Chłodnik marchewkowy z syropem z dzikiego bzu czarnego, ogórkami małosolnymi i melonem - KUKBUK

Chłodnik marchewkowy z syropem z dzikiego bzu czarnego, ogórkami małosolnymi i melonem

Wszystkie skarby wczesnego lata w jednej, orzeźwiającej zupie.
Agata Wojda

Agata Wojda

Kuchnię zamiata
Czterokrotna zdobywczyni Bib Gourmand Michelin, felietonistka KUKBUK-a, najlepsza szefowa kuchni według żółtego przewodnika Gault & Millau.

wojda chlodnik marchewkowy

Wakacyjne żywienie jest najistotniejszym punktem zasłużonego wypoczynku rodaków, a takiej punktualności jak ta śniadaniowa nie doświadczymy ani w gabinecie lekarskim, ani w żadnym urzędzie. Przypływ adrenaliny wywołany wystawieniem przez obsługę pierwszych jajek sadzonych wybudza ze snu o barbarzyńskiej porze i nie pozwala do niego powrócić. Satysfakcja ze zrobienia pierwszej w dniu dzisiejszym kanapki jest ogromna, warto pochwalić się nią tym, którzy człapią, gdy my wracamy. Pierwsi!

„A pani nie idzie jeszcze na kolację? Potem nic nie będzie!” Czarny scenariusz niezałapania się na sałatkowe farfalle z brokułem (bo wyszły) jak dotąd się nie urzeczywistnił, a poza tym dość wytrwale przy bufecie podczas nakładania trzymam się zasady, że po to, czego nie lubię w domu, nie sięgam i tu. Zupełnie inaczej niż współbiesiadnicy, w których właśnie kiełkuje miłość do zimnej brukselki.

Mistrzowie budowania piramid żywieniowych, zjadacze pełnowartościowych pierwszych śniadań, miłośnicy wina musującego do omletu, gdy tylko go wystawią, zaczynają od aranżacji prywatnego bufetu z porcją kawy, herbaty i soku w oddzielnych szklaneczkach.

Dwuosobowy team zaopatrzy swój stolik w półmisek sałatek, zestaw wędlin i serów, co najmniej trzy rodzaje dań z jajek, a jeśli ostał się jakiś rant, to na nim umieści owoce i wypieki.

Kawę, herbatę zieloną i sok z plasterkiem ogórka zawsze piją jednocześnie, pomnożone przez dwa. Wiadomo, gdyby w pracy pytali, ona słodkiego nie lubi. On w Radomiu czy Załakowie krewetki uznaje za robaki i wzdryga się przed ośćmi. Właściwie skonstruowana piramida musi utrzymać równowagę sama lub przytrzymana od góry palcem wspartym o trzy kromki chleba. Ludzie z kraju o takiej tradycji wypieku nie mogą ominąć ani jednego lokalnego gatunku. Gruszka, jabłko i banan uratują życie do kolacji. Szczęśliwie zanikła maniera zabierania ze sobą kanapek w serwetce. Przejęli ten zwyczaj Japończycy, ale ich gna napięty harmonogram wycieczki do 10 stolic w ciągu tygodnia. Na widok imponującej porcji bakalii zsuwanych przez japońskiego turystę do plecaka zamurowało mnie i chorwackich kelnerów.

Świat w obliczu hotelowych śniadań łamie swoje narodowe nawyki. Ci od drobnych ciasteczek do kawy dopadają wysmażonego boczku z fasolką, koneserzy musli w odtłuszczonym mleku nie opuszczą jadalni bez czekoladowego ciasta popitego kakao. Pan Kowalski, ten sam, który wychodzi z domu zawsze bez śniadania, podniesie larum nad powtarzalnością porannych posiłków. Nie wykluczam, że i stek by rano zjadł.

Morskie powietrze i zimne piwo windują polskie możliwości spożycia bardzo wysoko. Gorzej, gdy chce się pić, a napoje porażają ceną. Wówczas pierwsza zasada dobrze rozpoczętego urlopu mówi: znajdź najbliższy sklep, pozostań niezależny, a wody możesz napić się w domu.

Odtąd kolacja będzie konsekwentnie przełykana na sucho. Udany urlop w basenie Morza Śródziemnego gwarantują azjatyckie kalmary z bemara i krewetki schowane wśród klusek z niekoniecznie prawdziwą fetą na greckich pomidorach i dzbanem czerwonego sikacza hiszpańskiego. Podniecony przewodnik w dojeżdżającym właśnie gdzieś autokarze zamówił dla wycieczki podróż w kulinarne sekrety regionu. Zaraz skosztuje ona dwunasty raz najprostszej maderskiej zupy jarzynowej i kurczakowych szaszłyków z tzatzikami zagryzionymi sałatką owocową z puszki. Tylko raz zdarzył mi się kulinarny postój z wyjątkowym menu. Ustawiony za stołami szpaler greckich restauratorów serwował z wielkich, pobrudzonych sadzą blach wygarnięte z opalanego drewnem pieca perełki, a nadmorskie widoki doprawiały zawartość talerzy.

Hotelowi wakacjusze w klapkach i skarpetkach, przepytani na okoliczność najlepszego wakacyjnego jedzenia, mają swoich faworytów. Wzdychają za Turcją i jej mięsnymi propozycjami, lubią bufety greckie za warzywa, sery i zapiekanki, a z Egiptu pamiętają desery. Po tygodniu zaczynają za nimi chodzić dobra kiełbasa, schabowy oraz ziemniaczki z koperkiem i mizerią.

Może w pomyśle na polskie strefy w hotelowych stołówkach jest jakiś sens? I jeśli spożycie flaków z majerankiem pod chorwackie piwo lub pyz z mięsem pod dzban sangrii ma polepszyć nasz kurortowy pobyt – to dawać kucharzy z karczm i domów weselnych na sezon choćby na Costa del Sol.

Chłodnik marchewkowy. Szybko, zanim zestarzeje się marchewka, dopóki kwitnie dziki bez, a ogórki nie ukisiły się do końca.

Chłodnik marchewkowy z syropem z dzikiego bzu czarnego, ogórkami małosolnymi i melonem

k

Wszystkie skarby wczesnego lata w jednej, orzeźwiającej zupie.

Obowiązkowo zróbcie syrop z kwiatów dzikiego bzu czarnego, bo właśnie kwitnie. Nazbierajcie sporo białych baldachimów, zasypcie uczciwie cukrem i zalejcie wrzątkiem – na noc. Rano wciśnijcie sok z 3-4 cytryn i doprowadźcie do wrzenia. Koniec gotowania. Ostudźcie i przelejcie przez sito lub pieluchę. Potem niech was niesie fantazja…

Krem z marchewki gotujemy na wodzie lub bulionie na młodej włoszczyźnie. Marchewki kroimy w cienkie talarki i zalewamy wodą lub bulionem tak, by tylko zakryć warzywa. Dodajemy masło i curry. Gotujemy do miękkości. Doprawiamy solą i miksujemy na aksamitny krem. Studzimy. Z melona wycinamy na przykład kulki, ogórki kroimy w drobną kostkę, seler przelewamy wrzątkiem, a potem siekamy. Z kolby kukurydzy wyłuskujemy ziarna. Miechunkę, która kapitalnie tu pasuje, dzielimy na połówki. Wszystkie pokrojone składniki mieszamy z sokiem z cytryny i odrobiną cukru. Macerujemy przez 30 minut.

Krem z marchewki mieszamy z syropem z bzu i jogurtem, dodajemy salsę ogórkowo-melonową, delikatnie mieszamy. Chłodzimy lub jemy od razu.

  • Klara Holubiec

    A jeśli nie marchewka ( surową uwielbiam, gotowanej ne ne ne), to co? Cała reszta mi pasi bardzo, sok z bzu mam, kukurydzę ominę dla zdrowotności, ogórki bardzo mało solne w kamionce pod koprem i liśćmi wiśni oraz chrzanu dojrzewają…

© KUKBUK 2017