Persymona w kieliszkach - KUKBUK

Persymona w kieliszkach

Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

Persymona deser kukbuk kaki

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.

Persymona z bananami i wanilią

1 porcja a

Wyciskamy sok z cytrusów. Redukujemy na patelni, podobnie jak wcześniej, na gęsty syrop z wyjętymi ostrym nożykiem ziarnami waniliowymi i z cukrem brązowym. Wrzucamy banany pokrojone w grube plastry i trzymamy na ogniu, mieszając, przez 8-10 minut. Dodajemy łyżkę masła i persymonę pokrojoną w 1-centymetrową kostkę. Doprawiamy cynamonem i dusimy 3 minuty. Studzimy i polane łyżką miodu podajemy do owsianki. Na zimę!

Wszystko zaczęło się od tego, że na stoisku warzywnym numer pięć poprosiłam na koniec o dwa kaki. Sprzedawczyni podniosła wzrok i zapytała: „Przepraszam, co?!”, więc recytowałam dalej: „Persymony, hurmy, szarony, poproszę dwie sztuki” i palec wskazał karton. Kolejka wychyliła się niczym hinduska figura o ośmiu dłoniach, by dojrzeć co.

 

Skrócony wykład o owocu był tak udany, że dostałam z racji obycia w temacie osiem przejrzałych lekko sztuk. I oprócz prób utrzymania śliskiego kawałka w wersji obranej jak dotąd innych doświadczeń kulinarnych nie przeprowadzałam. Ot taki owoc sezonowy, zimowy, do płytkiego obrania, ze słodkim, bezzapachowym wnętrzem, ciekawie stawiający opór zębom. Janina i Szczepan Pieniążkowie piszący w „epoce sputników krążących w przestrzeni kosmicznej i samolotów przenoszących (…) z szybkością ponaddźwiękową z kraju do kraju” („Owoce krain dalekich”, Warszawa 1981) przewidzieli (i słusznie), że owoce te „w miarę rozwoju stosunków handlowych” pojawią się i u nas. Skoro tak dobrze szło autorom w gdybaniu, zaufajmy również ich wiedzy.


Kaki to owoc z drzewa hebanowego nazywanego między innymi śliwkodaktylem, hebanem wiśniówką, a od 1820 roku persymoną (przepięknie).


Od zawsze rośnie w Japonii i Chinach, coraz popularniejsze jest we Włoszech i w Izraelu, zdarza się w Szwajcarii, zdobi sady Gruzji i Bułgarii. Na jesiennych fotografiach to drzewo wysokości jabłonki, pozbawione już liści i świecące mocnym pomarańczowym kolorem ciężkich, bo bywa, że trzystugramowych, owoców. Całkowicie ignoruje minusowe temperatury, bo i przy minus osiemnastu potrafi utrzymać owoce. To drzewo, które przeżyje wszystkich – w doskonałej kondycji dożywa trzystu lat. Wypada jadać szarony dojrzałe, bo choć na początku ogólna zawartość garbników jest w nich wysoka, to giną one w procesie dojrzewania – stąd przetrzymywanie owoców na drzewach do przemarznięcia lub w kopcach (chińskie metody z lat 80. ubiegłego wieku typu zalewanie mlekiem wapiennym i okadzanie etylenem przez dwa dni przemilczę).

Pozostaje kwestia, co z szaronem można zrobić. Ususzyć, usmażyć, upiec, utopić w mleku i cieście, przerobić na galaretkę, kandyzować i uwytrawnić. Najpierw oswajamy się z naturalnym smakiem. Wymyte (bo może jednak ta woda wapienna…), obrane i pokrojone w ćwiartki są gotowe na już. Można je też wyjadać łyżką jak dawniej grapefruity (szkoda, że się tak nie jada – z cukrem nie wydziobuje cytrusów). Zabawna żelowa konsystencja, mdła słodycz i zwarta struktura aż się proszą o dodatki, zatem doskonały jest szaron jako składnik owocowych sałatek. Mieszajcie z soczystymi pestkami granatów, zbyt mało dojrzałym, cierpkim ananasem, nawitaminizowanym kiwi. Spróbujcie niczym Marta Stewart zastąpić melona owocem kaki i owinąć go dobrą jakościowo bresaolą, kumpem albo szynką szwarcwaldzką. Szaron jest świetny do pokrojenia go na cienkie plastry i podania z utartym, słodkawym dziugasem, tegoroczną szczypiącą oliwą i grubszą solą. Można piec w piekarniku jak stojącą foremkę, ze ściętym kapeluszem, obsypanego kruszonką z mieszanych orzechów i miodu lub narobić zapachu, rumieniąc plastry na patelni w cukrze, brązującym maśle i szczypcie cynamonu.

Cheddar posmarowałam przetrzymanym na ogniu i zredukowanym na syrop grzanym winem z dodatkiem łyżki octu balsamicznego i kostki czekolady i przegryzałam szaronem. Koreańczycy suszą owoce, a potem faszerują je orzechami włoskimi i kroją w cienkie plastry. Mnie wyjątkowo smakował z marynowanym imbirem i kolendrą. Do ryżowego puddingu poszedł w wersji z cytrusem i imbirem, a w wersji z bananem może dopieścić poranne owsianki. Ryzykujcie z szaronem… to tylko cztery złote.

Persymona w cytrusach

2 porcje a

Wyciskamy sok z pomarańczy i cytryny. Wlewamy na patelnię, dodajemy imbir i cukier. Redukujemy na gęsty syrop. Owoce persymony obieramy i kroimy w grubsze kawałki. Wrzucamy je do zredukowanego syropu i dusimy przez 10 minut. Ciepłe dodajemy do naleśników, po odstaniu i imbirowe – do ryżu zapiekanego z masłem, żółtkami, cukrem i słodką śmietanką.