Agencja towarzyska - KUKBUK

Agencja towarzyska

Jeszcze pół roku temu pracowałam w mediach. Dziś sprzedaję szkło i porcelanę. Najlepszy jest w tym kontakt z ludźmi – handlarzami i klientami.
Archiwum blogów

Archiwum blogów


polski design kukbuk

Dlatego nazwałam to agencją towarzyską.

Wszystko zaczęło się od Szprotki. To znaczy od psa. Przyjaciele, którzy adoptowali psy ze schroniska,
dosłownie mnie zamęczali. Jak to?! Oni biorą już drugiego, trzeciego, a ja, egoistka, wciąż mam wolną
chatę. Nie oprzesz się takiej presji, oni są jak sekta. Wzięłam więc Szprotkę, którą ktoś wyrzucił pod
Warszawą. Od siedmiu miesięcy była w domu tymczasowym, bo za stara i nikt się nią nie interesował.
Kundelek, 12 lat. Okazała się cudownym przedszkolakiem, zdrowym i wesołym, ale to temat na
zupełnie inną opowieść.

My zmierzamy do bazarów.

Póki co pracuję w „Gazecie Wyborczej”, od 15 lat, potrafię kilkanaście godzin dziennie spędzić przed
komputerem i na mieście. To jest mój żywioł, całe moje życie.

A tu nagle pies.

Przede wszystkim trzeba wstać rano. Szybko jednak dostrzegam plusy. O siódmej pobudka, o ósmej
jesteśmy w parku. Godzina na świeżym powietrzu, dotlenienie mózgu. O dziewiątej trzydzieści
zasiadam do pracy i po dwóch godzinach wszystko jest napisane i zredagowane. Rano świetnie się
pracuje! I nagle cały dzień przed nami.

polski design kukbuk
polski design kukbuk

Najpierw próbowałam wypracować kompromis. Zorganizowałam pracę wszystkich wokół tak, że albo
wychodziliśmy z pracy o piętnastej, albo przychodziliśmy na piętnastą. Dało się? Dało. Robota była
zrobiona, a jeszcze kawał dnia zostawał dla siebie. Ale czułam, że coraz bardziej wsiąkam w to
powolniejsze życie, w sprawy nowo poznanych ludzi, psiarzy z parku. W życie lokalnej społeczności.
Już nie było odwrotu. Rzuciłam pracę.

Jedni twierdzą, że oszalałam, że pies stanął na drodze dobrze rozwijającej się kariery. Ja uważam, że
Szprotka uratowała mi życie.

polski design kukbuk

Trzymiesięczny okres wypowiedzenia, kiedy jeszcze dostawałam pensję z firmy, dał mi luz
odpoczynku, odnalezienia siebie na nowo. Znajoma otwierała właśnie sklep internetowy z
przedmiotami vintage, namawiała do wystawienia na sprzedaż przedmiotów ze swojej kolekcji.
Pomyślałam, że to świetny pomysł na detoks.

Wrócę na moje ukochane pchle targi (w końcu znów wstaję wcześnie rano), ale już nie
muszę wydawać kasy na siebie, będę puszczała te przedmioty dalej. Będzie też okazja do spotkania
z klientami, ze znajomymi i z nieznajomymi, i pogadania na spokojnie. Nazwałam to agencją towarzyską.
Trzymiesięczny okres wypowiedzenia minął, a ja robię to dalej. Bo to uwielbiam: Olimpia, Koło,
Namysłowska, Wiatraczna. Polowanie na perełki dizajnu, które można złowić za kilka złotych.
Świetna zabawa.

polski design kukbuk

Będę się tu dzielić z wami tymi emocjami, pokazywać złowione przedmioty, zdobywać u ekspertów
więcej informacji na ich temat. Bo sama jestem głodna tej wiedzy.

– Agnieszka

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: