Brioche - KUKBUK

Brioche

Prześladuje mnie brioche. Niby Francja, nie Italia, ale włoskie śniadanie to w końcu rogalik lub brioche i kawa. Na sycylijski deser podaje się brioche z lodami. Drożdżowa buła tu, drożdżowa buła tam. Gdzie nie spojrzę, wszędzie brioche.
Archiwum blogów

Archiwum blogów


brioche kukbuk

Połowa sierpnia to we Włoszech Ferragosto. Po polsku można by rzec dożynki, święto plonów. Cesarzowi Augustowi nie podobało się, że wypada ono we wrześniu, choć wówczas dożynki mają swoje uzasadnienie. A że władca bardzo lubił zabawy kalendarzem, święto zostało przeniesione na sierpień, miesiąc, który cesarz August sam sobie poświęcił. Nazwę zmieniono na Ferragosto, czyli wakacje Augusta. Wszak wakacje w sierpniu mają więcej sensu niż dożynki. Potem nałożył się na to kalendarz katolicki i święto znów zmieniło nazwę – na l’Assunzione della Beata Vergine, co po polsku znaczy Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny i co ciekawe, u nas też wypada 15 sierpnia. Podobnie jak w Italii, jest raczej pretekstem do dość świeckiego świętowania. A co do tego ma brioche?

brioche kukbuk
brioche kukbuk

Ano ma! Julia Child, która przepis na brioche doprowadziła do perfekcji, a potem podzieliła się nim w jednej ze swoich książek kucharskich, urodziła się 15 sierpnia. Można by przypuszczać, że cesarz po to właśnie zmienił kalendarz i poprzestawiał święta, by droga Julia mogła urodzić się w stare, dobre rzymskie dożynki.

Szykując się do urodzinowej kolacji na cześć Julii Child, zajrzałem do sieci i okazało się, że najbardziej cenionym przepisem amerykańsko-francuskiej mistrzyni jest właśnie brioche.

Na zdjęciu prezentowała swoje uroki wielka, drożdżowa buła i robiła wrażenie imponujące. Przepis zaś był klasyczny i w stylu Julii – składał się z miliona zdań, podgrzewania mleka do 38 stopni Celsjusza i sześciu godzin oczekiwania na ostateczny efekt.

Postanowiłem spróbować upiec brioche chyba wyłącznie dlatego, że przeoczyłem informację o czasie oczekiwania. Jakoś tak nie doczytałem jednego zdania i wyszło mi na to, że jeśli o piętnastej zabiorę się do dzieła, to około osiemnastej będę miał piękny podwieczorek.

Zjadłem ten podwieczorek… około północy.

brioche kukbuk

Brioche

1 forma j

Rozpoczynamy od podgrzania mleka. Nie może być za gorące. Jeśli macie termometr kuchenny, podgrzejcie je do 38 stopni Celsjusza. Jeśli nie, trzeba sprawdzać palcem. W ciepłym mleku rozpuszczamy drożdże i cukier. Mieszamy i odstawiamy na 10 minut.

Jajko i jedną część mąki mieszamy dokładnie z przygotowanym zaczynem. W pogotowiu mamy odrobinę ciepłego mleka, gdyby mieszanka okazała się za gęsta. Całość posypujemy pozostałą częścią mąki. Odstawiamy na godzinę.

Po tym czasie do miski dosypujemy cukier i sól. Dokładamy cztery rozkłócone jajka. Mieszamy. Stolnicę posypujemy lekko mąką, przekładamy całość i zagniatamy ciasto, dosypując ostatnią część mąki. Na koniec dodajemy masło rozdrobnione wcześniej widelcem.

Miskę smarujemy solidnie olejem. Przekładamy do niej ciasto również posmarowane tłuszczem i odstawimy na 2 godziny do leciutko nagrzanego piekarnika.

Po upływie 2 godzin uderzamy ciasto pięścią i pozwalamy mu opaść. Odstawiamy je na 4 godziny w chłodne miejsce, by odpoczęło. Szczerze przyznam, że na tym etapie lekko wymiękłem i poszedłem do Miejsca, by napić się wina!

Po powrocie do domu ciasto wykładamy na stolnicę posypaną mąką. Delikatnie naciskając, formujemy z niego prostokąt, którego dłuższa krawędź powinna mieć mniej więcej 35 centymetrów, czyli tyle, ile foremka. Zwijamy je w wałek, który przekładamy do wysmarowanej masłem keksówki. Odstawiamy na godzinę.

Jajko mieszamy z mlekiem i tak powstałą emulsją dokładnie smarujemy górną część brioche bezpośrednio przed pieczeniem.

Pięćdziesiąt minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni i gotowe!

Jako bardzo późny podwieczorek brioche jest idealna. No i rano na śniadanie będzie jak znalazł. A tosty francuskie wychodzą z niej jak marzenie!

Bon appétit!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: