Sałatka z arbuza, halloumi, papryki i ziaren słonecznika - KUKBUK

Sałatka z arbuza, halloumi, papryki i ziaren słonecznika

Mały aperitif wakacyjny, czyli krótki Sopot przed hiszpańskim leżakiem. Hostel ten sam co zwykle, tylko podłoga jakoś dziwnie skrzypiąca, jakby chodził po niej duch.
Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

salatka arbuz halloumi kukbuk

Recepcja wypełniona papierówkami, a pokój usytuowany tak, że lekkie odchylenie drzwi i ręka celnie podbiera jabłko do czytanej książki. Jeszcze ostatnia sobota mocna turystycznie i sezon zdechł. Miejscowi szczyt rozpoznają po fali przelewającej się przez Monciak, takiej że nie da się z niego odbić w boczną ulicę. Wszyscy idziemy w tym samym kierunku. Liczba budek z goframi imponująca – i zastanawiam się, czy jest sens układać z nich ranking. Każda, jak widzę, swój zarobek w sezonie będzie mieć. Skromny, ale udany. Bez zamawiania napojów, z tańszymi rolkami sushi i własną wodą. Stoisko z rybami wędzonymi rachunki po wakacjach ocenia nisko. To ja poproszę kawałek halibuta do bułki na plażę, na śniadanie, z ogórkiem. Śniadania w lokalach są modne i grzecznie trzeba na nie czekać. Czekam pół godziny, a jestem już po krótkim zapoznaniu się z menu i odpowiedzi: „Nie jestem hotelowym gościem, chciałabym zjeść odpłatnie”. Śniadania nie dostaję, więc wstaję, robię zdjęcie plaży z okna i wychodzę. Przepiękni właściciele w drzwiach przepięknie mi dziękują za wizytę, mają nadzieję, że smakowało, i życzą pięknej pogody. Dziękuję.

salatka arbuz halloumi kukbuk agata wojda

W miejscu vis-à-vis wyczuwam sukces. Popularne, prostudenckie, ale śledzia nie chcą mi podać. Do trzynastej wydawane są tylko śniadania. I choćby nawet wyłowienie z tacki sklepowego śledzia zajmowało mniej czasu niż przyrządzenie cesarskiego omletu z parówkami berlińskimi… bez szans. Jest dwunasta trzydzieści. Wyłącznie kanapka. Punkt trzynasta, w godzinie śledzia dostaję zamówioną bułkę z serem umilaczem.

Regularnie odświeżacz do powietrza spowija mnie, jajecznicę i kolorowe tapczany karaibską aurą.

Może faktycznie nie pasuje tu ten śledź? Jem śledzia następnego dnia na batacie z marynowaną marchewką i burakiem pod łyżką wiejskiej śmietany. Spłyciłam opis, bo brzmiał nowocześniej, na tyle, że dodałam na drugie śniadanie arbuza, fetę z balsamico i papryką z bakaliami. Błąd – oceniać smak dania po jego opisie. Marynowana marchewka w towarzystwie dziwnie miękkiego śledzia porąbana została toporem, podobnie jak cebula w śmietanie i plaster buraka. Arbuz pachniał dwudniową lodówką, papryka była wyciętym zielonym kółkiem, a feta (prawdziwa!) podszczypywała już lekko w język. Było wziąć tę jajecznicę!

Podsumowanie, bo czego ja się znowu lekko denerwuję nad jedzeniem wakacyjnym. Otóż otwieram listę nowych miejsc z najdroższymi czynszami nad polskim morzem. Lista imponująca, wypełniona już zaaranżowanymi wnętrzami, oczekującymi na połów pierwszych gości. Uśmiechnięty szef kuchni w wybielonym kitlu opiera się o stół, właściciel zapewnia, że sezonowo, z pasją i lokalnie. W tym roku modne były słowa: „dla zmęczonych tłumem smakoszy, nieco na uboczu, z dala od turystycznych szlaków”. A efekt, jakby po tygodniu szef kuchni uciekł w góry. Po trzech miesiącach nie ma i ubocza. Na te wszystkie nowości zerkają trójmiejscy wyjadacze. Czasem im drgnie nerw – a może tym razem powinni się czuć zagrożeni? Doświadczają wtedy przypływu nowych pomysłów, wymieniają kartę, zdobywają produkty, bawią się techniką. Dają śledzia zaraz po otwarciu i widzą mnie z pierwszym wsunięciem stopy w drzwi. Mimo że przyniosła mnie fala z Monciaka, a zaraz skończy się sezon.

 

– Agata

salatka arbuz halloumi kukbuk agata wojda
salatka_z_arbuza

Sałatka z arbuza, halloumi, papryki i ziaren słonecznika

1 porcja j

Rwiemy radicchio i wrzucamy do dużej miski. Rozgrzewamy łyżkę oliwy na patelni, najlepiej grillowej, i na mocno rozgrzany tłuszcz kładziemy plastry sera halloumi. Rumienimy krótko z obu stron i układamy ciepły w misce razem z kawałkami papryki i arbuza. Z 3 łyżek oliwy, octu, syropu ukręcamy sos, dodajemy do niego sól, gałkę muszkatołową i cynamon. Do sosu wrzucamy ziarna słonecznika i polewamy nim sałatkę bez mieszania. Na wierzch wykładamy kulki startego ementalera. Solimy jeszcze od góry i posypujemy świeżo mielonym pieprzem. I takiego śniadania na uboczu, w modnym miejscu życzę wam i sobie. Łatwiejsze to od omletu cesarskiego.

 

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: