Grzany miód z koglem-moglem - KUKBUK

Grzany miód z koglem-moglem

Z miodem pitnym w Polsce jest jak ze sceną MMA kobiet. Wiedza o nim jest znikoma.
Archiwum blogów

Archiwum blogów


kogel_mogel_kukbuk

Jesteśmy w tej dziedzinie liderami na rynku światowym, ale sami o tym nie wiemy. Ilekroć pytam kolegów po fachu, czy słyszeli o pasiece Jaros, odpowiadają mi milczeniem.


Mało kto wie, że Joanna Jędrzejczyk dzierży pas UFC największej federacji mieszanych sztuk walki na świecie za spektakularne wycieranie ringu swoimi rywalkami. Podobnie miody Jaros od lat deklasują inne miody pitne w konkursach światowych. Dlaczego nie znamy naszych najcenniejszych walorów?


 

Po pierwsze nie najlepiej idzie nam autopromocja. Dochodzi czasem do tego, że w miejscowości, gdzie wytwarza się dany produkt, nie dość, że nie można go kupić, to czasem nawet mieszkańcy wcale o nim nie słyszeli. Zdarzyło mi się kiedyś nocować w hotelu sąsiadującym z browarem rzemieślniczym. Na moje zapytanie, czy lokalny browar jest w karcie, odpowiedziano mi pytaniem: Gdzie jest lokalny browar? Stał jak wół dwieście metrów dalej! We Francji, o ile wiem, prawie każdy mieszkaniec danej miejscowości zachwala produkty w niej wytwarzane. Wina, sery, wędliny zdobią miasta, są ich ornamentami.

Po drugie miałem ostatnio szansę zrobić rozeznanie na rynku miodów w Polsce przy okazji pisania artykułu do papierowego wydania KUKBUK-a (do przeczytania w bieżącym wydaniu) i zrozumiałem jeszcze jedną rzecz. Poza zdolnościami robienia smakowitych win pszczelich cechą wspólną polskich miodowników, a rozmawiałem z wieloma, jest porażająca skromność. Oto co odpowiadali na moje pytania:

Jak by pan opisał charakter miodu, który pan wytwarza?

A ja wiem… no nie wiem, co powiedzieć, musi pan przyjechać i spróbować. No, dobre są. Chyba.

Wybraliśmy pani miody jako reprezentacyjne dla pszczelich win wytwarzanych w Polsce.

O nie, to za wcześnie. Ja muszę tego spróbować. A co, jeśli innym nie zasmakuje? No, ja nie wiem, czy o nas pisać.

Co pan powie o swoich miodach?

Co mam mówić? Robię miody i sprzedaję.

 

Miodownicy, bierzcie przykład z bijących się kobiet i miejcie trochę rozmachu! Joanna Jędrzejczyk może być dobrym wzorcem. To uśmiechnięte od ucha do ucha chucherko zamienia się w prawdziwego demona, gdy mierzy się, choćby wzrokiem, ze swoimi przeciwniczkami. „Przypatrz się uważnie temu pasowi, bo widzisz go ostatni raz. Powiedz sajonara, dziwko” – tak Joanna rozmawiała ze swoją przeciwniczką na konferencji przed ostatnią walką.


Miodownicy, nie każcie się szukać. Dajcie się poznać! Znajdźcie nas, barmanów i przedstawicieli handlowych. Pomóżcie nam zbudować scenę barmańską, która oprze się na lokalnym produkcie bez kompleksów!


 

I by nasze bary tym produktem rozkwitły i byśmy my, barmani, byli gotowi udzielić na jego temat wszelkich informacji. Złość wyrzuciłem, zimno zaś proponuję dziś znokautować grzanym dwójniakiem zaciągniętym koglem-moglem.

– Julian

kogel_mogel_kukbuk

Z żółtek i cukru ucieramy kogel-mogel. W rondlu podgrzewamy miód i dokładamy kogel-mogel, nieustannie mieszając trzepaczką. Zdejmujemy z ognia, zanim się zagotuje, dodajemy trzy krople angostury. Przelewamy płyn do ciepłej porcelany i oprószamy z wierzchu świeżo startą gałką muszkatołową.

© KUKBUK 2017