Pieczona feta z pomidorami, fenkułem i szpinakiem - KUKBUK

Pieczona feta z pomidorami, fenkułem i szpinakiem

„Umyj głowę i pomaluj rzęsy, bo w samolocie będziesz najważniejszą osobą po pilocie” – napisała do mnie koleżanka lecąca na Cypr i czytająca właśnie wywiad ze mną w pokładowej gazetce. Następnego dnia miałam frunąć do Grecji.
Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

pieczona feta z pomidorami kukbuk

Co za ulga, gazetki już nie było, jak i mojej podobizny po ostrej ingerencji fotoszkopa. Co za ulga! Mogłam pozostać incognito, co było szczególnie cenne po naszej wycieczce, kiedy wszyscy byliśmy już po kulinarnej traumie przeżytej w hotelowej stołówce, pardon restauracji hotelowej. My udawaliśmy, że nam smakuje, a Grecy, że potrafią gotować. Cisza przy jedzeniu może oznaczać jedynie dwie rzeczy. Albo jest tak dobrze, że tylko uszy latają, albo tak źle, że szkoda gadać. Tym razem obowiązywała opcja druga.

Mielonka, „ser” żółty, jajo i dwa dżemy, z rzadka pomidor, zupełnie niegrecki jogurt, przepięknie złoty miód (tylko szkoda, że nie od pszczół) i puchata buła. I tak dzień po dniu. Przerwa na opanowanie szoku i kolacja. Serwowana w eleganckich strojach wieczorowych przez faktycznie najładniejszą właścicielkę hotelu jaką w życiu widziałam.

Menu wisiało na drzwiach aż w czterech językach – w tym prawie po polsku.

Risotto z pomidorami było ugotowanym ryżem z łyżką słoikowego sosu, spaghetti smakowało tym samym. Tzatzyki miały formę trzech plastrów ogórka z łyżką chlapniętego jogurtu, a grecka klasyka opierała się na kostce pseudo fety, znanej nam skądinąd również w Polsce. Nie mogłam uwierzyć, że polewano dania koncentratem z marketowej oliwy, że rosół i musaka są prosto z torebki. Byłam zachwycona tym, że szef kuchni kombinuje, jak rozmazać zupę na talerzu, jak próbuje uformować kluski, aby ich było mniej i podstępem nakarmić kota kotletem „shabowym”. Wszystko, byle nie zawieść przepięknej właścicielki i jej „na zdrowi”. Ale zdrowi to my nie wróciliśmy. Chociaż nigdy tak zdrowo nie uśmiałam się przy stole. A przecież chyba o to też chodzi na wakacjach?

PS W hotelu leżała gazeta z instrukcją, jak się robi taką fetę pasterską. Szkoda, że była po polsku, bo bym pokazała tej Greczynce…

Fetujmy, że już po wakacjach!

feta_pieczona kukbuk

Pieczona feta z pomidorami

4 porcje j

Pomidory w przepisie będą się długo piec, bo trzeba wykorzystać fakt, że na rynku są genialne i tanie mięsiste pomidory. To te małe, podłużne. Takie pomidory przecinamy wzdłuż, układamy na papierze do wypieków i posypujemy płatkami czosnku, oregano lub gałązkami rozmarynu, skruszoną czerwoną papryczką, polewamy oliwą i doprawiamy solą i cukrem. Jeśli chcemy, aby pomidory były bardziej wysuszone, to rezerwujemy minimum 5 godzin i rozgrzewamy piekarnik do 120 stopni. Do fety wystarczy im 170 przez około godzinę. Obok podpiekamy pokrojonego w cienkie paski, wymieszanego z cukrem, oliwą i ziarnami kopru włoskiego fenkuła. Ma słodko chrupać. Fetę układamy w kamionkowych naczyniach (możemy ją lekko podlać miodem i ouzo). Wstawiamy ją na 20 minut w 180 stopniach. Na patelni podsmażamy na dobrze rozgrzanej oliwie szpinak z wyciśniętym 3 ząbkami czosnku. Krótko. Zdejmujemy, odciskamy i drobno kroimy. Łączymy w misce z drobno posiekanym koperkiem, cebulą, rodzynkami i dodajemy 5 łyżek najlepszej gatunkowo oliwy. Doprawiamy solą, pieprzem. Powinno być mokre. Na gorącej fecie układamy pomidory, fenkuł prosto z piekarnika i szpinak obok. Dopełniamy kawałkami upieczonego filo lub pitą. Filo lubi być posmarowane rozpuszczonym masłem z miodem i upieczone warstwami na złoto. Lubię to słodkie greckie chrupnięcie…

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: