6 najbardziej irytujących rzeczy, które możesz znaleźć w swoim koktajlu - KUKBUK

6 najbardziej irytujących rzeczy, które możesz znaleźć w swoim koktajlu

Nie musisz być zorientowany we współczesnych trendach, żeby wiedzieć, że styl lat dziewięćdziesiątych prezentuje się dobrze, ale tylko jako pastisz. Mimo to wielu moich kolegów po fachu poda ci drinka z palemką i kółkiem z pomarańczy zawieszonym na rancie, uważając, że osiąga szczyt dobrego smaku.
Archiwum blogów

Archiwum blogów


irytujace koktajle kukbuk

Nie wystarczy jednak, żeby barman miał świadomość aktualnych trendów gastronomicznych, bo jeśli nie obezna się z klasyką, jego praca, zamiast reprezentować kulturę szeroko pojętego barmaństwa, stanie się pretensjonalna i śmieszna. Co najbardziej mnie razi w serwowanych w Polsce drinkach?

 

1. Garnish większy od koktajlu
Obfita dekoracja czasem ma sens. Na przykład w krajach tropikalnych lub barach stylizowanych na dany kraj picie drinków „papug” może wprowadzić w lokalny folklor. Niektórzy barmani świadomie bawią się formą i tworząc queerowe dekoracje koktajli, nawiązują do staroświeckiej stylistyki. Poza tymi wyjątkami koktajl, którym łatwiej wykłuć sobie oko, niż się go napić, lub przypominający talerz zupy owocowej jest, delikatnie mówiąc, passé. Zgadzam się ze stosowaną na konkursach kulinarnych zasadą: za dekorację, która nie ma uzasadnienia dla smaku, dostaje się punkty ujemne. Koktajl, po którego garnishu mógłby spływać wodospad, to zwykła tandeta.

 

2. Sztuczne składniki
Przeciwieństwem przetwórstwa oraz własnej manufaktury, coraz częstszych w polskich barach, jest opieranie oferty na produktach przemysłowych, które na etykiecie mają wypisaną niemal całą tablicę Mendelejewa. Serwowanie soków skoncentrowanych, zwłaszcza z owoców, które tłoczy się w Polsce na olbrzymią skalę, według mnie podpada już pod kategorię oszustwa. Kiedyś widziałem przetwór barmański, który miał w składzie jeden procent owoców. Koktajl z dodatkiem składników nieidentycznych z naturalnymi zawsze będzie ohydny.

 

3. Więcej dymu niż smaku
Wielu barmanów zapatruje się w kuchnię molekularną albo szuka nowych, coraz bardziej niezwykłych produktów. Jednak cóż z tego, że do zmrożenia koktajlu użyto ciekłego azotu, skoro podstawa to sok porzeczkowy z kartonu i wódka, a cena tego cudeńka molekularna już nie jest? Jakie wrażenia, poza zawodem, wyniosę z lokalu, w którym serwuje się koktajl infuzowany wysuszonym rogiem nosorożca białego, skoro ów trunek smakuje co najwyżej uryną ssaka? Nowoczesne techniki nie zwalniają barmanów od myślenia o smaku i stosowania jakościowych produktów.

irytujace koktajle kukbuk

4. Zmienianie tradycyjnych receptur
Nie ma nic gorszego, niż pójść do baru na ukochany klasyk i dostać coś, co nawet go nie przypomina. Rozumiem, że w temacie klasyki toczą się pewne spory i że koktajlbary skłaniają się ku określonym rozwiązaniom… Ale na litość boską, czy jest jakieś usprawiedliwienie dla barmana, który „szejkuje” Old Fashioned lub martini? Zamówiłem kiedyś Whiskey Sour, który zwykło się robić z kurzym białkiem. Kiedy w trakcie przyrządzania koktajlu zapytałem o dodatek, który sprawi, że będę pił silky texture, szynkarz zażądał napiwku, który opłaci mu drogę do sklepu znajdującego się vis-à-vis baru. Napiwek oczywiście dostał – dwa złote.

 

5. Brak sezonowości i lokalności
Byłeś kiedyś w Tajlandii, Wietnamie lub Dubaju? Czy zauważyłeś, żeby hitem tamtejszego menu był drink oparty na szarej renecie lub poziomkach? Dlaczego więc niektóre bary w Polsce rekomendują koktajle z ananasem, pitają czy marakują? Czy mało mamy do zaoferowania? Orient to zaledwie kilkanaście kolorowych owoców, które nigdy nie będą w naszej strefie geograficznej tak dobre jak w swoim naturalnym środowisku. Sezon w Polsce przynosi wiele gatunków owoców, dziesiątki ich odmian. Drażnią mnie koktajle z mango i mleczkiem kokosowym serwowane w czasie, kiedy mama zaprasza mnie na świeże truskawki ze śmietaną.

 

6. Kanibalizm

Wyobraź sobie, że jesteś szefem baru (może nawet nie musisz tego robić!). Być może masz ambicję, żeby twoja kariera zapisała się na kartach historii. Czy idziesz do lokalu cenionego w twojej dyscyplinie i zrzynasz od góry do dołu całą ofertę, łącznie z kolorem serwetki, na której serwowany jest drink? Jeśli tak – popełniasz błąd nie tylko dlatego, że serwetka nie pasuje do twojego lokalu, bo w tamtym była dobrana do kolorystyki wnętrza, ale i dlatego, że nic nowego nie wnosisz do dziedziny, którą się parasz. Najbardziej nie podobają mi się koktajle, które łudząco przypominają te wymyślone przez moich utalentowanych kolegów – i w tym jednym przypadku smak nie gra roli.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: