Crepe Soufflee - Francuskie naleśniki - KUKBUK

Crepe Soufflee – Francuskie naleśniki

Przepis na naleśniki z lekkim nadzieniem jajeczno-waniliowym.        
Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

kukbuk crepe soufflee agata wojda

W ostatki bierzcie patelnię, cukier i masło! Pączki w czwartek w Polsce, Niemczech i na Litwie, naleśniki za tydzień, we wtorek, we Francji, w Kanadzie i Wielkiej Brytanii. I nie wystarczy ich zwyczajnie zjeść, należy z nimi polatać. To ku pamięci pewnej roztrzepanej panny, co zapomniała na czas się wyspowiadać. Dzwon z pobliskiego kościoła oznajmiający Wielki Post zastał ją z naleśnikiem na patelni. Pędem puściła się ku dzwonnicy z tym, co w rękach miała.

Latanie się przyjęło. Raz do roku sznur ubranych w sukienki i fartuszki pań bieży przez 375 metrów z patelnią i obowiązkowo, trzykrotnie w trakcie dystansu, cienkiego naleśnika podrzuca.

 

Nowy Orlean przypominać o końcówce karnawału nie musi. Francuskie biura podróży wywożą swoich turystów na uliczne zbieranie koralików za alarmująco wysokie ceny. Cóż się dziwić, skoro Orlean pół roku przed wydarzeniem jest zarezerwowany do ostatniego pokoju. Na stronie internetowej miasta można znaleźć sugestię dla spóźnialskich, by w styczniu pilnowali niepotwierdzonych rezerwacji i liczyli na szczęśliwy traf. Mnóstwo tu także porad, jak przeżyć karnawał i dobrze się bawić.

 

Należy skakać, łapać koraliki, filiżanki i pluszaki, wydzierając się w głos do przejeżdżających platform.

 

Nawoływanie to element tutejszego rytuału, podobnie jak wskakiwanie sobie na plecy. Władze miasta proszą, aby panować nad agresją, nie schylać się po zgubione gadżety i nie zostać stratowanym przez tłum. Uczestnicy pikników muszą uważać na zbliżający się korowód i w odpowiednim momencie być gotowi do szybkiej ewakuacji. Do toalet ustawiają się kolejki i są braki papieru (weźcie mokre chusteczki). Francuska dzielnica jest tematem tabu i miejscem turystycznej zabawy na tyle nieprzyzwoitej i nagiej, że lepiej się tam z dziećmi nie kierować. Szalejący tłum do białego rana je w tutejszych restauracjach kuchnię kreolską improwizowaną z lokalnych składników niczym orleański jazz.

 

Wreszcie deser i odrobina sztuki. Właśnie teraz jest najlepszy moment, by przywołać dzieła sztuki Candice CMC. Artystki robiącej w pączkach.

 

Założę się, że w przeciwieństwie do mnie zgodziła się zbierać pieczątki za zakupy. Potrzebowała około tysiąca amerykańskich pączków, by z lukrów i posypek ułożyć twarz Marylin Monroe, Dorotki z Krainy Oz i Vincenta Van Donutsa. Wystarczy oddalić się kilka kroków, by dostrzec sprytnie zmontowaną kompozycję z wyselekcjonowanych smaków (na szczęście ostatecznie w postaci fotografii). Jednorazowe przygotowanie słodkich dzieł musiało słono kosztować!

 

Dziś pieczemy naleśniki w stylu eleganckiego francuskiego bistro. Ino rychle, bo wkroczyliśmy w krainę sufletów.

 

Przesąd nakazuje, aby podczas podrzucania mieć ze sobą w dłoni monetę i wypowiadać życzenie. Mimo że żegnamy karnawał i wolno nam jeszcze bezkarnie zjeść całą cukiernicę, zanim przejdziemy na chleb i wodę, sugeruję rozładować słodycz dodatkiem zredukowanego soku z cytrusów lub brzoskwiniami z puszki gładko zmiksowanymi na aksamitny krem z dodatkiem trzech łyżek soku z cytryny. Naleśniki podajemy natychmiast, jeszcze gorące, pływające w owocowej kałuży i posypane, a jakże, furą cukru pudru. Zimne nadzienie nabiera zbyt intensywnego zapachu jajek, za czym akurat nie przepadam.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: