Krem z dyni z ananasem - KUKBUK

Krem z dyni z ananasem

W tym sezonie dynia tylko orientalnie. W lodówce oprócz niej inne azjatyckie produkty z Marywilskiej, np. zadziwiające warzywo podobne do jeża.
Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

Krem z dyni kukbuk

Uwielbiam w ludziach błysk pasji. Ale tej ujarzmionej już wiedzą i doświadczeniem, bez przekrzykiwania, szpanu i udowadniania, że jest. Tej prawdziwej zazdroszczę – niezależnie czy wygrywasz ją na flecie, roznosisz na grzbiecie konia, mieszasz z ostrym habanero czy zakopujesz w ogródku. W mądrej pasji nie ma wstydu, wyrachowania, nakierowania na sukces. Jest czysta przyjemność wyłącznie dla siebie. Z takiej pasji powstały m.in przewodnik Gault & Millau w polskiej edycji, radio Jemradio, chleb w restauracji  L’enfant Terrible, blog Slodkokwasna.pl, pudełko kiełków młodego groszku u Andrzeja Kmity, warsztaty w krzakach z Łuczajem, torba zapomnianych gatunków jabłek od Joanki i „Chopin Gourmet” Wojtka Bońkowskiego.

Pasja nie wymaga budzika, by wstać na czas, i zegarka, co skrada się ku końcowi. Dyżuruje non stop. Nie męczy, ewentualnie wsysa na chwilę w zapomnienie o innym życiu. Nie ma ambicji, nie ma rywalizacji, jest czystym odkrytym przez nas zjawiskiem, które kieruje nas i popycha ku rozwojowi. Kulinarny pasjonat nie przestaje gotować w autobusie, wącha, pyta, fotografuje i zamacza palec we wszystkim, co jadalne.


Szef kuchni Adam Jones w filmie „Ugotowany”, który właśnie wszedł na ekrany polskich kin, ma obsesję, nie pasję – perfekcyjności, trzygwiazdkowego trofeum, recenzji i sławy.


 

Etap pasji ma już za sobą zakończony odwykiem, finansowym długiem i romansem z córką szefa. Teraz wraca do gry, bo chce być najlepszy. Tyle o sobie wie. Drażni konkurencję czepialską obecnością, szantażuje uczuciami dyrektora restauracji i omija najładniejsze posiłki kinowego ekranu, czyli staff lunch. Wyłapuje w mieście kulinarne osobowości i tworzy z nich zespół gotowy trenować nocne wysmażanie turbota i zapełniać kosz niedoskonałościami. Najwięcej pasji ma w krzyku. Piękne ma oczy i piecze paskudny tort z herbacianymi różami. Czy widz po seansie chce być taki jak on? Nie sądzę. Czy trzy gwiazdki zaspokoją jego pędzące ego? Nie wiem. A czy ja marzę, by gotować w takiej restauracji? Nie, bo ginie w niej pasja…

PS Jestem załamana filmowym opisem, jak wygląda inspektor Michelina testujący restaurację. Wydawało mi się do tej pory, że inspektor zawsze przychodzi sam, jest w średnim wieku, nie rezerwuje stolika, zamawia menu degustacyjne, kieliszek szampana i pięknie posługuje się sztućcami. Tymczasem, może rzeczywiście inspektorzy chodzą parami i perfidnie upuszczają bezgłośnie widelec?

– Agata

Krem z dyni z ananasem

1 porcja i

W tym sezonie dynia tylko orientalnie. W lodówce oprócz niej inne azjatyckie produkty z Marywilskiej, np. zadziwiające warzywo podobne do jeża.

W garnku rozgrzewamy masło, dodajemy obraną i pokrojoną dynię, zalewamy ją mlekiem kokosowym i bulionem. Dodajemy posiekany imbir i cukier, gotujemy do miękkości. Ananasa obieramy, kroimy w małą kostkę, drobno siekamy kolendrę i dymkę. Zupę miksujemy. Dodajemy do niej pastę chili, startą skórkę i sok z limonki. Tuż przed podaniem dokładamy gorący, uprażony sezam, zioła i świeżego ananasa. Doprawiamy zupę, tak jak lubimy. Skrapiamy strużką oleju sezamowego i sosu rybnego. Ja unikam zbyt gęstych dyniowych zup, a kolendra, pachnotka, tajska bazylia czy dymka paluch są w moim zimowym stałym wyposażeniu kuchni.

© KUKBUK 2017