Grzane piwo owsiane z syropem na zakwasie - KUKBUK

Grzane piwo owsiane z syropem na zakwasie

Nie łamcie zębów na sucharach, zróbcie z nich musujący, rozweselający grzaniec.
Archiwum blogów

Archiwum blogów


suchary w słojach

                                                                                                                                                                            

Po napiętej za sprawą mrozu, zatrzymanej jak w stopklatce przez zimę tafli wody przechadzam się niczym Jezus. Staję na środku skaryszewskiego jeziora i przez przymrużone oczy widzę jakby starą rycinę przedstawiającą przedwojenną Warszawę. Dorośli stają się dziećmi, psy członkami rodziny, dzieci dorosłymi – wszyscy są sobie równi za sprawą niestabilnego gruntu, ślizgawki, na której co rusz nabijają sobie kolejne siniaki. I nawet przez chwilę nie dziwię się kaczkom, które odrzuciły okazyjny last minute i nie odleciały do ciepłych krajów tylko po to, by ślizgać się ze mną po lodowisku i jeść polski chleb!

 

Gdy byłem mały, obserwowałem, jak moja babcia obchodzi się z pieczywem. Miało to wręcz charakter rytualny. Jestem pewien, że żaden okruch się nigdy nie zmarnował.


Chleb przed zjedzeniem był całowany, naznaczany krzyżem i nawet gdy tracił pierwszą świeżość, nie szedł na straty – zamieniał się w bułkę tartą lub składnik obiadu dla psów.


 

Życie chleba jest krótkie, a potem czerstwe. Gdzie się zaczyna, a gdzie kończy suchar – zobaczcie tu.

 

W tym poszanowaniu, które w oczywisty sposób wynikało z biedy doświadczonej podczas wojny, była pewna wrażliwość na stratę. Dziś jest ona wpisana w produkcję ton jedzenia. Pamiętam kontener w stolicy Szkocji, na ulicy Rose, po brzegi wypełniony ostrygami z porannego połowu. Ileż najwspanialszej zupy, którą nie powstydziłbym się poczęstować gości na najbardziej wystawnym przyjęciu, można by nagotować z tej porcji… Materiał lądował jednak w kontenerze, a z tego dobra skorzystać nie mogły nawet bezdomne zwierzęta.

 

Kuchnia w Solcu zbiera dla mnie obeschnięte skrawki pieczywa. Sortujemy gatunki chleba. Każdy z tych „odpadów” może stać się bazą do kwasu chlebowego, wina na pieczywie lub syropu.


Jeden z najbardziej wyrazistych przetworów, jakie miałem okazję robić, to syrop oparty na kwasie z obeschniętych skórek chleba owsianego.


 

Jest to doskonała baza do koktajlu, ale jako że mamy sezon zimowy, proponuję gorące piwo owsiane z dodatkiem syropu na zakwasie. Z mojego punktu widzenia nie tylko nie dopuszczamy do straty, ale też w jakimś sensie dajemy chlebowym „odpadom” nowe, lepsze życie. Chleba naszego powszedniego nie wyrzucaj!

– Julian

Grzane piwo owsiane

1 duży słój a

Nie łamcie zębów na sucharach, zróbcie z nich musujący, rozweselający grzaniec.

Robimy syrop – wszystkie składniki, poza cukrem, umieszczamy w wysterylizowanym litrowym słoju i zalewamy pod wieczko gorącą wodą. Odstawiamy na półkę i czekamy 3-5 dni. Następnie otwieramy słój i przeciskamy jego zawartość przez sito (dociskamy składniki do sita tak, by wydobyć z nich cały płyn). Za pomocą miarki obliczamy, ile otrzymaliśmy płynu – na litr przypada półtora kilograma cukru. Płyn i cukier łączymy w rondlu, a następnie zagotowujemy. Przelewamy do butelki.

Przygotowujemy grzane piwo (sięgamy po ulubiony typ; pasują wszystkie niezbyt gorzkie gatunki: lager, stout, outmeal stout, porter). Podgrzewamy je w rondlu z dodatkiem syropu (do smaku). Nie zagotowujemy. Rozlewamy do ogrzanej porcelany i dekorujemy suszonym jabłkiem.

Przepis i zdjęcia: Julian Karewicz

 

© KUKBUK 2017