Działka, moje nowe hobby - KUKBUK

Działka, moje nowe hobby

„O, to będzie idealne na działkę”, słyszę od znajomych, którzy kupują ode mnie kubki z pruszkowskiego porcelitu albo misy z Włocławka.

-Agnieszka

Archiwum blogów

Archiwum blogów


dzialka kukbuk

„O, to będzie idealne na działkę”, słyszę od znajomych, którzy kupują ode mnie kubki z pruszkowskiego porcelitu albo misy z Włocławka.                                                                     

 

Rzeczywiście, wiele z tych przedmiotów – mebli czy porcelany z lat 70. – znamy z ogródków działkowych naszych dziadków. Niechciane i niepotrzebne w domu, tam wiodły nowe życie. Liczę więc na to, że gdy już zostanę działkowcem (działkowczynią?), będę je od sąsiadów wyciągać albo wymieniać na nowsze, ich zdaniem ładniejsze.

 

Bo działka na horyzoncie! Cieszę się jak dziecko, choć przypomina to bardziej pogodną starość. W końcu śmieję się, że jestem na wcześniejszej emeryturze, działka musiała się więc przydarzyć. Niby w „Skaryszaku” też można rozłożyć kocyk na trawie, ale nie ma to jak piknik ze znajomymi pod własną jabłonką, z malinami na wyciągnięcie ręki.

Kiedy myślę „działka”, przychodzi mi na myśl Maurycy Gomulicki, który podczas pewnej akcji artystycznej w siekierkowskich ogrodach dolewał szampana do wanny, w której siedziała całkiem naga meksykańska przyjaciółka artysty. Pod jabłonką właśnie. Taką emeryturę to ja rozumiem!

 

Na działce, którą mam nadzieję na dniach przejmę od znajomej z Grochowa, wanny co prawda nie ma, ale jest piękna jabłonka, są agresty i peonie. Czego chcieć więcej? O resztę pomału zadbam sama.

dzialka kukbuk
dzialka kukbuk
dzialka kukbuk

Gospodyni usunęła zatęchły domek, wspólnie uczyliśmy się kosić trawę, utrzymywać dobre stosunki z zarządem ogródków i sąsiadami łypiącymi zza miedzy. To elementy działkowego survivalu.

Znam te działki na Kinowej dobrze, jeszcze z dzieciństwa. Choć wtedy nie można się było po nich tak swobodnie włóczyć. Dziś są na naszej trasie spacerowej, obejmującej Kamionkowskie Błonia Elekcyjne i park Skaryszewski. Ogromna połać zieleni, największa chyba taka parkowo-rekreacyjna w Warszawie. Są na nią zakusy. Ma tędy przebiegać linia tramwajowa na Gocław (ostatecznej trasy jeszcze nie ustalono). Agresywni deweloperzy, zabudowujący Jeziorko Gocławskie, już doszli do granicy działek, od strony Trasy Łazienkowskiej. Ale liczę na to, że ogrody przetrwają, że obronią je chociażby unijne dyrektywy zalecające utrzymanie w metropoliach tzw. klinów napowietrzających. W razie czego przykujemy się do jabłonki.

 

Chcę namówić znajomych architektów, żeby wymyślili mi fajny nowy domek  – w zamian za klucz do działki i grządkę. Inspiracji dookoła jest mnóstwo. Do założenia warzywnika zaproszę przyjaciół, szczególnie tych gotujących, którzy potem zrobią nam z zebranych plonów cuda na działkowy stół.

dzialka kukbuk

I złapałam się na tym, że na Olimpii poluję ostatnio głównie na rzeczy kojarzące się z działką: książki („Działka moje hobby”, „Mały domek na działce”), obrazki z haftowanymi warzywami czy tacę z plonami z własnego ogródka. Sama już mówię: „A to się przyda na działce”. I zbieram siły do kopania.  

– Agnieszka

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: