Wielki powrót kulinarnych neonów - KUKBUK

Wielki powrót kulinarnych neonów

Smukła dłoń, kawałek tortu i wisienka, która ląduje na jego wierzchu. Na fasadzie kamienicy przy ulicy Mokotowskiej zawisł neon, który oświetla nową cukiernię lubianej przez warszawiaków marki Lukullus. Przypomina ikoniczną „Siatkarkę” z placu Konstytucji, a zaprojektowała go Magdalena Łapińska.
Archiwum blogów

Archiwum blogów


kulinarne neony kukbuk

Wykorzystany motyw kojarzy się ze zwrotem „wisienka na torcie”. Oba te elementy – tort i wisienka – znalazły się w projekcie. I właściciele Lukullusa, i ja chcieliśmy, żeby neon był animowany. Pomysł, żeby owoc spadał, pojawił się naturalnie – opowiada autorka neonu.

 

To nie przypadek, że do tworzenia świecącej biżuterii dla śródmiejskiej kamienicy i cukierni zabrała się właśnie Łapińska. Graficzka, projektantka, chętnie odnosi się do polskiego modernizmu i materialnego dziedzictwa lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Spod jej rąk wyszły kapitalne plakaty „Modernizm WWA” przedstawiające warszawską architekturę i seria kolekcjonerskich figurek stołecznych budynków, między innymi kina Skarpa i domu meblowego Emilia. Magda zajmuje się też projektowaniem i wytwarzaniem autorskiej porcelany. Czyli pracuje z trójwymiarową formą, materiałem, rzemiosłem, a także estetycznymi i ideologicznymi wizjami sprzed lat. To musiało się skończyć neonem!

To pierwszy neon, który zaprojektowałam. Przy projektowaniu neonów warto pamiętać o jednej rzeczy – od razu trzeba pracować na pliku jeden do jednego, na realnej grubości rurek. Trzeba od razu wiedzieć, co jest możliwe, a co będzie trudne do wygięcia z rurki, załóżmy, dziesięciomilimetrowej – komentuje Łapińska.

Świecący projekt Magdy Łapińskiej to przykład, jak mądrze serfować po dizajnerskiej modzie. Czar neonów uwodzi polskie serca od lat – powstają muzea neonów (w Warszawie, we Wrocławiu), filmy (na przykład „Neon” Erica Bednarskiego), publikacje (na przykład „Polski neon” Ilony Karwińskiej). Szklana, gięta rurka ze światłem kojarzy się z latami sześćdziesiątymi, kiedy neonowe reklamy miały nadawać socjalistycznym miastom metropolitalny, zachodni szyk i urok. Świecący projekt Łapińskiej i puszcza oko do historii, i dystansuje się do tego dziedzictwa. Jest zupełnie nowy, znacznie bardziej abstrakcyjny w treści niż neony sprzed lat. Mamy nadzieję, że wisienki na Mokotowskiej będą wyznaczały azymut na ptysie z kremem z marakui skutecznie i długo… A przy okazji premiery Lukullusa i Łapińskiej wzruszamy się nowymi i starymi neonami okołojedzeniowymi i restauracyjnymi.

 

Drób w nowym miejscu

Na pierwszy rzut wzruszeń – wielka, pękata kura. Taka, o której chce się powiedzieć: „nie przyjdzie kura do Mahometa…”. Świeci się na niebiesko i w zeszły weekend została z pompą odsłonięta w galerii przy ulicy Ruskiej we Wrocławiu. Oryginalnie zdobiła dach biurowca Wrocławskich Zakładów Drobiarskich przy ulicy Paprotnej. Z jedzeniem kojarzy się podwójnie, bo jest grą w „co było pierwsze” – przy odrobinie wyobraźni może przedstawiać jednocześnie i kurę, i jajko.

neony kulinarne kukbuk

Nie wszystko stare, co się świeci

A teraz neon z niepolskiego i niehistorycznego podwórka. Londyńska restauracja The Collection pod koniec zeszłego roku zawiesiła na fasadzie swojego budynku prosty, niebieski neon z napisem, a jakże, The Collection. Neon przypomina zwykłe bazgroły – tak samo zresztą wygląda logo restauracji. Nam kojarzy się trochę z neonami-bazgrołami artystki Tracey Emin. Wnętrze i miejsce dla restauracyjnego neonu zaprojektował Tom Dixon.

neony kulinarne kukbuk

Pij mleko, będziesz wielki

Neon reklamujący bar mleczny na warszawskiej Kruczej. Prosty w formie i przekazie. Widok samej butelki i szklanki kojarzyłby się zupełnie inaczej, gdyby nie sympatyczna krowia morda z listkiem koniczynki. Dowód na to, że PRL-owskie neony miały być konkretne, a metaforę albo dwuznaczność przemycić w nich było raczej trudno. Ale i tak uwielbiamy – to jeden z emblematów Warszawy i jej gastronomii lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

neony kulinarne kukbuk

Chico latino

Na koniec stosunkowo nowa rzecz prosto z Vancouver – sporych rozmiarów neonowa czaszka nad szyldem latynoskiej restauracji Cuchillo, która serwuje podkręcone, zreinterpretowane latino tapas. I znów – czaszka to logo restauracji, dlatego trafiła na neon. Świecący znak to w zasadzie jedyne wizualno-aranżacyjne nawiązanie do korzeni, bo wnętrze restauracji jest utrzymane w prostej, ascetycznej stylistyce.

 

Więc – jaśniej nad tym jedzeniem. Światła może dostarczyć neon. Czekamy na więcej.

 

– Ania

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: