Kutia 2012 - KUKBUK

Kutia 2012

Tylko raz do roku… jem karpia, mak na słodko, uszka z grzybami w barszczu, łazanki z kapustą. Tylko raz do roku planuję, że takie zaniedbanie się już więcej mi się nie przydarzy. I trach! Człowiek się schyla zawiązać buta i znowu jest wigilia! I jak co roku wpada w pułapki kuchenne czyli te drobnostki, niedopatrzenia i machnięcia ręką, które odejmują przyjemności z jedzenia.
Archiwum blogów

Archiwum blogów


kutia swieta kukbuk

Moja Mama co roku zarzekała się mówiąc, że po raz ostatni robi makowiec. Wyłaził jej albo z foremki albo odkleił się mak od ciasta. Próbowała różnych patentów: smarowała ubitym białkiem ciasto zanim nakładła maku, dodawała surowego ciasta do masy makowej, krócej wyrastała lub w chłodniejszym miejscu stawiała. Makowiec zawsze robił swoje. Ostatecznie postanowiła ograniczyć jego pole do rośnięcia i doszliśmy do owijania makowca papierem do wypieków z zabezpieczeniem tunelu na podrośnięcie.

Tata zaś obalał polski mit o mule w karpiu i doszedł w jego odmulaniu do perfekcji – zawsze kupuje małego karpia do 1.3 kg, niezwykle skrupulatnie filetuje i pozbawia dużych ości, kroi w jednakowe kawałki.

 

Zasypuje go krążkami dużej ilości cebuli, soli, pieprzu i odstawia na noc. Smaży tylko w jajku i mące, a następnie podaje z usmażoną oddzielnie na szklisto cebulą, kawałkiem cytryny i kapką sosu chrzanowego.

Idealne, wigilijne pierogi muszą zawierać solidną porcję farszu, który zyskuje wybitny smak, gdy obsmażymy go z cebulką na oleju lnianym. Ostudzony i wymieszany z drobno posiekaną kapustą, konkretnie doprawiamy pieprzem. Ciasto powinno być na żółtku, lekko zaparzane, sklejone szczypaniem i ugotowane w osolonej wodzie z dodatkiem oleju. Pierogi na Wigiliach bywają najczęściej odsmażane, bo przygotowane zostały wcześniej. Zatem pamiętajmy, aby je podsmażać na małym ogniu pod obserwacją, bo żal nad mordowaniem smaku mnie straszny ogarnia, gdy dostaję twarde i ponadpiekane zbyt mocno pierogi. Odsmażany pieróg musi mieć solidną porcję tłuszczu i polecam dorzucić drobno posiekane dwie cebule. Akurat czasu tyle wystarczy, aby pierogi się zagrzały, a cebulka zrumieniła i obkleiła pierogi. Najwięcej smaku mają te prosto z wody, ciasto pachnie mąką, a w środku jest doprawiony farsz.

Barszcz robimy tylko na wyselekcjonowanych burakach – tragedia się dzieje z polskim burakiem, przerzucam się w zakupach (jak trafiam) na podłużne, bo słodkie wszystkie, a okrągłych mnóstwo zdziczałych. Do barszczu postnego ścieram buraki w ogromnej ilości, na dużych oczkach, dodaje kilka kwaśnych jabłek i zalewam do 10 cm ponad powierzchnią. Zagotowuje z liściem laurowym, zielem i trzymam gotujące się na małym ogniu 10 minut. Odstawiam, studzę, odlewam na sicie pierwszą część zupy i kolejny raz dolewam do buraków wody – mniej tym razem. Gotuję, przecedzam do reszty płynu i doprawiam domowym zakwasem czterodniowym, zrobionym na plastrach buraka, czosnku i skórce chleba razowego. Nie ma w tym ani kawałka chemii ani odrobiny sztuczności, jedynie sam zapach buraka i słodycz z jabłek. Doprawiam solą, pieprzem, majerankiem i jabłkami winnymi i całość sobie lekko pyka na ogniu. Postny cud z buraka, a nie z kartonu.

A pierniki… Na miodzie kilka dni wcześniej się robi, bo twarde mogą być. Tu są dwie szkoły: można w puszkę je wsadzić z jabłkiem i korą cynamonu, albo na choince powiesić (w dziurkę podczas pieczenia landrynkę wsadzić, witrażyk się zrobi). Jak z puszki to wilgoci i aromatu nabiorą, a jak ze sznurka to dyskretnie będą znikać po jednym do porannej kawy.

Wesołych świąt!

Pamiętajcie też o zwyczaju zostawiania stołu po Wigilii dla zmarłych i dmuchania na krzesła, żeby na duszy jakiejś nie usiąść!

I łyżeczkę mokrej kutii do sufitu na szczęście rzućmy! Moja się nie klei.

kutia swieta kukbuk

Kutia 2012

6-8 porcji i

Na noc namaczamy pszenicę. Następnego dnia gotujemy w solidnej porcji wody do miękkości, z masłem i łyżeczką soli dodaną na koniec. Mak zalewamy wrzątkiem, odstawiamy na dwie godziny lub gotujemy chwilę i ciepły mieszamy z pszenicą. Dodajemy miodu, soku z pomarańczy i startej skórki. Figi, morele kroimy w cieniutkie plasterki i wszystkie bakalie i owoce dodajemy do pszenicy. Z kieliszkiem miodu dwójniaka lub grzanym winem uzupełniającym aromat cynamonem. Moje tegoroczne odkrycie to malutkie pestki moreli z odrobiną migdałowej goryczy podpieczone w piekarniku. Stają się dzięki temu wyjątkowo chrupiące, bo mają mniej tłuszczu niż konkurencja migdałowa. Świetne! A z wariacji polecam dodać różanych smaków (konfitury, płatków, owocu, wody różanej) i zostawić granat.

Klasyczna kutia to lekko rozgotowana pszenica, mak zaparzony i zmielony 2-3 krotnie lub utarty, miód ciepły i polskie orzechy. Mokra, okrutnie słodka i kleista. A przepiękna i ciekawa zrobiona na pęczaku!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: