Łączy nas grillowanie - KUKBUK

Łączy nas grillowanie

Ishay Govender-Ypma o Polsce i społecznym kontekście jedzenia w RPA.
Archiwum blogów

Archiwum blogów


Ishay Govender-Ypma wywiad kukbuk

W Polakach ceni to, że po długim okresie stagnacji doganiają światowe trendy kulinarne i nie zapominają przy tym o własnej tożsamości, historii i tradycji. Ishay Govender-Ypma, eksprawniczka, blogerka, podróżniczka i działaczka charytatywna z RPA, przyjechała na krótką wizytę do Warszawy. Spotkaliśmy się z nią przy kawie i rozmowie, z której wnioski nieco nas zaskoczyły – Republikę Południowej Afryki i Polskę łączy więcej, niż myśleliśmy.

Dlaczego rzuciłaś prawo i zajęłaś się blogowaniem?
Mimo że studiowałam prawo handlowe, zawsze byłam zaangażowana w prawa człowieka. Zmiana w karierze nie była efektem decyzji, nie ustalałam strategii, nie sporządzałam bilansu zysków i strat. Nie jestem tego typu osobą. To wszystko ewoluowało. Zaczynałam od bloga z przepisami na Twitterze. Z przyjaciółmi uprawialiśmy warzywa we własnym ogródku, więc wpadliśmy na pomysł, że będziemy dzielić się wiedzą, jak to robić. Dotarła jednak do mnie pewna rzecz. Bardzo łatwo osiągamy samozadowolenie: gratulujemy sobie, bo kupujemy jedzenie na ekologicznym targu, chodzimy do restauracji z certyfikatami slow food, uprawiamy własną grządkę z warzywami. Robiąc to, izolujemy się od problemów o wymiarze narodowym, światowym. Dbamy tylko o własne podwórko, nie czujemy się częścią większej, globalnej społeczności. Nie mam wątpliwości, że to, co dotyka naszych sąsiadów, co w ogóle dzieje się na świecie, to także nasza wina – jesteśmy na równi odpowiedzialni. Ludzie wciąż powtarzają: jestem obywatelem świata. Najczęściej oznacza to, że możemy sobie pojechać na przykład do Kambodży, jeśli chcemy spróbować oryginalnej kuchni. Kiedy jednak przychodzi do odpowiedzialności za to, co dzieje się w jakiejś innej części świata, mówimy: to nie moje podwórko. Dlatego właśnie powinniśmy być wciąż „niezadowoleni” z siebie. Kiedy zaczęłam współpracę ze Światowym Programem Żywnościowym, jako jedna z pierwszym blogerek w akcji Food Bloggers Against Hunger, przekonałam się, że zwyczajne rozmowy i pozornie nic nieznaczące akcje mogą spowodować rzeczywiste, fizyczne zmiany – pomóc innym. Robię, co mogę – pracuję przy kilku programach charytatywnych i jestem ambasadorem Banku Żywności RPA.

Z jakimi problemami natury społecznej stykasz się, pisząc bloga?
My, blogerzy kulinarni, szczególnie w krajach takich jak RPA, musimy mieć przede wszystkim głęboką świadomość jednej rzeczy: kiedy mówię o jedzeniu, szczególnie o fine dining, bo mamy doskonałe restauracje, które serwują ekskluzywne jedzenie, mogę kierować swoje słowa tylko do bardzo wąskiej grupy ludzi – większość jest bardzo biedna i nigdy nie będzie mogła go doświadczyć. Część społeczeństwa po prostu głoduje. To coś, na co wszyscy z branży kulinarnej powinni być bardzo uwrażliwieni. Często jednak ponosimy porażkę na tym polu. Gonimy trendy wielkiego kulinarnego świata, dyskutujemy o nich, zapominając, że wiele osób w naszym sąsiedztwie boryka się z problemem głodu – potrzebują po prostu jedzenia, by przetrwać, nie interesują ich techniczne aspekty czy etyka produktów. Musimy zatem znaleźć równowagę i mieć to na uwadze.

Dużo podróżujesz. Co skłoniło cię do odwiedzenia Polski?
Pierwszy raz odwiedziłam wasz kraj w 2013 roku, był to kolejny etap dwumiesięcznej podróży, więc byłam bardzo zmęczona – zresztą, przy moim trybie życia, zawsze jestem. Przyjechałam tu bez żadnych oczekiwań, było to dla mnie nowe miejsce i chciałam po prostu zobaczyć jak najwięcej.

Tym razem moim celem jest badanie najnowszych trendów kulinarnych. Chciałabym dotrzeć do istoty tego, co stanowi dzisiejszą scenę kulinarną w Polsce. To dość luźna wizyta, spotykam się z ludźmi, odwiedzam restauracje, centra edukacyjne, gospodarstwa rolne, zwiedzam, sporo jem. Na razie nie odmówiłam niczego, no może nie licząc kilku zaproszeń na wódkę.

Ishay Govender-Ypma wywiad kukbuk
Ishay Govender-Ypma wywiad kukbuk

Co się zmieniło od pierwszej wizyty w Polsce?
Dostrzegam w Polsce rozmnożenie się trendów, które wyłapuję na całym świecie. Pojawiają się nowe, oryginalne, małe kawiarnie, których właściciele i pracownicy są naprawdę zafascynowani tym, co robią. Zmiany następują bardzo szybko, jest tyle do zrobienia. To niezwykłe, że kraje, w których dopiero niedawno pojawiła się demokracja, a takim jest także RPA, nadążają za tym, co jest modne w światowych centrach kulinarnych, jak Nowy Jork, Tokio, Paryż czy Londyn. Wszystko, co dzieje się tam, dzieje się także tutaj.

Jestem też pod dużym wrażeniem wiedzy, którą Polacy mają o swojej kuchni i jej historii. Niemal każdy kucharz, z którym rozmawiałam, wiedział dokładnie, z którego wieku pochodzi prezentowane danie albo który król szczególnie je uwielbiał. I nie jest to kwestia suchych faktów, które wkłada się do głów młodym adeptom sztuki kulinarnej, nie trzeba zdać z nich egzaminu, żeby zostać kucharzem. Ludzie naprawdę się tym fascynują, ma to dla nich znaczenie. Dlaczego nie dzieje się tak w innych krajach? Jak spowodować, że zaczniemy o tym rozmawiać? W Polsce odbywa się to bez wielkich, modnych konferencji ze wspaniałymi międzynarodowymi mówcami – potrzeba tkwi gdzieś u podstaw, w poczuciu dumy z własnej tożsamości i historii.

Wydaje mi się także, że w Warszawie jest jeszcze więcej życia niż kilka lat temu – a pamiętam, że już wtedy było bardzo międzynarodowo i kolorowo.

 

RPA to zbiór wielu kultur i tradycji. To jego słabość czy siła?
Jesteśmy „tęczową nacją”, a RPA jest kotłem, w którym buzują różne kultury, tradycje i języki. Napawa nas to szaleńczą dumą. W niesamowity sposób przetrwaliśmy jako jedność, mimo że zmiany, które zaszły, mogły skończyć się wojną domową lub powstaniem. To zasługa ciężkiej pracy naszych przywódców, a przede wszystkim jednego wspaniałego człowieka. Nie znaczy to, że nie borykamy się z problemami i podziałami. Mierzymy się teraz z opóźnionymi następstwami apartheidu. Minęło dwadzieścia lat, ale wiele spraw pozostaje nierozwiązanych, można dostrzec oznaki wyparcia i chęci zamknięcia ust tym, którzy chcą w jakiś sposób ustosunkować się do naszej trudnej przeszłości.

Ishay Govender-Ypma wywiad kukbuk

Jaką rolę w jednoczeniu ludzi odgrywa jedzenie?
Dwóch ludzi, którzy samodzielnie uprawiają warzywa, łączy bardzo dużo, nawet pomimo różnic społecznych, materialnych czy etnicznych – na tym polu możliwa jest komunikacja, bo kiedy zaczynają o tym rozmawiać, znikają wszystkie bariery.

Z drugiej strony – łączy nas miłość do grillowania. To narodowy sposób na spędzanie wolnego czasu. RPA to kraj czerwonego mięsa, najczęściej grilluje się wołowinę, jagnięcinę, czasami dziczyznę, grubą kiełbasę, nazywaną boerewors. Mamy bardzo długą linię brzegową, więc nie brakuje ryb i owoców morza, które również trafiają na ruszt.

Czym charakteryzuje się kuchnia RPA? Czy różni się bardzo od kuchni europejskiej?
Trudno mi mówić o różnicach między kuchnią afrykańską i europejską, właśnie dlatego, że w naszym gotowaniu jest tak dużo europejskich wpływów. Jedzenie we francuskim stylu jest dla nas codziennością, ale coś się powoli zmienia: ludzie zaczynają być dumni ze swoich korzeni, do głosu dochodzą tradycje inne niż europejska. Zamiast sosu bearneńskiego do polędwicy z lokalnej wołowiny podają sos z owoców tamaryndowca, kurkumy i imbiru. Generalnie jednak nasze produkty, poczucie smaku i techniki przygotowania potraw odpowiadają temu, co macie w Europie. Oczywiście, każdy region ma swoje specjały. Durban, skąd pochodzę, ma najlepsze curry, ekstremalnie pikantne, przypominające curry madras. Nie można zapomnieć o kuchni większości społeczeństwa, czyli ludności autochtonicznej – kuchni, która przez długi czas nie mogła się rozwijać, ponieważ ludzie jedli tylko po to, żeby przetrwać. Wszystko się zmienia, choć przed nami jeszcze dużo pracy.

Rozmawiał: Tomek Zielke; zdjęcia: Ishay Govender-Ympa, „Food and the Fabulous”

Ishay Govender-Ypma – autorka bloga kulinarnego „Food and the Fabulous”, który odwiedza miesięcznie ponad 100 tys. osób. Oprócz działalności blogerskiej Govender–Ypma publikuje również artykuły o tematyce kulinarnej i turystycznej w poczytnych magazynach RPA, m.in. w Sunday Times, Marie Clarie, Mail & Guardian, Getaway, ST Travel Magazine, Business Day oraz The National. Pisze również książki kulinarne i występuje gościnnie w programach telewizyjnych. Govender–Ypma została także zaliczona przez popularny, południowoafrykański dziennik „Mail & Guardian” do grona „200 najbardziej liczących się Południowoafrykańczyków”.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: