Marchewkowy krem z kolendrą, sosem chili i pestkami gorzkiej moreli - KUKBUK

Marchewkowy krem z kolendrą, sosem chili i pestkami gorzkiej moreli

Upał wreszcie zagościł w mieście, a ja próbuję udawać, że go nie widzę. Czasem nie wytrzymam i zapytam głupio: „A wam nie jest gorąco?”.
Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

Marchewkowy krem kukbuk

Joasia wtedy mówi, że nie, i w fartuchu w koty, i w płóciennych portkach smaży pierogi nadziewane farszem z botwiny i fety oraz ruskie. Dorota ma kanciasty słój z gazpacho i próbuje zapisać na  papierze, że będzie je podawać ze smażonymi kawałkami pomarańczy. Podsłuchuje, gada z nami i gniecie kolejne kartki z pomyłkami. A Joasia opowiada, że u niej ruskich się nie jadało, że babcia z prawdziwego twarogu żółte zgliwienie zdrapywała i z cukrem i rodzynkami robiła pierogi na słodko. Ruskie przy tym zawija jak wielkie uszka, bo kwaśna śmietana i cebulka w takiej miseczce pierogowej fajnie się utrzymują. Będą też z jagodami.


Joasia nie spała, bo musiała ugotować 300 sztuk pierogów, osuszyć je i zabezpieczyć przed sklejeniem.


 

A Dorota miała do trzeciej w nocy gości. Mimo wszystko stoją obie od rana w nasłonecznionym namiocie, uśmiechnięte, zadowolone, chętne, aby pogadać z każdym… a przecież nie muszą.

Zbyszek jest tak zajęty, że nigdy nie wiadomo, gdzie jest i kiedy zajrzy. Ale można go spotkać. Stoi ze skrzynką białego bzu, bańkami mleka i maślanki od polskiej czerwonej krowy, ma sok z prawdziwej antonówki z sadu od księdza, bluszczyk kurdybanek, częstuje domowym cydrem z jednego kieliszka. Przepisami, uwagami i zachwytami sypie jak z rękawa. A nie musi, bo pewnie mógłby być zupełnie już gdzieś indziej.

Jest Sophie z jabłkowym chutney, konfiturą buraczano-pomarańczową i genialnym sosem chili. Wszystko robi sama. Nawet te jej pokruszone ciastka z patery, marynowane oliwki z fenkułem i pomarańczą są wybitne w smaku. Mógłby KUKBUK wyciągnąć z Sophie jak to robi, że jest tak smaczna, zanim znowu się zakocha i zmieni kraj. Nie wygląda, by jej było gorąco.

Jest też kawałek Sycylii w słoikach z pistacjowym purée, jest zdobywca tytułu rośliny leczniczej roku, czyli naturalna gałązka lukrecji i olej z awokado z Nowej Zelandii. Dla żartu kupuję estragonową lemoniadę z Gruzji, z sentymentu poziomki i białą porzeczkę, a że miejsce jeszcze mam na balkonie, to biorę krzaczek liści laurowych. Szkoda, że do domu tak daleko, bo krzak pomidorów mnie też kusi. Następnym razem!

I choć upał doskwiera, to z przyjemnością myszkuję po targowisku.

Marchewkowy krem z kolendrą, sosem chili i pestkami gorzkiej moreli

1 porcja k

Upał wreszcie zagościł w mieście, a ja próbuję udawać, że go nie widzę. Czasem nie wytrzymam i zapytam głupio: „A wam nie jest gorąco?”.

W garnku rozgrzewamy olej z awokado i obsmażamy kawałki obranej i pokrojonej marchewki. Zalewamy mlekiem kokosowy, bulionem i wkładamy gałązki werbeny. Gotujemy do momentu, aż marchewka zmięknie. Wyławiamy werbenę (dała nam cytrynowy aromat), dodajemy chili i miksujemy. Gęstość kremu regulujemy dolewając bulionu. Doprawiamy solą i studzimy. Podajemy z kruszonymi pestkami uprażonej moreli, kolendrą i zimnym olejem awokado. Ostudzony krem pozwoli nam wyczuć wszystkie niuanse smakowe każdego z bohaterów targu.

© KUKBUK 2017