Mus z wędzonych kasztanów - KUKBUK

Mus z wędzonych kasztanów

Upiecz kasztany i zrób deser, który zostaje w pamięci dłużej, niż trwa jesień.
Archiwum blogów

Archiwum blogów


butelka z musem

Upiecz kasztany i zrób deser, który zostaje w pamięci dłużej, niż trwa jesień.                                            

Piekarnik nagrzany do dwustu stopni nagle jakby ożywa. Pierwszy głuchy wybuch jest na tyle subtelny, że trudno stwierdzić, czy w ogóle miał miejsce, ale kolejny potwierdza, że to nie był przypadek. Po chwili ciszę burzy seria eksplozji, których siła wydaje się groźna, bo przywołuje skojarzenia wojenne. Przez szybę pieca obserwujemy pobojowisko: czy to popcorn dla wielkoludów? Po dwudziestu minutach wyłączamy piekarnik, a eksplozje powoli ustają. Na szybie pieca pozostają odłamki.

 

Otwieram piekarnik pełen obaw i nie mylę się. Kasztan z opóźnionym zapłonem detonuje. Rozbryzguje się na wszystkie strony niczym pocisk z gorącym napalmem, zbiera żniwo wojenne długo po stoczonej bitwie. Jestem ranny, na rękach mam poparzenia (drogi czytelniku, niech to będzie przestroga dla ciebie). Ale to nie koniec bólu i kłopotów. Dawno nie wyprodukowałem tylu skondensowanych przekleństw jak podczas wydłubywania miąższu. Kasztany potrafią zadać pośmiertne ukąszenia. Ciągle parzą i nie chcą wydostać się z łupin, ale im zimniejsze, tym trudniejsze we współpracy, trzeba się więc poświęcić.


Czy gra jest warta świeczki? Zacytuję pierwszą degustatorkę RP: „Zabierz to ode mnie albo oddaj wszystko!”.


 

Wracam do zmagań. Słodki orzechowy miąższ zostaje oddzielony od łupin i mija półtorej godziny od wstawienia smakołyku rodem z placu Pigalle do piekarnika. Czy zbliżam się do końca? Nie. Mam w zwyczaju bardziej zastanawiać się nad tym, co zrobię z odpadami, niż nad tym, co zrobię ze składnikiem uznawanym za treść danego owocu. Co więc zrobię z łupinami? Potraktuję je jako paliwo do wędzarni. Uwędzę w niej miąższ z kasztanów, zanurzony w tłustej śmietanie. Łupiny kasztanów okazują się po raz kolejny odpadem równie cennym jak treść. Dym powstały z łupin jest słodki i orzechowy, starcza na bardzo długo. Mało kto ma wędzarnię, więc w przepisie wytłumaczę, jak wędzić w warunkach domowych.

Powstaje zupełnie nieoczywisty deser. Mączny, osłodzony cukrem, owędzony i… doprawiony solą. Deser przypomina słony karmel lub likier wędzony jak whisky z Islay. Znakomity w zestawieniu ze starzonym, mocnym alkoholem. Dedykuję ten koktajl osobom, które szukają wyrazistej, bezalkoholowej alternatywy.

– Julian

Rozgrzewamy piekarnik do dwustu stopni i umieszczamy w nim kasztany. Uwaga, najlepiej włożyć je do żaroodpornego naczynia z pokrywką lub mocnego rękawa do pieczenia. Inaczej będą eksplodować, a my spędzimy resztę wieczoru na czyszczeniu sprzętu. Kiedy już się upieką, obieramy je z łupin. Nie czekamy, aż wystygną, bo wtedy będzie trudniej to zrobić.

 

Miąższ kasztanów wkładamy do miski z szerokim dnem i zalewamy śmietaną. Ponownie wstawiamy do wyłączonego piekarnika. Następnie łupiny kasztanów wykładamy na patelnię i prażymy je do momentu, kiedy zapłoną. Zdmuchujemy ogień, dymiącą się patelnię szybko przekładamy do piekarnika i zatrzaskujemy drzwiczki. Kiedy dym opadnie, wyjmujemy patelnię i powtarzamy czynność do momentu, aż łupiny zamienią się w popiół. Każdorazowo po wyjęciu patelni z piekarnika mieszamy śmietanę z miąższem kasztanów, żeby smak dymu wniknął w głąb masy. Uwędzone w śmietanie kasztany dokładnie mielimy za pomocą blendera i przelewamy do rondla. Zasypujemy cukrem, dodajemy sól i zagotowujemy. Serwujemy na ciepło lub zimno, w małej miseczce lub kieliszku do likierów, oprószając wierzch solą.

© KUKBUK 2017

Strony www, marketing internetowy - advertajzing usługi reklamowe w Ełku