Ciasto drożdżowe - poświąteczna reanimacja - KUKBUK

Ciasto drożdżowe – poświąteczna reanimacja

Wyszliście z domowych kuchni i podnieśliście się od stołu? Czekają na nas teraz jarzynowe sałatki w słoikach.
Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

Ciasto drożdżowe - poświąteczna reanimacja

Będą też folie aluminiowe z kawałkami schabu, pudełka po lodach z pokruszonym mazurkiem, obsuszoną babą drożdżową do herbaty i jeszcze kilka ostatnich zielonkawych jaj do wykończenia. Nowości w tym roku nie było poza drobną inwencją w postaci posiekanej natki w białym barszczu i kolejnego sernika u cioci z polecenia koleżanki. Czy mistrzowski? Nie wiemy, bo figlarny los wyłączył w trakcie pieczenia prąd i trzeba było intuicyjnie go dopiekać. Uzyskany sernik nie liczy się więc póki co do werdyktu, czy warto go wprowadzić na stałe.

 

Zdecydowanie domagam się, aby do żelaznego repertuaru wszelkich świat wkroczyła tegoroczna kaczka z dwoma jabłkami i jedną pomarańczą od żony mojego brata. Najbardziej tępym nożem tygodnia dzieliłam porcje niczym pan domu dziękczynnego indyka, a cięciom przyglądały się dwa yorki, jeden labrador i kot rasy rosyjskiej. Udział w wielkotygodniowym misterium dzielenia opłacał się nam wszystkim. Ja kuper, oni namajerankowane fragmenty skór i kilka elementów, co wypadły z ptaka. Żal mnie ganiał przez trzy dni, że w ostatecznym rozdaniu przy stole wylosowałam jedynie skrzydło.

Gdy babcia trzydzieści lat temu stawiała półmisek z kurczakiem na stół, to miał on sześć nóg, po udku na nieletniego smakosza. Ta kaczka miała tylko dwie, a gęb zerkało tuzin.

Z zadziwiająco tradycyjnych dań pojawiły się dwa kilogramy muli w białym winie i dwóch pęczkach natki. Pan Jezus chwilę po tym zmartwychwstał, a ksiądz z wrażenia zapomniał, co i po czym w liturgii leciało. Tata powrócił z kościoła zachwycony, że jak żyje, takiej kolejności odprawiania mszy nie widział. Przy stole najmłodszym wpychano ogolone ze skórek białe kromki chleba z szyneczką, obiecując słodkie jaja czekoladowe z niespodzianką. Dominowało pogodowe zniechęcenie, farbowany melasą chleb i aromat rzeżuchy określony przez dzieci jako smród. Upieczone baby zaczynały podsychać jako pierwsze. Zaprzyjaźniony Włoch popełnił błąd i obejrzał przypadkiem, pechowo w niedzielę, najpiękniejszy dokument o stołach Chin na Kuchni+ i wpadł w pułapkę apetytu. Trzyma go do dziś. Internet wklejał zające, okropnie zdobione mazurki, selfie z toastami, etykiety win i kontrowersyjne dekoracje jaj. Po pszczole na twardo w czarno-oliwkowych okularach i skrzydłach z falowanych chipsów zaklęłam bezwiednie. Warszawska Starówka wydawała się jeszcze bardziej zagraniczna niż zawsze. Hiszpanie i Portugalczycy podgryzali zapiekanki w kolejkach do kościołów, uliczni ulotkarze nawoływali na pierogi. Wielkanocny jarmark prosił o niekarmienie kudłatego ptactwa w klatce, zapraszał do słomianej kury od tyłu, na węgierskiego langosza i litewskie produkty bez cen. Pańskie groby obrazem i słowem komentowały rzeczywistość. Ze święconki zniknęła kiełbasa. Wiosno i dieto, jesteśmy gotowi.

 

Nie mam takiej mocy, aby pobudzić was do gotowania. Ale mogę pomóc zachować twarz obsuszonym ciastom i nadać im rumieńców. Ciasto drożdżowe i babka mają tego pecha, że zaczynają maraton wypieków. I jajek kupowanych w panice ciągle pełen rząd w lodówce…

drozdzowka kukbuk

Ciasto drożdżowe – poświąteczna reanimacja

1 ciasto j n

Ustawiamy mały garnek z wodą na ogniu i doprowadzamy ją do wrzenia. Na nim umieszczamy miskę z pokrojonym masłem, skórkami cytrynowymi, sokiem z cytryn i cukrem zwykłym. Rozpuszczamy. Dodajemy 4 żółtka i ubijamy uczciwie na parze przez 10-15 minut tak, aby całość nam się nie zwarzyła, a lekko zastygła. Nie wolno dotykać miską do wody i nie wolno otaczać jej zbyt dużym płomieniem. Chłodzimy na lodzie, przykryte przylegającą folią spożywczą (unikamy kożucha). Teraz drugi krem. Ukręcamy z pozostałych żółtek i cukru pudru gęsty, biały kogel-mogel. Dodajemy wydłubane ziarenka wanilii i mascarpone. Kręcimy czas jakiś mikserem i odstawiamy do lodówki. Zimne kremy łączymy na talerzu, przeplatając słodki i kwaśny smak. Na suchej patelni karmelizujemy płaską łyżkę cukru i wrzucamy dwie garście malin (albo maliny i morwę, maliny i truskawki pokrojone w grubsze plasterki czy maliny i jagody). Raz zakręcamy po nich łyżką i odławiamy lekko ciepłe na deser. Jeśli macie kruche ciastka własnego wypieku, to nakruszcie warstwę słodkiej kruszonki. I na hamak z łyżeczką.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: