Maślany krem dyniowy - KUKBUK

Maślany krem dyniowy

Jesienny przepis na słodkie co nieco, idealne do śniadaniowych naleśników.
Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

dynia krem kukbuk

Maślany krem dyniowy powstał z potrzeby wykorzystania nadmiaru dyń i wizyty niejadka na niedzielnym obiedzie. Pobliski sklep kolejny raz próbował sprzedać tajemniczą marakuję swoim klientom, po czym przecenił ją na tyle, aby w moim przepisie mogła zastąpić cytrynę.


Passiflora jest wymyślona tak, że pod beznadziejną skórką kryją się niejadalne pesteczki okryte najbardziej aromatycznym miąższem, jaki znam.


W tych kupionych w Polsce wilgoć i soczystość nie jest szczególnie imponująca, ale przy korzystnej cenie zachęcam do próbowania. Moja passiflora kosztowała dwa złote za sztukę.

Pestek marakui pozbędziecie się za pomocą wyciskarki do czosnku – ta zatrzyma w środku, co powinna, a dołem i górą wypuści pieruńsko kwaśny aromat passiflory. Jeśli się nie uda, zawsze możecie skoczyć po cytrynę.

Naleśniki okazały się sukcesem. Słodycz zrównoważyła słoność ciasta, a nadmiar dyniowego masła genialnie wmieszał się w twaróg z dodatkiem startych na wierzch prażonych orzechów laskowych.

Możliwości dyni są nieograniczone. Kaszubskie źródła wspominają o winach leżakujących we wnętrzu tego warzywa. Dynia musiała być wtedy niezwykle aromatyczna, bez sztucznych nawozów i w doskonałej formie. Pozbawioną pestek zalewano ostudzonym ulepkiem i zostawiano na miesiąc w ciemnościach. Syrop zlewano, ponownie dosładzano i mieszano z drożdżami winnymi. Znowu całość do środka, denko woskowano, aby powietrze nie mogło się przedostać do środka. Szampan trawił dynię od środka. Pierwsze dyniowe beaujolais rozpijano po trzech miesiącach.


Zaradny Kaszub potrafił zadbać o swoją piwniczkę i miał sposób na pompowanie dyniowych okazów. W nocy poił dynię tłustym krowim mlekiem przez gęsie pióro.


Dorodna sztuka wysączała w ciągu doby litr i odwdzięczała się chłopu rozmiarem, którego nie mógł udźwignąć. Pomysłowość ludzka nie zna granic. A z zapomnianych rajskich jabłoni kradnę siatkę owoców. W odłożonych na zmarnowanie skrzynkach leżą tanie gruszki wielkości kciuka. Oj będzie z nich odświeżający dodatek, gdy wystartują świętomarcińskie i andrzejkowe pieczone mięsa! Ruszajcie do drzew, nim w mróz zlecą się ptaki i będzie po jabłkach.

– Agata Wojda

dynia smarowidlo kukbuk

Maślany krem dyniowy do naleśników

2 porcje n

Do garnka o grubym dnie wsypujemy cukier, pozwalamy mu złapać karmelowe przypalenie po bokach. Wlewamy wodę. Dynię obieramy i kroimy w kawałki, kaki – podobnie. Wrzucamy do garnka i dusimy, mieszając regularnie, przez godzinę. W trakcie dodajemy sok z marakui. Obok, w malutkim garnuszku, przypalamy masło tak, aby zapachniało orzechami. Na drobnym sitku układamy gazę i przez nią powoli przepuszczamy ciepłe masło. Gdy krem dyniowy jest już gęsty, miksujemy go blenderem, aż nabierze aksamitnej konsystencji – w trakcie rozdrabniania cienkim strumieniem rozprowadzamy w nim masło. Przekładamy do słoików, pasteryzujemy lub nie (przechowuje się zacnie). Dodajemy do naleśników, grzanek, a nawet humusu. Sprawdźcie, jak krem dyniowy świetnie pasuje do twarogu z orzechami na słodko!

dynia krem kukbuk

Rajskie jabłuszka z gruszkami w winnym syropie

4 porcje n

W garnuszku o grubym dnie szykujemy syrop. Cukier łączymy z wodą, wrzucamy goździki i podzielone na pół strączki kardamonu. Redukujemy, aż syrop zgęstnieje i zrobi się klarowny. Jabłka zostawiamy z szypułkami i płuczemy w zimnej wodzie. Wykałaczką robimy kilka dziur w różnych miejscach owoców (mają twardą skórkę i bez tego zabiegu, wrzucone do gorącego syropu, natychmiast pękają). Osuszone i ponakłuwane jabłka wkładamy do syropu i od razu bierzemy się do obierania małych połówek gruszek (mogą być ćwiartki). Po 3 minutach duszenia jabłek dodajemy do nich gruszki i pozwalamy, aby miękły przez 5 minut. Odławiamy do słoika same owoce, pozostawiamy na ogniu syrop z przyprawami i wlewamy wino ze szczyptą soli. Gotujemy na dużym ogniu przez 5 minut, redukujemy i przez sitko przelewamy do owoców – muszą być zalane winnym syropem. Wystudzone, nasiąknięte zapachem przypraw są idealne do słonego twarogu na śniadanie oraz jako dodatek do duszonych mięs, dziczyzny lub gęsi na Świętego Marcina.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: