Sherry Cobbler - KUKBUK

Sherry Cobbler

Nie mógłbym pozostawić „japońskiej” zaczepki Adama bez odzewu. Mój odwet jednak nie będzie prztyczkiem w nos ani kolejną prowokacją. Zamierzam sprawę wyjaśnić, wyklarować, ale z góry uprzedzam, że z pewnych historycznych względów musi ona pozostać… lekko mętna.

Jakub Kozłowski/ Kita Koguta

Archiwum blogów

Archiwum blogów


SHERRY COBBLER kukbuk

Jaki jest początek opowieści? Podążając tym tropem, najłatwiej będzie rozwiązać łamigłówkę. Nie trzymajmy się więc kurczowo frywolnego ginu. Zapomnijmy o zawadiackim rumie i lekko nadętej whisky. Są weterani z większym bagażem doświadczeń. Zaangażujmy w proces odwieczne prawa natury i wszystkie żywioły. Niech przemówi wino…

 

Świat koktajli prawdziwie zarósł winoroślą na początku XIX wieku. Mędrzec przyjmujący postać muskatu, merlota, sherry czy porto szerzył propagandę na rzecz napojów mieszanych. Mimo swojego wieku nie wywyższał się, nie wymądrzał. Otwarty na współpracę, zawierał długotrwałe i szczere przyjaźnie ze świeżymi owocami, ziołami i przyprawami. Sympatia z lodem zaowocowała nowymi, przełomowymi pomysłami, niedoścignionymi i docenianymi po dziś dzień…

Sherry Cobbler niesie ze sobą same pozytywne emocje. Jest świeży, lekki, ale smak ma wyraźny i nie sposób go zapomnieć. Jego dzieje pociesznie przeplatają się z historią pojawienia się lodu i różnych jego form w codziennym użytku gastronomicznym i przemysłowym na świecie.

Na tym nie kończy się jego oryginalność. Nie boję się go komplementować. Był i jest wybitnie świeży, rześki i aromatyczny, a wszystko za sprawą sezonowych owoców, czasem i ziół, którymi był przyprawiany. W zależności od nastroju odbiorcy mogli ingerować w jego charakter. Przyjmując za bazę sherry Fino, stawał się delikatny i subtelny. Dominował wówczas smakiem winogron i migdałów. Gdy w grę wchodziły temperament i emocje, doborowym gruntem okazywało się bardziej cierpkie, z nutą czerwonych owoców sherry Oloroso. Kontemplacji, zadumie lub wciągającej lekturze dobrze służy Pedro Ximénez, otulający przełyk deserowym, rodzynkowo-miodowym balsamem. Ścisły schemat i klarowność wszystko psuły. Wręcz pożądane stały się w nim małe cząstki owoców i ziół. W końcu to prawdziwy dar natury. Przełomowy był też sposób konsumowania tego koktajlu. Zapewne był pierwszym, który pociągano przez rurkę. Współcześnie ta forma picia jest kojarzona głównie z koktajlami.

SHERRY COBBLER kukbuk

Sherry Cobbler

1 porcja a

Nie mógłbym pozostawić „japońskiej” zaczepki Adama bez odzewu. Mój odwet jednak nie będzie prztyczkiem w nos ani kolejną prowokacją. Zamierzam sprawę wyjaśnić, wyklarować, ale z góry uprzedzam, że z pewnych historycznych względów musi ona pozostać… lekko mętna.

Teraz bez krztyny egoizmu, z potężną dawką pozytywnej energii odtwarzam Winną Rewolucję. Najpierw w shakerze umieszczam pół plastra pomarańczy. Następnie dokonuję selekcji wina zgodnie z własnym nastrojem – decyduję się na sherry Oloroso, którego smak delikatnie balansuję cukrem. Uzupełniam naczynie kruszonym lodem, tak aby całość nie przekroczyła pojemności szklanki, w której będę serwował Cobblera. Wstrząsam go teraz frywolnie, by połączyć smaki i delikatnie schłodzić. Koktajl z drobnymi „farfoclami” pomarańczy przelewam do szklanki. Na wierzchu układam owoce, które mam zamiar sukcesywnie podjadać. Z każdym łykiem nabieram doświadczenia, wszystko staje się jasne, ale nie klarowne.

Na zdrowie!

 

© KUKBUK 2017