wegetarianie, weganie śledzą kolejne informacje o powstających restauracjach. W Nowym Jorku jest szefowa kuchni Amanda Cohen, która w swoim lokalu o nazwie „Dirt Candy” serwuje autorską kuchnię warzywną. Jej malutkie miejsce na 18 stolików odniosło ogromny sukces w tym kapryśnym mieście, a wśród gości w równym stopniu znajdziecie miłośników mięsa jak i roślin. Amanda tworzy swoją restaurację z szacunkiem dla… warzyw:). Ma misję nieustającego kształcenia się. Dziś przekształca grzyby, koper włoski, fasolę, pasternak i kukurydzę, a z bakłażana robi rozmarynowe tiramisu, z zielonego groszku lody, a z kalafiorem gofry. I jeszcze kulinarny, wegetariański komiks wydała. Jedno na co narzeka, to na brak światowej mody na warzywa, porównywalnej np. z modą na owoce morza, pełnej dyskusji, inspirujących kłótni i tytułowanych znawców. Ale czeka. Zatem, chciałabym warsztaty z panią weganką w prezencie, dla osoby która sama dużo gotuje.

soczewica curry kukbuk

Staroświecka czerwona soczewica z batatem, pomarańczą i curry

4 porcje j

Rozpuszczamy połowę masła i lekko szklimy posiekaną drobno cebulę. Marchewkę i pietruszkę ścieramy na dużych oczkach i dorzucamy do cebuli. Dodajemy ziarna fenkułu. Podlewamy odrobiną bulionu warzywnego. Bataty obieramy, kroimy najpierw wzdłuż na pół, potem w pół centymetrowe plastry. Wrzucamy do garnka z gotującą się soczewicą. Delikatnie mieszając, wlewamy po trochu bulion i podobnie jak przy risotto, czekamy, aż wchłonie kolejne partie płynu i ponownie dolewamy. Dodajemy curry, cynamon, miód i sok z pomarańczy. Doprawiamy solą, jeśli jest taka potrzeba. Soczewica jest gotowa, gdy stawia lekki opór na zębach, a bataty są miękkie. Zdejmujemy z ognia, dodajemy pozostałą część masła.

Kremową soczewicę podaję do pieczonych mięs lub filetu halibuta. Ze swoją odświeżającą nutą pomarańczy pasuje do zgrillowanego sera halumi. Sąsiedni garnuszek to wariacja, ta sama soczewica bez curry, ale z pomidorami pelati, chipotle i kaparami w formie gęstej zupy. Zacne pożegnanie zimy.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: