Lawendowe toffi - KUKBUK

Lawendowe toffi

Jedni ją kochają, drudzy jej nienawidzą. Jednak wszyscy z pewnością chętnie zjedzą ją w słodyczach.
Archiwum blogów

Archiwum blogów


lawendowe toffi kukbuk

Będę szczery – nie przepadam za lawendą. Jej zapach kojarzy mi się z odświeżaczem do szafy. Miło było ją czasem wąchać na tarasie u mamy, ale zapach ten nie kojarzył mi się z jedzeniem, być może dlatego, że wbił mi się w pamięć w połączeniu z dymem kadzidła odstraszającego komary. Lawenda nie smakowała mi w lemoniadach i nie przepadałem za nią jako składnikiem koktajli. Oczywiście nie wypowiadam się autorytarnie na temat obiektywnych własności tej rośliny, mówię jedynie o prywatnych preferencjach, mając przekonanie, że parę osób je podziela.

Dlaczego zaczynam od antyafirmacji lawendy, skoro ten wpis zostanie zwieńczony przepisem z jej użyciem? Przecież nie zamierzam dzielić się recepturą, do której nie jestem przekonany. Rok temu nasza kuchnia w restauracji Solec 44 nie była w stanie przerobić nadmiaru lawendy. Poczułem się w obowiązku, by nie dopuścić do straty. Długo zastanawiałem się nad tym, jak przetworzyć kwiaty, bym sam był w stanie ucieszyć się efektem. Głowiąc się nad przepisem, zaszedłem do kuchni, w której akurat robiono toffi. Nie jestem fanem słodyczy, ale ten typ słodkości wyjątkowo mnie cieszy.

Jadłem toffi prosto z garnka i nagle dotarło do mnie, że jeśli mam użyć lawendy, to tylko w takim układzie, w którym dotrzyma jej towarzystwa inny uznany przeze mnie składnik.

Tak powstało lawendowe toffi. Dałem spróbować przetworu moim towarzyszom i okazało się, że wzbudził entuzjazm zarówno wśród wrogów słodyczy, jak i przeciwników lawendy. Zwolenników lawendy namawiać nie muszę, a solidaryzując się z jej wrogami, dam przykład i odszczekam wszystkie obelgi. Lawenda jest dobra (czasami). Mój kulinarny obraz idealnej lawendy to pole zalane karmelem i tłustą śmietaną.

– Julian

 

lawendowe toffi kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA
lawenda toffi kukbuk

Lawendowe toffi

2-4 porcje n

Do garnka wlewamy śmietankę i dodajemy do niej lawendę. Gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem przez mniej więcej 15 minut. W tym samym czasie na patelni, również na wolnym ogniu, robimy karmel z cukru. Czekamy, aż cukier się rozpuści, pilnując, żeby się nie przypalił. Śmietankę cedzimy, by pozbyć się cząsteczek lawendy. I teraz potrzebna jest ostrożność. Wlewamy jedną czwartą śmietanki do karmelu, uważając, by się nie sparzyć. Śmietanka będzie bulgotała. Po wlaniu śmietanki mieszamy całość intensywnie trzepaczką lub widelcem, tak aby połączyła się z karmelem. Gdy substancja się uspokoi, powielamy zabieg jeszcze 3-4 razy. Na koniec dodajemy masło i ponownie mieszamy. Gdy wlejemy całą śmietankę, otrzymamy lawendowe toffi. Na tym etapie możemy przelać masę do naczynia, w którym robi się lód, i po przestudzeniu będziemy mieć cukierki. Możemy też zdjąć garnek z ognia i po przestygnięciu (zanim się zetnie) dolać mleka, potem zamieszać całość intensywnie, tak by powstał syrop. Syrop z toffi i lawendy to świetna polewa do ciast lub dodatek do napojów. Jako drink najsmaczniej wypada z ginem lub rumem, mieszany w proporcji pół na pół.

Przepis: Julian Karewicz

Zdjęcia: Basia Starecka

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: