Collins z hyćką - KUKBUK

Collins z hyćką

Gasząca pragnienie wariacja na temat klasycznego Collinsa z syropem z kwiatów czarnego bzu.

Julian Karewicz

Archiwum blogów

Archiwum blogów


czarny bez kukbuk

Restauracja Solec 44 słynie i żyje z przetworów. Półki, które zajęły większą część lokalu, obstawione są słojami bynajmniej nie w celach dekoracyjnych. W naszej manufakturze przerabiamy wszystko, co przynosi sezon, by potem zasilać tym jadłospisy. Jesteśmy trochę restauracją i trochę fabryką. Pamiętam, że jedna dostawa śliwek, które zamówiliśmy na przetwory, ważyła 300 kilogramów.

collins czarny bez kukbuk
czarny bez kukbuk

W każdym razie trwa przyjacielski pojedynek, który staczają produkujący ze spożywającymi. Jako współtwórca przetworów zawsze szczycę się tym, że nie zwykłem posiłkować się wsparciem. W Solcu kupuje się tylko puste słoje – i na miejscu napełnione sprzedaje.

 

Historycznym momentem było zakupienie przez nas 100 butelek bardzo szczególnego specyfiku, którego autorem jest człowiek żywa legenda, a zarazem nasz przyjaciel – Zbigniew Sierszuła. Zbyszek jako pierwszy sprzedał nam przetwór! Była to hyćka. Oczywiście jedynym powodem, dla którego zdecydowaliśmy się na zakup, była niepowtarzalna jakość.

Przekładając z języka ludowego, hyćka jest syropem z kwiatów bzu czarnego, które właśnie roztaczają duszny zapach w miejskich parkach.

Dowcip z kwiatami bzu polega na tym, że gdy nazbiera się ich dużo (sam zebrałem ostatnio całą taczkę), ich zapach bardzo się intensyfikuje i konfundując zmysły, zaczyna przypominać… woń kociego moczu.

Jednak bez obawy, w przetworach pachnie bardziej świeżo niż akacja.

– Julian Karewicz

Collins z hyćką

1 porcja i

Gasząca pragnienie wariacja na temat klasycznego Collinsa z syropem z kwiatów czarnego bzu.

Restauracja Solec 44 słynie i żyje z przetworów. Półki, które zajęły większą część lokalu, obstawione są słojami bynajmniej nie w celach dekoracyjnych. W naszej manufakturze przerabiamy wszystko, co przynosi sezon, by potem zasilać tym jadłospisy. Jesteśmy trochę restauracją i trochę fabryką. Pamiętam, że jedna dostawa śliwek, które zamówiliśmy na przetwory, ważyła 300 kilogramów

Przepis i zdjęcia: Julian Karewicz

© KUKBUK 2017