Imbirowy jogurt z burakami i truskawkami - KUKBUK

Imbirowy jogurt z burakami i truskawkami

Upał jest dokuczliwy. Zjadam mały talerz jogurtu imbirowego z burakami. Sprawiedliwie pali mnie wszędzie.
Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

IMBIROWY JOGURT kukbuk

Niecałe dwieście kilometrów. Komputer uznał, że tyle właśnie dzieli mnie od najbliższego raju, który spełni oczekiwania dotyczące zapachu, widoku, gościnności i luzu. I rzeczywiście, jestem na kulinarnej pustyni. Czasem podjeżdża tu sklep na kółkach, który spełnia proste marzenia o jogurcie i batonie z orzechami. Dookoła rozbrzmiewa ptasia Natura 2000, a ja popijam wina od Mielżyńskiego.

 

Podlaski Dwór Zaścianek nie oszukuje, że spotkam żubra, wykąpię się w jeziorze i zjem najlepsze dania kuchni regionalnej. Nie obiecuje niczego. Daje klucz i wolność ograniczoną jedynie obiadem wydawanym wszystkim o czternastej. Są u siebie, a ty jesteś z nimi. Wejdziecie razem do bani i zagrają wam rosyjskie pieśni z ukrytej w starym radiu płyty CD, odpowiednie do stu stopni, w których się zanurzycie. Rykiem, chłodzeni pod lodowatym prysznicem, wybuchniecie wspólnie. Obok przy stole zjedzą wieprzowinę z kurkami popijaną domowym kompotem i rabarbar z kruszonką, a wieczorem na drewnianym tarasie zasiądziesz z nimi i dziewięcioma obcymi osobami, przejdziecie przez kilka swoich historii, zagryzając trójniaka od wuja serem korycińskim.

IMBIROWY JOGURT kukbuk
IMBIROWY JOGURT kukbuk
IMBIROWY JOGURT kukbuk

Idę z nimi i psem Cezarym na rodzinny spacer. Kuba, szesnastolatek z lornetką i atlasem ptaków awaryjnie na plecach, pilnuje polnej ciszy. Wyławia wzrokiem rdzawy brzuch zimorodka, stójkę zająca, subtelny dziób i czerwone nogi ptaka, o którego istnieniu nie wiem nic. Uszami tropi tych wszystkich, których nie widać, a ewidentnie są. O czwartej rano pójdzie zrobić im intymne zdjęcia. Wstaję podobnie wcześnie, bo przez okno na poddaszu włazi do mnie kot i ignorując mój wzrok, wyłazi przez następne. Głosy ptaków o tej porze są olśniewające. Jeden z nich brzmi jak niewyłączony budzik w telefonie słyszany zza ściany. O szóstej znikną i zostanie kukułka. Jestem szparagową atrakcją soboty. Kto tylko ma ochotę, robi ze mną kolację dla wszystkich. Najpierw z Borsuków do powiatu łosickiego, do państwa Religionich, na połów szparagów w kapeluszu, potem do piwnic Zaścianka na wspólne skrobanie. Na Zeusa! Jak upiorne jest zbieranie kapryśnych szparagów. Obrażone na niską temperaturę, dniami i nocami stoją bez ruchu, czekając na ocieplenie klimatu. Potem w zaskakującym tempie ruszają ku górze, unoszą kawałek ziemi, by dać znak, że są. Poławiacz jak archeolog odrzuca suchy piach i klęcząc u stosu, z namaszczeniem podcina szparaga sztuk jedna. Miejsce opuszcza ręcznie zakopane i oklepane szpachlą.

IMBIROWY JOGURT kukbuk
IMBIROWY JOGURT kukbuk
IMBIROWY JOGURT kukbuk

Gotujemy wieczorem. Dzieciaki, powstrzymując się przed połknięciem orzechów, wycierają ich laskowe łuski, a listki z bukietu polnych ziół obrywają do czystej gałązki. Gotujemy szparagi po KUKBUK-owemu: zielone z pomidorowo-paprykową salsą z dodatkiem truskawek; w pęczaku z chrzanowym musem; grillowane z wędzonym serem i dymką; zapiekane w roqueforcie; jako szparagowe pesto do pieczonych ziemniaków i kwaśnej śmietany. Ani pół mięsnej kalorii nie przedostało się na talerz, a widelce w męskich dłoniach regularnie błyskają nad szwedzkim stołem.

IMBIROWY JOGURT kukbuk

Odetchnęłam, i goście też. Za chwilę przyjedzie tu Anna Maria Jopek z leśnym muzykowaniem, a Czesław Lang stanie na starcie, by ścigać się z koniem. W ostatnią noc puszczono o zmierzchu w plenerowym kinie „Cząstkę Podlasia”. Do Janowa Podlaskiego, gdzie hipnotyzuje mnie spojrzenie ogara arabskiego, pałacu Cieleśnica, gdzie wyrasta najciekawszy, jaki widziałam w Polsce, ogród ziół, i Dworku nad Bugiem w Bublu-Grannie, gdzie zamiast krokodyla właścicielka dostaje wylicytowaną specjalnie klacz o takim samym imieniu, jakie nosi – Benita, wpadam tylko na chwilę. A zostałabym na wieki i rozpisywała się niczym Rej. To tylko niecałe dwie godziny spod mojego bloku. Uwierzycie? Wracam na jesieni przy dobrej konstelacji gwiazd. Zachciało mi się slowfoodowej kolacji i sprawdzenia, jak smakuje czerwone wino tam. Chyba się domyślam…

Imbirowy jogurt z burakami i truskawkami

2 porcje j

Upał jest dokuczliwy. Zjadam mały talerz jogurtu imbirowego z burakami. Sprawiedliwie pali mnie wszędzie.

Nagrzewamy piekarnik do 170 stopni. Surowe buraki obieramy i kroimy na mandolinie na cieniutkie plasterki. Wrzucamy do miski, skrapiamy olejem, solimy i wykładamy na papier. Posypujemy cynamonem. Pieczemy na chrupiąco. Ugotowane buraki ścieramy na drobnej tarce. Wlewamy ocet i miód, dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 20 minut. Miksujemy na gładko, dodając pokrojony na drobne kawałki imbir i jogurt. Doprawiamy solą i kardamonem. Wstawiamy do lodówki na pół godziny. Serwujemy z dodatkową łyżką jogurtu, plasterkami truskawek i chipsami z buraków. Kropla świeżej oliwy na wierzch. Uwaga, potraktujcie to jako wstęp – środek na zaostrzenie apetytu.

© KUKBUK 2017