Dalej na północ po Skrei - KUKBUK

Dalej na północ po Skrei

„Skrei już jest!” – wesoło krzyczeli i świętowali przybycie dzikiego norweskiego dorsza mieszkańcy północnej Norwegii. Od pomyślnych połowów zależało życie w wioskach rybackich. Z równie wielką radością, choć nie z aż tak ważkich powodów, przywitałam dwa ogromne skrei złowione na kutrze rybackim trzysta kilometrów za kołem podbiegunowym.
Archiwum blogów

Archiwum blogów


norwegia kukbuk

Siedem godzin, cztery lotniska i wylądowałam na archipelagu wysp Lofoty na krańcu Norwegii. Przywitały mnie obezwładniająca cisza i nostalgiczne piękno. Nie mogłam oderwać wzroku od liczących trzy miliardy lat majestatycznych gór o poszarpanych szczytach i od brązowo-czerwonych chat rybackich, zwanych rorbuer, stojących na palach w morzu. Zaskoczyły mnie plaże pokryte drobnym, jasnym piaskiem – jak z katalogów biur podróży oferujących wycieczki do ciepłych krajów – i ostre, rześkie powietrze. Zatrzymaliśmy się w niewielkim miasteczku Hennigsvr. Surowy krajobraz i jednolita, pozostająca w harmonii z naturą architektura nieustannie pobudzały moją wyobraźnię.

Nic tylko łowić skrei, gotować i pisać książki. Cóż się dziwić, że wolno żyjący dorsz wybrał sobie właśnie Lofoty jako miejsce, do którego wraca w poszukiwaniu miłości.

To wykwintna ryba z wyższych sfer. Połowy trwają od 1 stycznia do 30 kwietnia. Każdego roku miliony osobników po osiągnięciu dojrzałości płciowej (co trwa pięć lat) pokonują długą drogę z arktycznych wód Morza Barentsa do zimowych tarlisk usytuowanych wzdłuż wybrzeży archipelagu. Skrei płynie co sił w skrzelach, niewiele jedząc, i przebywa dystans ponad sześciuset kilometrów, aby znaleźć swoją wybrankę i zapewnić gatunkowi przetrwanie. Norweski dziki dorsz smakuje wybornie i można go zjadać z czystym sumieniem, ponieważ Norwegia dba o zachowanie zasad zrównoważonego rybołówstwa. Śnieżnobiałe mięso o zwartej i sprężystej strukturze jest prawdziwym rarytasem, przyrządzanym na wiele sposobów. Rybę wykorzystuje się w myśl zasady „od głowy do ogona”, prawie w całości. Ikra, wątroba, żołądek, policzki, szczęki i języki! Wszystko nadaje się do jedzenia. Na wyspach powstaje też sztokfisz, czyli dorsz suszony na wolnym powietrzu w niskiej temperaturze. Drewniane konstrukcje, w których na żerdziach wiszą tysiące ryb, stanowią niezwykły element przestrzeni. Zdecydowanie trzy dni to za mało. Opuszczam Lofoty z głębokim przekonaniem, że jeszcze tu wrócę, nie tylko w poszukiwaniu skrei. Może napiszę kulinarny kryminał.

norwegia kukbuk
norwegia kukbuk
norwegia kukbuk
norwegia kukbuk
norwegia kukbuk
Norwegia kukbuk
© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: