Sałatka z kolorowych cykorii, persymony i migdałów - KUKBUK

Sałatka z kolorowych cykorii, persymony i migdałów

Pamiętacie, jak Pippi nakupiła słodyczy okolicznym dzieciakom? Zazdrościłam im wtedy bardzo. Wyobrażałam sobie ten sklep ze słojami kolorowych cukierków i brzdęk dzwonka po pchnięciu drewnianych drzwi prowadzących do raju. O raju! „Jak będziesz dorosła, to całą wypłatę będziesz mogła wydać na słodycze” – mówili. A pewnie, na zmianę z lodami. W ogóle zostanę lodziarzem i będę nakładać tym pstrykającym narzędziem wielkie kulki do wafelków.
Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

salatka cykoria kaki

Mam puszkę na słodycze. Każda szanująca się ciocia i babcia powinna posiadać takie tajemnicze pudełko. To się dziedziczy. Zwyczaj zaglądania do środka po niewiadome słodkie coś. Moja mama z ciocią wiedziały, że podczas wizyty u siostry mojego dziadka należy zajrzeć do porcelanowej wazy, chwytając wystającą tancerkę w pasie. A tam było to, czego szukały. Baletnica tkwiła na stole i za moich czasów, ale w wazie, pod pokrywą były już tylko lekarstwa. Dalsze poszukiwania słodyczy wydawały się logiczne. Kolorowe puszki po czymś aż wołały: „Tutaj, wsadzaj łapę! Mamy dla ciebie cukierki!”. Nadaremno. Suszone grzyby odseparowane od wilgoci, mąka z liściem laurowym, by mole nie lazły, sucha bułka oczekująca na otarcie. Słodycze konsekwentnie znajdowały się u babci w szafce, na której stał telefon, zaraz za ciemną, suwaną z charakterystycznym dźwiękiem szybką (z jaką precyzją odsuwaliśmy ją bezszelestnie, przyklejając do jej powierzchni rozczapierzone palce!). Dziadek na półce w regale miał papierowe torby z ciastkami na wagę, toffi i nieczynny zamek, do którego zginął klucz. Zatem zamawiało się u babci herbatę, mieszało i z łyżką szło na włamanie.

 

Na mojej puszce też znajduję ślady ataków, a w środku niezbite dowody w postaci nadgryzionego batonu. Uzupełniam ją regularnie, pamiętając o dwóch zasadach – nie wrzucam banałów z pobliskiego sklepu, wybieram to, co i mnie będzie smakować wieczorową porą lub po krótkim śnie.

Słodycze najlepiej smakują w nocy. Zwróćcie na to uwagę, mimo że brzmi niepedagogicznie. Ugryźcie krakersa lub gorzką czekoladę, jabłko lub zimne nóżki w galarecie. Jeden kęs. I do łóżka.

 

Lubię przywozić z podróży ciekawe słodycze, ale niedawno otworzyli obok mnie sklep pełen amerykańskich słodkości. Pierwsze bicie serca opanowałam, ręce zatarłam, puszkę wyjadłam z banałów, bo będę napełniać ją przecież od nowa. I pochłonęła mnie lektura opakowań. Żelki o smaku cynamonowej coli i dyni z cynamonem, popcorn na maśle o trzech stopniach namyślenia, słodycze na Halloween o wyglądzie amerykańskiej lub indiańskiej kukurydzy, gotowy karmel z posypką, by zanurzyć w nim jabłko. Zwariowałabym ze szczęścia w kinie, podjadając do filmu baton Wonki o wyglądzie losu na loterię lub żaby z „Harry’ego Pottera”. Parowanie słodyczy z bohaterami animacji w tym słodkim świecie jest wyjątkowo rozkręcone. Żółte ciastko ponczowe z kremowym nadzieniem dostaje niebieskie gacie i staje się Minionkiem. Awans w sprzedaży zapewniony. Każde dziecko chce kupić takiego bohatera na słodko, ale zjeść – już niekoniecznie, i dobrze. Stąd te nadgryzienia gumy o smaku zapiekanych brzoskwiń pod kruszonką, drażetek o wnętrzu z pieczonego precla i żelków z piña coladą. Przeraża mnie ilość cukru w cukrze. Zastygam na widok przekładanych deserów, polewanych i obsypywanych żelkami, musem, piankami i strzelającym syropem. Tarty wypełnia góra połamanych amerykańskich batonów, a tosty – boczek i słodki piankowy krem. Zemdliło mnie od fotografii. Ten sklep z amerykańskimi słodyczami to jednak inny świat i nie chcę go mieć wcale w puszce. Chociaż kusi drobiazgami – czy ktokolwiek z was przypuszczał, że istnieje kanapka fluffernutter? Zanim złożycie dwa przypieczone tosty ze sobą, to pierwszy posmarujcie grubą warstwą orzechowego masła, a drugi kremem z pianek cukrowych (hit dostępny w słoiku) i zatrzaśnijcie! Mało wam? To dodajcie banana, miód i posypcie drażetkami, co się nigdy nie topią w rękach. I gińcie na słodko.

 

Wczoraj był najbardziej depresyjny dzień w roku. Na Karaibach też. Zatem jeśli pomaga wam w życiu czekoladowy baton od Charliego z fabryki czekolady, to zaostrzam apetyt, a jeśli chcecie popatrzeć zza mgły na kolory, to podam wam sałatkę.

 

– Agata

salatka cykoria kaki
salatka cykoria kaki

Sałatka z kolorowych cykorii, persymony i migdałów

1 porcja j

Najpierw robimy sos, bo dobrze mu zrobi, jeśli postoi w lodówce. Na małą patelnię wlewamy sok z 5 pomarańczy i dodajemy cukier. Przed wyciśnięciem jedną pomarańczę możemy otrzeć ze skórki i pół łyżeczki dodać do redukcji. Redukujemy sos do gęstego syropu i dodajemy czubrycę. Studzimy, mieszamy dokładnie z musztardą i wlewamy cienkim strumieniem oliwę, nie zapominając o mocnym ubijaniu rózgą w trakcie mieszania. Odstawiamy. Na maśle obsmażamy na złoto przekrojone wzdłuż na pół czerwone cykorie. Doprawiamy cukrem, solą i pieprzem. Odsączamy na papierze. Migdały kroimy wzdłuż na mniejsze kawałki. Wycinamy segmenty z pomarańczy i cienkie plasterki z obranej persymony. Miskę polewamy częścią sosu, wykładamy listki i kawałki cykorii, pomarańczy, persymony. Usmażoną cykorię dzielimy na pojedyncze listki. Dokładamy. Wlewamy w zagłębienia sos i olej orzechowy. Dopełniamy kawałkami sera i posypujemy migdałami. Ilość radicchio według uznania i odporności na jej gorycz (odrywam z tylko purpurową część). Solimy od góry, jemy natychmiast, a mieszamy się w trakcie nakładania.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: